Wczoraj wieczorem odszedł od nas Krakersik 💔
3 grudnia 2025
Wczoraj wieczorem odszedł Krakersik
Operacja przebiegła prawidłowo, malutki się wybudził… Niestety, około godzinę później jego stan nagle się pogorszył.
Nie wiemy, co było przyczyną. Niektóre maleństwa mają indywidualną, nadwrażliwą reakcję na anestetyki — taką, której nie da się przewidzieć nawet na podstawie badań krwi.
Tak bardzo chciałam podarować mu beztroskie, kocie życie… Tym razem się nie udało
Kochani, moje serce pękło. Ale z całego serca dziękuję Wam za wsparcie dla Krakersika i za szansę, jaką dzięki Wam otrzymał
Ewa
2 grudnia 2025
Kochani, Krakersik został dziś w lecznicy.
Jego stan jest już na tyle stabilny, że doktor może podjąć się operacji. To bardzo trudny zabieg, ale daje mu szansę na normalne życie i uchroni go przed trwałą niepełnosprawnością.
Z całego serca dziękuję Wam za pomoc i wsparcie dla niego.
Jesteście wspaniali.
Ewa
1 grudnia 2025
Kochani, dziękuję.
Mój wczorajszy apel poruszył Wasze serca i wydarzył się cud. Udało nam się z nawiązką zebrać brakujące pieniądze na operację Krakersika❤️ Powoli traciłam nadzieję widząc, że wszystko idzie tak wolno, a nasz maluszek traci siły, ale jednak udało się. W tunelu Krakersa pojawiło się drobne światełko.
Tak jak pisałam, stan Krakersika niestety się pogorszył. Jego mały organizm nie radzi sobie z obrażeniami jakich doznał w wyniku tego bestialskiego ataku. Wierzę jednak, że maluch chce żyć i nie podda się bez walki.
Dziś dowiem się na kiedy lekarze wyznaczą termin operacji. Trzeba zrobić to jak najszybciej, jednak przy obecnym stanie w jakim znajduje się Krakers istnieje ryzyko, że nasz bohater nie przeżyje narkozy. Obiecuję na bieżąco informować Was o stanie jego zdrowia.
Jeszcze raz z całego serca dziękuję za to co dla niego zrobiliście. Wasza pomoc jest nieoceniona❤️
Ewa
Mały Krakersik leżał samotnie pomiędzy śmietnikami. Drżący, skulony, przerażony… Z całych sił wołał o pomoc, która nie chciała nadejść.
Krakersik nie wie gdzie podziała się jego mama. Teraz jego głowę przepełnia tylko ból, strach i cierpienie.
Ten maleńki, bezbronny kotek, powinien teraz spać wtulony w mamę, mruczeć cichutko, czuć bezpieczeństwo. Zamiast tego leży sam na chodniku wyczekując nieuniknionej śmierci. Jego łapki są tak pokrzywione, że nie może nawet wstać i poszukać bezpiecznego schronienia. Powoli musi pogodzić się z tym, że przyszło mu umrzeć tutaj – na brudnym śmietniku.
Gdy zobaczyłam go w tym stanie moje serce stanęło na moment. Przecież to jeszcze tylko dziecko. Skąd on się tam wziął? Kto go skrzywdził? Przecież sam nie mógł sobie tego zrobić i się tam przyczołgać.
Ktoś uderzył. Mocno.
Krakersik ma w kilku miejscach złamaną miednicę i niedowład w jednej z przednich łapek. Po oględzinach i rentgenie doktor stwierdził, że maluszek nie mógł być potrącony przez skuter lub samochód. Obrażenia skupiają się tylko w jednym miejscu co wskazuje na kopnięcie, lub cios czymś w rodzaju kija.
Jego kat nie oszczędzał siły. Bił żeby zabić, albo przynajmniej okaleczyć. Potem po prostu wyrzucił go jak śmiecia.
Bez natychmiastowej operacji Krakersik będzie kaleką do końca życia. Na tę chwilę opłaciłam wstępne badania, leki przeciwbólowe i kroplówki wzmacniające, jednak niestety jest to tylko początek. Jest to minimum potrzebne do tego, żeby Krakers tak nie cierpiał. Maluch potrzebuje natychmiastowej operacji.
Każda minuta, którą Krakersik musi czekać to dla niego ogromny ból i zmniejszająca się szansa na to, że kiedyś jeszcze będzie chodzić. Maluch ma maksymalnie 3 miesiące. Nie możemy go skazać na takie życie. Musimy zrobić wszystko, żeby uchronić go przed tym okrutnym losem.
Krakersik został skrzywdzony przez człowieka, a teraz tylko i wyłącznie człowiek jest w stanie mu pomóc. Maluch nie ma nikogo innego. Błagam, pomóżcie mi sprawić, żeby Krakers na nowo odzyskał wiarę w ludzi. Jeszcze nie jest za późno, żeby odmienić jego życie.
