Nieznany sprawca otruł trzy koty. Wojtuś nadal walczy o życie. Dwa pozostałe odeszły… - Animals Rescue Team

BRAKUJE: 550 ZŁ

Nieznany sprawca otruł trzy koty. Wojtuś nadal walczy o życie. Dwa pozostałe odeszły…

Leżeli nieruchomo. Cała trójka.

Wojtusia znałam. Rudego, spokojnego kotka, który zawsze przychodził pierwszy, kiedy tylko słyszał szelest torebki z karmą. Znałam też łaciatego — pojawiał się tu od miesięcy. Kotki nie znałam. Była młoda, w zaawansowanej ciąży. Pewnie niedawno zaczęła tu przychodzić, szukając jedzenia dla siebie i dla dzieci, które miały się urodzić.

Łaciaty już nie żył.

Kotka jeszcze oddychała. Miała drgawki, wymiotowała, jej ciało trzęsło się w konwulsjach. Wzięłam ją na ręce. Patrzyła na mnie wielkimi oczami i nie mogła przestać drżeć.

A Wojtuś żył. Ale ledwo.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Kiedy go podniosłam, od razu poczułam, że coś jest bardzo nie tak. Próbował wstać — i nie mógł. Przewracał się na bok. Jego łapki poruszały się chaotycznie, jakby zupełnie go nie słuchały. Nie mógł utrzymać głowy. Patrzył na mnie tymi swoimi przerażonymi oczami i nie rozumiał, co się z nim dzieje.

Wiedziałam od razu. Trucizna.

Ktoś w nocy celowo otruł te koty. Koty, które przychodziły tu każdego dnia, bo były głodne. Koty, które nikomu nie zagrażały. Ktoś postanowił, że mają umrzeć.

Zabrałam Wojtusia i kotkę prosto do kliniki. Ale kotki nie dało się uratować. Odeszła tam — razem z nienarodzonymi kociętami, które nigdy nie zdążyły przyjść na świat. Doktor potwierdził: zatrucie. Układ nerwowy Wojtusia jest poważnie zaatakowany przez truciznę. Stąd brak równowagi, nieskoordynowane ruchy i drgawki. Nie wiemy jeszcze, ile jej połknął. Nie wiemy, co dokładnie to było.

Wojtuś natychmiast dostał tlen i kroplówkę z płynami — żeby wypłukać z organizmu jak najwięcej trucizny. Dostaje leki przeciwdrgawkowe. Musi zostać w klinice pod całodobową opieką. Tylko intensywna hospitalizacja daje mu szansę.

Wróciłam do domu przed siódmą rano. Usiadłam i długo nie mogłam wstać. Myślałam o łaciatym. O kotce. O kociętach, które nigdy nie zobaczą świata. I o Wojtusiu, który leży teraz w klinice z kroplówką w łapce i walczy o życie. Nie wiem, czy uda mi się dowiedzieć, kto to zrobił. Nie wiem, czy kiedykolwiek zrozumiem, jak można tak po prostu — w nocy, z zimną krwią — zabić niewinne zwierzęta.

Ale wiem jedno. Wojtuś żyje. I zrobię wszystko, żeby tak zostało.

Proszę Cię — pomóż mi uratować Wojtusia. Każda złotówka to kolejna godzina kroplówki, kolejna dawka leku, kolejna szansa, że ten rudy kotek wróci do zdrowia.

Pomóż Wojtusiowi przeżyć.

Ratuję Wojtusia

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem WOJTUŚ na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK