Pirat drogowy prawie zabił małą Halinkę. Pilna operacja to jej jedyna szansa na normalne życie.
Leżała w rowie. Niewidoczna. Niesłyszana. Nieważna.
Mała, bezbronna kotka, której życie zostało zmiażdżone w jednej chwili. Prawdopodobnie przez rozpędzony skuter albo samochód. Ktoś ją potrącił… i po prostu odjechał. Zostawił ją tam… W bólu, w strachu, w samotności.
Halinka została znaleziona przez dobrą duszę, której nie były obojętne jej cierpienia. Jej wybawicielka przyniosła mi ją w kartonie nie wiedząc co może zrobić sama.
Od samego początku, gdy Halinka patrzyła na mnie swoimi wielkimi oczami, widziałam w nich strach, ból, smutek, cierpienie, ale także chęć życia. Tak, jakby swoim spojrzeniem prosiła mnie o pomoc.
Wstępne badania pokazały to, czego bałam się najbardziej – jej obrażenia są o wiele rozleglejsze, niż sądziłam. Poza złamaną łapką Halinka ma też pękniętą miednicę i poważne problemy z orientacją. Cały czas chaotycznie kręci główką, jest bardzo zdezorientowana i nie może utrzymać równowagi. Prawdopodobnie podczas zderzenia jej mózg również odniósł znaczne szkody.
Halinka wymaga pilnej operacji łapki, jednak jej stan neurologiczny jest na tyle poważny, że podanie narkozy może ją zabić… Na tą chwilę priorytetem jest jej ustabilizowanie i obserwacja. Dopiero potem decyzja o zabiegu. Bez niego czeka ją dożywotnie kalectwo. Z nim – szansa na lepsze życie.
Jesteśmy uwięzieni w najgorszym koszmarze: wiemy, co jest potrzebne… i nie możemy tego zrobić.
Każda godzina działa na naszą niekorzyść.
Patrzy na nas tymi oczami, które nie rozumieją, dlaczego tak boli. Dlaczego nikt wcześniej się nie zatrzymał. Dlaczego człowiek potrafi być tak obojętny.
Ile jeszcze takich istnień leży gdzieś przy drodze, niezauważonych? Ile razy odwracamy wzrok, bo „to tylko kot”?
Dla niej to nie jest „tylko życie”. To wszystko, co ma.
Błagam, pomóż nam uratować Halinkę. Potrzebujemy środków na intensywną diagnostykę, leczenie neurologiczne, stabilizację i jeśli tylko będzie to możliwe operację, która da jej szansę na normalne życie.
Nie pozwólmy, żeby jego historia skończyła się tak, jak zaczęła: w ciszy i obojętności.
