Dzięki Wam Kofi ma szansę na leczenie i powrót do zdrowia 💛Dziś zaczyna się jego walka o lepsze jutro 🐾
15 kwietnia 2026
Kochani z całego serca dziękuję Wam za każdą wpłatę dla Kofiego Dzięki Wam udało się zebrać pełną kwotę na jego leczenie… naprawdę brak mi słów, by wyrazić wdzięczność
Kofi od rana jest w lecznicy – ma przemywane rany, zmieniany opatrunek i podawane leki. To dla niego dopiero początek. Rany Kofika są rozległe i głębokie, przez co droga do zdrowia będzie długa i ciężka.
Wierzę, że Kofik da sobie radę. Dzięki Wam kociak ma szansę spróbować. Ma szansę walczyć. Dziękuję
Ewa
Aktualizacja 13 kwietnia
Kochani… Patrzę na zbiórkę na leczenie Kofiego i naprawdę nie rozumiem, co się dzieje. Nadal brakuje pieniędzy, a wpłat praktycznie nie ma. Cisza.
Poparzony Kofi dalej cierpi, dalej potrzebuje pomocy – a ja stoję bezradna, patrząc jak czas ucieka Bardzo Was proszę o pomoc, bo to zły człowiek skrzywdził tego nieszczęśliwego kotka. Nadal mam nadzieję, że jednak znajdą się dobrzy ludzie, którzy mu pomogą.
Ewa
Ktoś polał bezdomnego Kofi wrzątkiem. Podobno dlatego, że przychodził do baru żebrać o resztki jedzenia. Głodny, zdesperowany. Goście byli niezadowoleni, bo wskakiwał na stoły i zaglądał im do talerzy. Kręcił się pod stołami, licząc, że znajdzie jakieś resztki. Albo miauczał głośno. A przegoniony – wracał.
Biedny Kofi, oczekiwał od ludzi dobroci. Ale się pomylił.
Tyle udało mi się ustalić. Ale pracownicy baru oczywiście się nie przyznają. W ogóle nie chcą ze mną rozmawiać. A ja nie mam żadnych dowodów, więc nie jestem w stanie nic zrobić.
Kofi ma wielką ranę na plecach i drugą mniejszą na łapce. Oparzenia są bardzo głębokie, miejscami krwawią. Kiedy go znalazłam, siedział osowiały, bez ruchu. Nie reagował. Ale wtedy wyjęłam tubkę z kocią karmą. Kofi rzucił się na nią, jakby nie jadł od dawna. Połykał jedzenie bardzo szybko. Chyba się bał, że za chwilę zmienię zdanie i zabiorę mu tubkę. Potem położyłam mu trochę karmy na kamienny murek. Ją też pochłonął żarłocznie. A potem bardzo długo wylizywał beton z resztek zapachu i smaku jedzenia.
Wiedziałam, że Kofi bardzo cierpi i że potrzebuje natychmiastowej pomocy. Kiedy go dotknęłam, cały zesztywniał – nie wiem czy z bólu, czy ze strachu. Ale pozwolił mi się włożyć do transportera. Zabrałam go do kliniki.
Doktor potwierdził, że rany są po oparzeniu. Kofi ma gorączkę i jest w stanie ogólnego wstrząsu spowodowanego ogromnym bólem. Dostał od razu w zastrzykach silne leki przeciwbólowe, przeciwzapalne i antybiotyk. Potem zabrałam tego biedaka do domu. Doktor uprzedził mnie, że stan Kofika może w każdej chwili się pogorszyć. Muszę go uważnie obserwować, a w razie czego natychmiast przywieźć znów do kliniki. Ale to, że Kofi chce jeść, to dobry znak.
Jutro mam zgłosić się z nim do kliniki. Kofi musi mieć codziennie podawane dożylnie leki. Również codziennie doktor będzie oczyszczał rany i aplikował miejscowo antybiotyk, żeby nie rozwinęło się zakażenie.
Bardzo proszę o pomoc dla biednego Kofika, który ufał ludziom, a oni tak strasznie go skrzywdzili.
