Nie udało nam się uratować Bezłapka💔 Mam nadzieję, że maluszek jest teraz w lepszym miejscu…
15 lipca 2025
💔 Bezłapek odszedł…
Dziś Bezłapek przegrał swoją walkę o życie. Jego małe, wycieńczone ciałko nie dało już rady, mimo ogromnych starań lekarzy i naszej nadziei do samego końca.
Każdy dzień był dla niego walką z bólem i wyniszczeniem, ale walczył dzielnie, jak tylko potrafił. Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami, wspierali leczenie i wierzyli, że może się udać.
Bezłapku… tak bardzo chcieliśmy, żebyś zaznał szczęścia i poczuł miłość. Teraz już nic Cię nie boli. Odpoczywaj w spokoju, maleńki aniołku 🖤
Ewa
12 lipca 2025
Kochani, walka o Bezłapka nadal trwa. Maluszek wciąż pozostaje w klinice gdzie lekarze robią wszystko co w ich mocy, żeby ustabilizować stan tego biedaczka. Kociak jest niestety w bardzo złym stanie. Maluszek póki co nie reaguje na leczenie, a rano dostał silnej biegunki. Rana na pyszczku jest bardzo głęboka, a do środka wdało się zakażenie, które rozprzestrzeniło się też na struktury kostne.
Dodatkowo, nawet jeśli uda się go ustabilizować to nadal nie wiemy czy uda się uratować jego lewą łapkę i uchronić go przed całkowitym kalectwem.
Bezłapek to kolejny bezbronny kociak, który został brutalnie skrzywdzony przez bezdusznych ludzi. Kolejna mała istotka, która nie ma własnego głosu. Kolejne stworzenie, które potrzebowało pomocy, choć samo nie mogło o nią poprosić. Jestem wdzięczna za to, co zrobiliście dla nieszczęśliwego, straszliwie skrzywdzonego Bezłapka. Bez Was nie byłabym w stanie zapłacić za jego leczenie.
Dziękuję Wam z całego serca. W imieniu swoim i Bezłapka. Obiecuję informować Was o stanie kociaka zawsze gdy tylko cokolwiek ulegnie zmianie. Obiecuję walczyć o niego z całych sił.
Ewa
11 lipca 2025
Bezłapek cały czas przebywa na oddziale intensywnej terapii w klinice weterynaryjnej. Lekarze cały czas walczą, żeby poprawić jego stan. Biedaczek jest słaby, bardzo słaby. Jest w nim wola walki, ale bardzo boje się, że to może nie wystarczyć…
Każdy dzień spędzony na oddziale to kolejne koszta, z którymi muszę się mierzyć. W tym momencie nie udało nam się zebrać jeszcze wszystkiego co było potrzebne od początku, a obawiam się, że po wynikach badań dojść mogą kolejne wydatki.
Z całego serca proszę Was o pomoc w ratowaniu Bezłapka. Pokażmy mu serce. Pokażmy mu, że nie każdy człowiek to bezmyślna i bezduszna bestia. Razem możemy mu pomóc.
Ewa
Tym razem nie muszę się domyślać, po prostu to wiem. Powiedzieli mi naoczni świadkowie. Bezłapek jest ofiarą człowieka, który celowo, z premedytacją i pełną świadomością zadawał mu ból.
Nie jestem w stanie opisać Wam, jak Bezłapek cierpi. Ale spójrzcie tylko w jego wypełnione bólem i rozpaczą oczy. Posłuchajcie, jak resztkami sił próbuje wołać o ratunek. Sami zrozumiecie.
Ja powiem tylko, że jedna z łapek Bezłapka jest obcięta lub oberwana, a druga poraniona i gnijąca. Pyszczek jest zniekształcony, potwornie napuchnięty i pełen ropy, która cieknie mu też dziurą na spodzie szczęki. Przypuszczam, że szczęka jest złamana. Futerko tego biedaka jest pokryte strupami z krwi, ropy i brudu.
Bezłapek wyczołgał się do mnie spod samochodu. Powąchał jedzenie, które mu przyniosłam, ale chyba nie był w stanie jeść. Rozglądał się tylko bezradnie swoimi wielkimi, zielonymi oczami. A momentami patrzył mi prosto w oczy z błaganiem i z takim bólem, że nie byłam w stanie tego znieść.
Zaniosłam Bezłapka do kliniki. Jest w tej chwili na intensywnej terapii. Wiem, że dostał silne leki przeciwbólowe, antybiotyk i kroplówkę wzmacniającą. Będzie miał robiony rentgen i USG. Dopiero wtedy lekarz powie mi, jak będzie wyglądało dalsze leczenie, czy i jakie operacje będą potrzebne. Na razie najważniejsze to ustabilizować stan Bezłapka i sprawić, żeby nie cierpiał. I uratować lewą łapkę, tą poranioną i gnijącą. Doktor mówi, że w normalnej sytuacji myślałby o amputacji. Ale Bezłapek nie ma już jednej łapki, a bez dwóch nie będzie w stanie funkcjonować.
Bardzo Was proszę o pomoc dla nieszczęśliwego, potwornie cierpiącego Bezłapka, którego świat człowiek zamienił w koszmar.
