Tygrysek odszedł 💔 Walczył dzielnie do końca 🖤💔
27 marca 2026, godz. 21:00
Kochani Tygrysek odszedł…
Pomimo operacji i ogromnych starań lekarza jego stan był zbyt ciężki. Martwica była bardzo zaawansowana, a organizm wyniszczony. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, aby dać mu szansę. Dziękuję Wam z całego serca za wsparcie, za każdą wpłatę, dobre słowo i trzymanie kciuków. Dzięki Wam Tygrysek nie był sam – odszedł otoczony opieką i troską. To dla mnie ogromnie trudny moment… do ostatniej chwili miałam nadzieję, że da radę, bo walczył dzielnie
Dziękuję, że jesteście z nami
Ewa
25 marca 2026 godz. 12:15
Przed chwilą zadzwonił do mnie doktor z lecznicy. Powiedział, że ogólny stan Tygryska się pogorszył, więc na razie musi zostać w klinice. Nie powiedział mi nic więcej, tylko że wieczorem się odezwie i da znać Mam nadzieję, że niedługo będę mogła do Was wrócić z dobrymi wiadomościami.
Ewa
25 marca 2026 godz. 6:00
Kochani, Tygrysek jest już po amputacji łapki… ale to wciąż walka o życie. Lekarz przekazał mi, że doszło do poważnych zmian w tkankach – część mięśni była zajęta zaawansowanym procesem martwiczym (gangreną). To bardzo niebezpieczny stan, który doprowadziłby do śmierci w ciągu maksymalnie kilku dni.
Z tego powodu operacja była jedyną szansą na uratowanie jego życia. Dlatego, mimo że Tygrysek ma również problemy z wątrobą i nerkami a jego stan nie był przed operacją w pełni stabilny, doktor zdecydował się przeprowadzić zabieg.
Tygrysek dochodzi do siebie pod opieką lekarzy. Dostaje leki wspomagające pracę wątroby i nerek. Najbliższe dni będą decydujące. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, dziś wieczorem będę mogła zabrać Tygryska do domu. Proszę, bądźcie z nim myślami
Jeszcze raz dziękuję Wam, że daliście Tygryskowi szansę. Jesteście wspaniali.
Ewa
24 marca 2026
Dziękuję z całego serca! Dzięki wyjątkowym osobom udało się uzbierać pieniądze potrzebne na operację Tygryska!! Zatem dziś czeka go operacja.
Postaram się dać Wam znać jak najszybciej, kiedy będzie już po operacji i będzie wiadomo jak nasz biedny kocurek się czuje. Dziękuję jeszcze raz w imieniu Tygryska i moim. Przywracacie mi wiarę w ludzi.
Ewa
Zostałam dziś wezwana do kota z wypadku. Dostałam po prostu sms, że na ulicy jest kot potrącony przez samochód. I adres. Próbowałam oddzwonić na ten numer, ale już nikt nie odbierał. Może wiadomość wysłał sprawca wypadku? Nie udzielił potrąconemu kotkowi pomocy, ale chciał chociaż uspokoić w ten sposób swoje sumienie… A może po prostu ktoś z przechodniów zauważył rannego kotka i dał mi znać?
Pojechałam od razu na miejsce. Z nadzieją, że ten biedak nadal żyje.
Znalazłam go z łatwością. Rudy, pręgowany kocurek (nazwałam do Tygryskiem) leżał na skraju ulicy, skulony, nieruchomy, z główką opartą o krawężnik. Kiedy zobaczył, że do niego podchodzę, spróbował wdrapać się na chodnik. Ale nie miał siły.
Nasypałam Tygryskowi trochę suchej karmy i delikatnie pomogłam mu wejść na chodnik. Kotek z trudem pokonał te kilka kroków dzielących go od karmy. Prawa tylna łapka była sztywna i zniekształcona. Widziałam, że każdy krok sprawia Tygryskowi ból. Byłam pewna, że to złamanie, ale wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo jest poważne.
Zabrałam go prosto do kliniki. Doktor przyjęła nas bez kolejki. Po wstępnym zbadaniu Tygryska powiedziała, że wypadek nie mógł być dziś, tylko dzień lub dwa dni temu. Od razu zleciła RTG.
Prześwietlenie pokazało, że stan Tygryska jest poważniejszy, niż myślałam. Tylna łapka jest nie tylko połamana, ale po prostu kompletnie zmiażdżona. Jest to złamanie otwarte, w ranie widać fragmenty kości. Doktor mówi, że nie ma możliwości, aby łapkę poskładać nawet operacyjnie. Trzeba ją amputować. I to jak najszybciej, bo w zmiażdżonej części łapki zaczyna się już rozwijać martwica. To może w szybkim czasie doprowadzić do zakażenia całego organizmu. A tego Tygrysek nie miałby szans przeżyć.
To nie jest jedyny uraz, który odniósł Tygrysek podczas wypadku. Kotek ma też pękniętą miednicę, którą będzie trzeba poskładać operacyjnie.
Tygrysek dostał silne leki przeciwbólowe i antybiotyk ogólny oraz miejscowy. Potem spędził około godziny pod tlenem. Cały czas, aż do operacji, musi mieć podawane leki i być pod ścisłą obserwacją.
Ile musi wycierpieć przez człowieka ten biedny kotek?! Gdyby sprawca wypadku zawiózł go od razu do kliniki, Tygrysek nie musiałby tak cierpieć. Ale człowiek, który go potrącił, po prostu zostawił go tam, na miejscu wypadku. Cierpiącego i przerażonego. Więc chociaż my spróbujmy wynagrodzić mu to choć odrobinę. Nie zwrócimy mu łapki ani nie cofniemy bólu, którego doświadczył. Ale możemy sprawić, żeby przestał cierpieć i żeby mógł jeszcze cieszyć się życiem.
Musimy zebrać pieniądze na operację amputacji łapki i złożenia miednicy. Jak najszybciej. Bardzo Was proszę o pomoc dla Tygryska.
Ewa
