Chrupek jest już po operacji i powoli dochodzi do siebie! Jeszcze raz dziękuję za pomoc❤️
12 września 2025
Nasz dzielny chłopczyk powoli dochodzi do siebie po operacji
Jeszcze przez jakiś czas muszę codziennie wozić go do lecznicy, gdzie otrzymuje dożylnie antybiotyk i kroplówki wzmacniające. Ale spójrzcie tylko – Chrupek zaczął jeść samodzielnie. W domu dostaje płynny pokarm i rozwodnioną mokrą karmę, które z apetytem przyjmuje.
Co najważniejsze – od momentu operacji nie pojawiło się już krwawienie, a nasz bohater może wreszcie otwierać pyszczek. Teraz najważniejsze, aby wszystko dobrze i spokojnie się zagoiło.
Ewa
10 września 2025
Kochani, Chrupek jest już w lecznicy!
Dzięki Waszej pomocy udało mi się zebrać brakującą kwotę i jeżeli podczas badań nie wystąpią żadne komplikacje, kotek będzie miał dzisiaj operację.
Przed Chrupkiem jest jeszcze długa droga do zdrowia. Uszkodzenie jego szczęki było poważne, dodatkowo wczorajszy incydent, podczas którego maluszek wyrwał sobie sondę i na nowo otworzył rany w niczym nie pomógł…
Jestem teraz dobrej myśli. Widzę, że kociak ma wolę walki i chce żyć. Mam nadzieję, że uda mi się sprawić, że odzyska wiarę w ludzi i jeszcze pozwoli człowiekowi dać się pokochać.
Z całego serca dziękuję Wam za wsparcie dla Chrupka. Obiecuję na bieżąco informować Was o jego stanie. Trzymajcie kciuki!
Ewa
9 września 2025
Dziś w nocy u Chrupka ponownie pojawiło się krwawienie z pyszczka… w bólu i panice wyrwał sobie sondę. Natychmiast zawiozłam go do lecznicy.
Kocurek musi przejść poważną operację, czas ucieka, a ja nie mam pieniędzy żeby pokryć koszty operacji. Doktor oczyścił rany, ale to tylko pomoc doraźna – bez operacji Chrupek umrze…
Kochani, wiem, że początek roku to trudny czas i każdy z nas ma swoje wydatki. Ale błagam Was z całego serca – każda, nawet najmniejsza wpłata, to dla tego biednego kociego dziecka szansa na życie.
Jeśli operacja się uda, Chrupek będzie mógł żyć jak zdrowy, szczęśliwy kot. Bez bólu. Pomóżcie go uratować…
Ewa
Kochani, nie mam zdjęć z momentu znalezienia Chrupka. Nie było na to czasu. Moje ręce i ubranie były całe we krwi i ropie, a jedyne, o czym myślałam, to żeby jak najszybciej ratować mu życie.
Znalazłam go leżącego na ulicy. W pierwszej chwili pomyślałam, że to kolejne bezdomne kociątko zabite przez przejeżdżający samochód. Ale kiedy podeszłam bliżej, zobaczyłam, że on jeszcze żyje. Oddychał. Spojrzał na mnie swoimi wielkimi, smutnymi oczami. Widziałam w nich niewyobrażalny ból i cierpienie. I wtedy poczułam ten straszny odór… Już wiedziałam, że dochodzi z jego zakrwawionego, zaropiałego pyszczka.
Bez chwili wahania zabrałam maluszka do lecznicy. Tam natychmiast dostał tlen, kroplówkę i silne leki przeciwbólowe, aby choć trochę ulżyć jego cierpieniu. Doktor wykonał prześwietlenie i wszystko stało się jasne – to nie był wypadek. To człowiek zrobił mu tę krzywdę.
Na zdjęciach RTG widać złamaną żuchwę. Fragmenty kości przemieściły się i ranią okoliczne tkanki. To musiał być bardzo silny uraz mechaniczny skoncentrowany w jednym punkcie – jak kopnięcie czy uderzenie kijem. Potrącenie przez samochód lub motocykl spowodowałoby obrażenia na dużo większym obszarze, nie tylko w tym jednym miejscu. Tak samo upadek z dużej wysokości. To nie było nic takiego. Chrupek jest ofiarą przemocy ze strony człowieka.
Ciemne obszary wokół złamania wskazują na rozległą infekcję i gnicie tkanek. To nie jest świeża rana – przez wiele dni gnijące kości i tkanki stały się ogniskiem ogromnej infekcji. Zakażone tkanki częściowo objęła martwica. To dlatego z jego pyszczka cieknie ropa i krew, a odór rozkładu jest nie do zniesienia. Każdy ruch języka, każde dotknięcie zębów powoduje u niego krwawienie, ropny wyciek i potworny ból. Chrupek nie jest w stanie jeść ani pić samodzielnie – karmiony jest przez sondę. To jedyny sposób, aby utrzymać go przy życiu do czasu operacji.
Jedyną szansą na życie jest dla Chrupka pilna operacja rekonstrukcji i oczyszczenia szczęki. Bez niej Chrupek umrze w strasznych męczarniach – infekcja rozprzestrzenia się błyskawicznie, a same antybiotyki nie są w stanie jej zatrzymać. Operacja powinna się odbyć, jak tylko stan koteczka się ustabilizuje. Doktor mówi, że nie można czekać, bo każdy dodatkowy dzień powiększa ryzyko i tak bardzo trudnej operacji.
Kochani, patrzę na to kocie dziecko i czuję, jak pęka mi serce. Ten maleńki kotek przeszedł piekło z rąk człowieka… A teraz każdy dzień to walka o życie.
Bardzo proszę, pomóżcie zebrać pieniądze na operację Chrupka. Tylko dzięki Wam on ma szansę przestać cierpieć i uwierzyć, że człowiek potrafi kochać, a nie tylko krzywdzić ![]()
