Krótka historia Misty i jej dzieci – rodziny zastępczej Kluseczki. – Animals Rescue Team

Krótka historia Misty i jej dzieci – rodziny zastępczej Kluseczki.

19 sierpnia 2025

Kochani, chciałabym opowiedzieć Wam historię, o której wspominałam wczoraj – historię mamy zastępczej Kluseczki i jej dzieci.

Misty to młoda, bezdomna kotka, która żyła na ulicy i była dokarmiana przez dobrych ludzi. Niestety, mimo młodego wieku, zdążyła już kilka razy zostać mamą – a jej kocięta zawsze po pewnym czasie umierały albo ginęły pod kołami samochodów i motocykli.

O Misty dowiedziałam się, gdy na klatce schodowej urodziła cztery maluszki. Pani, która ją karmiła, napisała do mnie, że jedno z kociąt nie ma tylnej łapki – wyglądało na to, że została częściowo urwana, a potem odpadła.

Pojechałam na miejsce. Jedno kociątko było już martwe, a rudy maluszek bez łapki… nawet trudno opisać, co czułam. Zabrałam go natychmiast do lecznicy, gdzie opatrzono kikut i podano antybiotyk. Nie mogłam zostawić go na ulicy, ale też odebranie go mamie byłoby dla niego ogromnym cierpieniem. Dlatego zabrałam całą kocią rodzinę do naszego azylu. Niestety, maleństwo nie przeżyło.

Zostały tylko dwa kocięta – Roxy i Tokio.

Kiedy Roxy zaczęła otwierać oczka, jej stan mocno mnie zaniepokoił. Z dnia na dzień przestała ssać mleko mamy, jej ciałko dziwnie się wykrzywiało, stała się wiotka. Nie chciała pić także z butelki. Główka zaczęła przekrzywiać się na jedną stronę.

Przez tydzień co godzinę podawałam jej mleko ze strzykawki, kropla po kropli, a w lecznicy dostawała kroplówki. W końcu, gdy oczka otworzyły się całkiem, zauważyłam, że skierowane są lekko w dół – tzw. „sunset eyes”. Jej główka wyglądała inaczej – była wyraźnie większa niż u brata, szczególnie w części czołowej.

Na Malediwach nie mamy możliwości wykonania badań takich jak USG czy rezonans. Diagnoza mogła być postawiona jedynie na podstawie widocznych objawów: bardzo duża, wypukła głowa w stosunku do reszty ciała, cienka czaszka, wydatne czoło, wytrzeszczone oczka, opóźniony rozwój i problemy z poruszaniem się. Wszystko wskazywało na wodogłowie.

Może ktoś powie, że powinnam wtedy zdecydować się na eutanazję. Rozmawiałam o tym długo z naszą doktor. Ale kiedy Roxy po tygodniu zaczęła znowu ssać mleko mamy i powoli przybierać na wadze – nie potrafiłam odebrać jej szansy.

Dziś malutka je już samodzielnie mokrą karmę, bawi się z rodzeństwem, reaguje na zabawki i obecność ludzi. Widać, że rozwija się wolniej – zarówno fizycznie, jak i umysłowo – ale ma ogromną ciekawość i radość życia. Z każdym dniem odkrywa świat wokół siebie.

Ta historia pokazuje jednak, jak bardzo potrzebna jest kastracja bezdomnych kotów.

Gdyby Misty była wysterylizowana, nie musiałaby rodzić kolejnych miotów skazanych na cierpienie i śmierć. Kastracja to nie okrucieństwo – to szansa na życie bez bólu i dramatów takich jak ten.

Ewa