Bartuś dzięki Waszej pomocy jest teraz w klinice, gdzie walczy o swoje zdrowie. Trzymajcie kciuki za naszego małego bohatera! – Animals Rescue Team

BRAKUJE: 0 ZŁ

Bartuś dzięki Waszej pomocy jest teraz w klinice, gdzie walczy o swoje zdrowie. Trzymajcie kciuki za naszego małego bohatera!

24 lipca 2025

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za wpłaty na rzecz leczenia Bartusia. 

Kociak nadal nie jest w najlepszym stanie, jednak na szczęście jest już w rękach lekarzy, którzy wszystkimi dostępnymi środkami o niego walczą.

Przed Bartusiem jest długa droga. Fakt, że na początku przez kilka dni nie dało się go złapać, a kociak uciekał przed możliwością pomocy tylko pogorszyła sytuację. Cieszę się, że teraz Bartuś jest już w dobrych rękach.

Jeszcze raz z całego serca dziękuję Wam za okazane wsparcie. Dzięki Wam nasz bohater dostał od losu drugą szansę na normalne, szczęśliwe życie.

Ewa

Bartuś – ten biedny, przerażony kocurek – przez wiele lat żył na ulicy, każdego dnia walcząc o przetrwanie. Był całkowicie niewidzialny dla ludzi. Omijany, przeganiany, traktowany jak powietrze. Dla większości był tylko kolejnym bezdomnym kotem, brudnym, niechcianym, bezwartościowym, brzydkim…

Ale w oczach Bartusia była ogromna walka o życie. Z czasem stan kocurka stawał się coraz gorszy. Jego ciało pokryły rany, zaczęły pojawiać się poważne infekcje. Prawdopodobnie miał wypadek, o czym świadczą liczne złamania. Został zauważony dopiero wtedy, gdy był już w krytycznym stanie — ledwo trzymał się na łapkach, przerażony, skulony z bólu. Siedział na chodniku i przeszkadzał przechodniom….

Moi przyjaciele od kilku dni próbowali Bartusia złapać. Kocurek był tak przerażony, że uciekał, ukrywał się, odsuwał od ludzi. Całym sobą pokazywał, jak straszliwie cierpi i jak bardzo się boi. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Złapanie go zajęło wiele godzin, ale w końcu się udało. Zabrałam Bartusia do lecznicy. I zobaczyłam jak ogromne jest jego cierpienie. Bartuś ma potwornie zainfekowaną łapkę — ogromna rana, ropa, martwica. Jego organizm jest wyniszczony, stan zdrowia krytyczny.

Diagnoza lekarza łamie serce: mycoplasma i bardzo wysokie wskaźniki infekcji. Obie przednie łapki złamane i źle pozrastane, ogromny ropień i martwica na łapce. Oderwana dolna warga — najprawdopodobniej zaczepiła się o coś i oderwała. Silny ból, wycieńczenie i ogromny strach.

Lekarz był w szoku, że Bartuś w ogóle jeszcze żyje… Natychmiast wprowadził intensywny plan leczenia — kroplówki, silne antybiotyki dożylne, leczenie inhalacyjne, leki przeciwbólowe. Doktor oczyścił tez częściowo ranę z ropy. Przed Bartusiem długie leczenie, zabiegi i walka o życie. Długie i bardzo kosztowne. Lekarz zapytał mnie, czy zdaję sobie z tego sprawę i czy na pewno się decyduję.

Ale przecież nie zostawię go… Bartuś zasługuje na życie bez bólu, na bezpieczeństwo, na miłość. Muszę mu pomóc. Ale sama nie dam rady. Potrzebuję Waszej pomocy, by zapłacić za leczenie, zabiegi, karmę specjalistyczną i dalszą opiekę.

Pokażmy Bartusiowi, że nie każdy człowiek zadaje cierpienie lub odwraca wzrok z odrazą. Niech zobaczy, że dobrzy ludzie też istnieją. 

RATUJĘ BARTUSIA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem BARTUŚ na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK