Momuś jest już po operacji i powoli wraca do sił. Jeszcze raz dziekuję Wam za uratowanie mu życia❤️
25 listopada 2025
Kochani, przez ostatnie dni dostałam od Was mnóstwo troskliwych wiadomości z pytaniami o stan zdrowia Momusia. Już śpieszę z odpowiedzią.
Kociak był wczoraj operowany i wszystko przebiegło zgodnie z planem. Teraz maleństwo jest już ze mną i odpoczywa. Lekarze powiedzieli, że szansa na to, że łapki zrosną się prawidłowo jest bardzo wysoka, więc Momuś prawdopodobnie niedługo wróci do pełnej sprawności!
Jeszcze raz dziękuję Wam za wszystko co zrobiliście dla Momusia. Gdyby nie Wasza pomoc nie udałoby mi się uratować tego biednego maleństwa. Trzymajcie kciuki za jego szybką rekonwalescencję!
Ewa
10 listopada 2025
Kochani, z całego serca dziękuję za pomoc dla Momusia! Wspólnymi siłami udało nam się zebrać pieniądze potrzebne na operację tego biedaczka.
Stan Momusia nadal pozostaje niestety bardzo słaby. Lekarze robią co mogą, żeby go ustabilizować, ale jego obrażenia były na tyle rozległe, że jest to dla nich okropnie trudne zadanie. Póki co udało im się sprawić, że Momuś odzyskał odrobinę apetytu i zaczął jeść mokrą karmę. Choć może się wydawać, że to niewiele to w rzeczywistości jest to ogromny krok ku dobremu. Dzięki temu maluszek powoli odzyskuje swoje siły.
Obiecuję na bieżąco informować Was o dalszych postępach w leczeniu Momusia. Jeszcze raz, z całego serca, dziękuję!
Ewa
Maleńkiego, bezdomnego Momusia prawdopodobnie potrącił samochód lub motocykl. Kiedy zobaczyłam tego biedaka, leżał skulony kawałek od jezdni. Albo jakimś cudem odczołgał się na bok, albo ktoś zlitował się nad Momusiem na tyle, że przeniósł go na chodnik.
Momuś wyglądał, jakby już umierał. Mimo, że miał otwarte oczy, to przelewał mi się bezwładnie przez ręce. Nie miał siły utrzymać prosto główki, tylko zwieszał się jak szmaciana laleczka. Ale jego spojrzenie wydawało mi się przytomne, więc z resztką nadziei zaniosłam go – prawie biegnąc – do kliniki.
Doktor od razu zbadała Momusia i zleciła rentgen. Okazało się, że kociątko ma bardzo poważnie złamane obie tylne łapki. Kości są przemieszczone i uciskają okoliczne tkanki, powodując dodatkowo stan zapalny. Ponieważ Momuś nadal był zupełnie bezwładny, miał słaby puls i obniżoną temperaturę, doktor owinęła go kocykiem i położyła pod tlenem. Potem dostał wzmacniającą kroplówkę oraz silny lek przeciwbólowy i antybiotyk.
Po około dwóch godzinach takiej intensywnej terapii Momuś niespodziewanie zaczął nabierać sił! Najpierw zaczął unosić główkę i rozglądać się dookoła, a potem usiadł. Zjadł podaną mu w klinice półpłynną karmę.
Doktor mówi, że Momuś ma wolę życia, więc jest szansa, że mimo ciężkiego stanu przeżyje. Trzeba go jak najszybciej operować i złożyć mu połamane tylne łapki. Zabieg musi się odbyć, jak tylko stan kociątka będzie stabilny, bo każdy dzień zwłoki obniża jego szanse na przeżycie. Jeśli uda się zebrać pieniądze, być może operacja odbędzie się już w poniedziałek.
Bardzo proszę, pomóżcie maleńkiemu Momusiowi.
