BRAKUJE: 4700 zł
30 kwietnia 2026 Kochani, bardzo boję się o Gumisia. Ostatnio nasze zbiórki idą słabo. Przez afery w złych schroniskach ludzie tracą zaufanie do fundacji. Rozumiem to, nie ma w tym nic dziwnego. Jednak nie jest to wina Gumisia. On nie wie o tym co się dzieje. Jedyne co jest teraz dla niego ważne to przeżycie. W tym momencie jedyną rzeczą jaka daje mu te szansę jest natychmiastowa operacja usunięcia oczka. Inaczej rozprzestrzeniające się zakażenie zwyczajnie go zabije. Błagam Was, nie przechodźcie obok Gumisia obojętnie. Jeśli my mu nie pomożemy – już nikt tego nie zrobi. Ewa
Nie planowałam tego ani nie szukałam kolejnego kota, żeby go leczyć. Ale kiedy zobaczyłam Gumisia, wiedziałam, że nie mam wyjścia. Nie mogłam go zostawić. Jego cierpienie prześladowałoby mnie do końca życia.
Szłam normalnie na zakupy, ale po drodze, za linią krzaków przy ulicy, usłyszałam miauczenie. Bolesne miauczenie Gumisia. Przeszłam przez krzaki na osiedlową drogę, zobaczyłam go i zamarłam. Zresztą spójrzcie na zdjęcia, zobaczycie sami.
Gumiś na jednym oku miał ogromną narośl, jakby kulę zrobioną z sierści i brudu. Wyraz jego pyszczka, spojrzenie i bolesne pomiaukiwanie nie pozostawiło mi wątpliwości, że on bardzo cierpi.
Gumiś pozwolił się dotknąć, pozwolił się podnieść. Trochę, jakby już mu było obojętne, co się z nim dzieje.
Zabrałam Gumisia do kliniki.
Doktor był niemal tak samo zaskoczony stanem Gumisia, jak ja, Po zbadaniu go powiedział, że Gumiś musiał zranić się w oko. Potem doszło zakażenie. A że – jak to uliczne koty – nie mógł liczyć na żadną pomoc, zakażenie objęło całe oko. Ta wielka kula to ropa zmieszana z krwią i osoczem, pokryta brudem i sierścią.
Doktor podał Gumisiowi miejscowe znieczulenie i usunął narośl. Potem oczyścił i zbadał chore oczko i powiedział, że nie ma żadnych wątpliwości – oko trzeba amputować. Gumiś i tak już nigdy nie będzie na nie widział, zostało zupełnie zniszczone. A w tej chwili bakteryjne zakażenie jest tak zaawansowane, że prawdopodobnie już zaczyna się infekcja głębiej – w zatokach i drugim oku.
Trzeba działać szybko, żeby Gumiś nie stracił całkiem wzroku. A jeśli zakażenie dotrze do mózgu, Gumiś po prostu umrze. Już mu w żaden sposób nie będziemy w stanie pomóc. Dlatego doktor mówi, że operację trzeba wykonać bardzo pilnie, najlepiej już. Ale wie, że muszę najpierw zebrać pieniądze, bo klinika nie robi już żadnego leczenia na kredyt.
Gumiś dostał w zastrzykach bardzo silny antybiotyk i leki przeciwbólowe. Mimo tego nadal kręci się niespokojnie, nie może znaleźć sobie miejsca. Widać, że ból nie ustąpił całkowicie mimo leków.
Gumisiu wytrzymaj. Dobrzy ludzie ci pomogą. Jeszcze wszystko będzie dobrze – mówię do niego cicho. I mam nadzieję, że rzeczywiście tak się stanie, ale nie mam pewności, bo każda kolejna zbiórka idzie coraz słabiej…
Dlatego tym bardziej proszę, jeśli czytacie tą zbiórkę, pomóżcie zebrać pieniądze na operację usunięcia chorego oka Gumisia. A jeśli nie możecie pomóc finansowo, to chociaż prześlijcie ją do znajomych czy rodziny.
