Dziś rano odeszła Jagódka…💔
18 luty 2026
Kochani… Dziś piszę do Was z ogromnym bólem. Nasza malutka Jagódka odeszła.
Jeszcze wczoraj była na wizycie u weterynarza. Była stabilna. Lekarz podjął decyzję o amputacji łapki – to miała być jej szansa na życie bez bólu.
Dziś rano znalazłam ją martwą.
Nie potrafię opisać tego uczucia. Tyle walki, tyle starań, tyle serca… a ona była taka maleńka. Tak bardzo chciałam dać jej bezpieczną przyszłość.
Czasem mimo naszej miłości, opieki i medycyny nie wygrywamy. I to boli najbardziej. Jagódko, przepraszam, że nie zdążyliśmy. Dziękuję, że byłaś z nami choć tak krótko
Ewa
14 luty 2025
Kochani, dziękuję. Po długiej walce udało nam się nareszcie zebrać pieniądze na leczenie małej Jagódki.
Nasza bohaterka jest teraz w klinice, do której zawiozłam właśnie na zmianę opatrunku. Lekarzom udało się ustabilizować jej stan na tyle, że w najbliższych dniach mają podjąć decyzję co do terminu amputacji zmiażdżonej łapki.
Żadna z tych rzeczy nie udałaby się gdyby nie Wasza pomoc. Jagódka będzie żyła dzięki Wam. W imieniu swoim i jej – dziękuję ❤️
Ewa
11 luty 2026
Kochani, dziś w nocy stan Jagódki gwałtownie się pogorszył. Zmiażdżona łapka uległa zakażeniu. W nocy zaczęła mocno krwawić. Mimo silnych leków przeciwbólowych ból jest ogromny. Jej mały organizm przestaje sobie radzić.
Nie możemy już czekać. Operacja musi odbyć się pilnie. Jeśli nie amputujemy łapki natychmiast, Jagódka umrze.
Zbiórka niestety stoi w miejscu. Czy Jagódka to tylko kolejny bury kot, który musi zostać zapomniany i umrzeć? Nie możemy do tego dopuścić.
Błagam, pomóżcie mi uratować Jagódkę.
Ewa
3 MIESIĄCE ŻYCIA. ZMIAŻDŻONA ŁAPKA. AMPUTACJA TO JEDYNA SZANSA DLA MAŁEJ JAGÓDKI.
Bezdomna. Niewidzialna. Jagódka to jedno z tych kociąt, które rodzą się na ulicy i od pierwszego dnia uczą się przetrwania.
Ma około 3–4 miesięcy. Ktoś przyniósł ją dziś do lecznicy i po prostu zostawił. Bez imienia. Bez pytania, co dalej. Z potwornie zmiażdżoną łapką.
Najprawdopodobniej przejechał po niej samochód albo motocykl. Kości są pokruszone, tkanki zniszczone. To nie jest zwykłe złamanie. To dramat małego, kruchego ciała.
Doktor nie miał wątpliwości – tej łapki nie da się uratować. Jedyną szansą jest amputacja.
Niestety organizm koteczki jest bardzo osłabiony. Malutka jest skrajnie wychudzona. Najpierw trzeba ją ustabilizować, nawodnić, wzmocnić, podać leki, aby w ogóle mogła bezpiecznie przeżyć narkozę. Dopiero wtedy będzie możliwa operacja.
To wciąż dziecko. Powinna być ze swoją mamą, bawić się, rosnąć, poznawać świat. Powinna czuć się bezpiecznie. Zamiast tego walczy z bólem i wycieńczeniem.
Mimo wszystkiego jest spokojna. Nie walczy, nie syczy. Jakby ufała, że tym razem człowiek jej pomoże. Przed nią hospitalizacja, badania, amputacja i długa rekonwalescencja. To będzie kosztowne leczenie, ale jej życie jest bezcenne.
Nie wiem, jak długo cierpiała na ulicy. Wiem jedno – teraz ma szansę.
Proszę, pomóżcie zawalczyć o jej przyszłość. Każda wpłata przybliża ją do życia bez bólu. Nie da się cofnąć tego, co ją spotkało. Możemy jednak sprawić, że od dziś jej historia zacznie się od nowa.
