Historia Silver 🐈
21 stycznia 2026
Kochani, dziś chciałabym opowiedzieć Wam historię Silver – kotki, którą zabrałam z ulicy.
Silver najprawdopodobniej została porzucona. Błąkała się po ulicach, prosząc o jedzenie i odrobinę czułości. Była niezwykle przyjacielska – nie bała się ludzi, nie uciekała, wręcz przeciwnie, szukała kontaktu z człowiekiem. To jedna z tych kotek, które od razu łapią za serce.
Była ogólnie zdrowa, ale bardzo niedożywiona i miała drobne problemy skórne, z którymi szybko udało się uporać. Po około 2–3 tygodniach, gdy przyszedł czas na sterylizację, okazało się, że Silver jest w ciąży. W lecznicy w Male wykonano jedynie prześwietlenie, które to potwierdziło. Niestety – nie było zgody na sterylizację aborcyjną.
Wiem, że to temat niezwykle trudny i budzący ogromne emocje. We mnie również. Nie jestem osobą, która lekko podchodzi do takich decyzji. Ale w miejscu, w którym bezdomność zwierząt jest tak ogromna, a cierpienie codziennością, czasem nie ma dobrych wyborów – są tylko te mniej złe. Tłumaczyłam, że te kocięta nie znajdą domów. Że w moim azylu na adopcję czeka już kilkadziesiąt kotów zabranych z ulicy, które również nie mają realnych szans na dom. Niestety, mimo wszystkich argumentów, zabieg nie został wykonany.
Wtedy zapadła decyzja o wysłaniu Silver do Naifaru. To miejsce, gdzie działa rezerwat żółwi i gdzie możliwa jest kastracja kotów. Doktor Daniela zgodziła się przeprowadzić zabieg. Jeszcze tego samego dnia dostałam od niej wiadomość.
Okazało się, że Silver miała skręt macicy. Jeden z rogów macicy, z płodem w środku, był skręcony wokół więzadła jajnika. Płód był już martwy i ulegał rozkładowi. Doktor napisała wprost, że był to jeden z najtrudniejszych zabiegów, jakie wykonała, i że gdyby operacja nie została przeprowadzona, Silver na pewno by nie przeżyła porodu.
Silver przeżyła. Dziś jest zdrową, silną kotką. Ale ja wciąż zadaję sobie pytania. Dlaczego w pierwszej lecznicy nie wykonano USG, skoro sprzęt tam jest? Dlaczego, mimo tak dramatycznej skali bezdomności, wciąż odmawia się takich zabiegów, nawet gdy mogą uratować życie?
Nie jestem w 100% zwolenniczką sterylizacji aborcyjnych. Ale są sytuacje, w których to jedyna odpowiedzialna decyzja – decyzja, która ratuje życie konkretnego zwierzęcia i nie skazuje kolejnych na cierpienie na ulicy.
Historia Silver mogła skończyć się zupełnie inaczej. Na szczęście tym razem zdążyliśmy.
Ewa
