W weekend pożegnaliśmy malutkiego Bąbelka 💔😭
16 marca 2026
Kochani w weekend pożegnaliśmy malutkiego Bąbelka
Mimo ogromnych starań lekarza i opieki, jaką był otoczony, jego małe ciałko było zbyt słabe, by wygrać tę walkę.
Ratowanie tak maleńkich kociąt jest niezwykle trudne. Czasem, mimo całej naszej miłości, troski i wysiłku wielu osób, nie udaje się wygrać z chorobą.
Ten maluszek nie odszedł jednak sam. Do końca był pod opieką, w cieple i otoczony troską ludzi, którzy bardzo chcieli mu pomóc.
Tak bardzo boli, że tym razem nie udało się go uratować. Biegnij za Tęczowy Most, maleńki
Ewa
10 marca 2025
Kochani, z całego serca dziękuję Wam za wsparcie dla Bąbelka
Maleństwo wciąż walczy o życie. Nadal jest bardzo słabiutki, ale ma szansę przeżyć i to daje nam ogromną nadzieję.
Kociątko w dalszym ciągu dostaje kroplówki w lecznicy. Minimalnie przybrał na wadze, a to bardzo dobry znak. Niestety cały czas ma problem z piciem mleka z butelki – nie potrafi sam ssać.
Cały czas o niego walczymy i robimy wszystko, żeby miał szansę dorosnąć i żyć. Prosimy Was o dalsze trzymanie kciuków za tego małego wojownika
Ewa
Świadek widział moment, kiedy z jadącego auta wyleciało coś małego… kocie niemowlę… Zatrzymał się i zadzwonił do mnie. Kiedy przyjechałam, zobaczyłam 2–3 tygodniowe kociątko. Tak malutkie, że w tym wieku powinno jeszcze spać przy brzuchu swojej mamy i nawet nie wiedzieć, czym jest strach i ból.
Zamiast tego maluszek leżał przy śmietniku i płakał.
Bąbelek próbował uciekać, szukać mamy, z trudem opierając się na opuchniętej łapce. Taki widok zawsze łamie mi serce, czuję ból, złość i potworna bezradność… jak można być tak okrutnym? Jak można po czymś takim wrócić do domu i spać spokojnie?? Wiedząc że to przerażone maleństwo umiera z bólu, głodu i wycieńczenia…
Nie zostawię cię tu Bąbelku, nie pozwolę ci umrzeć na śmietniku.
Bąbelek jest w bardzo ciężkim stanie. Jest skrajnie wychudzony – dosłownie skóra i kości. Ma silną biegunkę z krwią, jego oczy są całe zalepione ropą i ledwo potrafi je otworzyć. Oddycha ciężko przez infekcję.
Weterynarz podejrzewa również , że łapka kociątka jest złamana – najprawdopodobniej w chwili, kiedy ktoś wyrzucił go z samochodu. To jeszcze niemowlę. Jego kości są tak kruche, że wystarczy naprawdę niewiele.
Nie wykonano jeszcze RTG. Jest na to za słaby. Weterynarz powiedział, że unieruchomienie go do prześwietlenia w tym stanie mogłoby go zabić. Najpierw musimy spróbować uratować jego życie. Dopiero jeśli przeżyje, będziemy mogli walczyć o jego łapkę.
Test na panleukopenię na szczęście wyszedł ujemny i to daje nam odrobinę nadziei. Ale przy tak ogromnym wyniszczeniu organizmu wszystko jest teraz bardzo kruche.
Bąbelek jest teraz u mnie. Śpi na termoforku. Oddycha ciężko i czasami przez sen cicho popłakuje. Za chwilę znowu zabieram go do lecznicy – drugi raz dzisiaj. Musi być wożony dwa razy dziennie na kroplówki i nebulizacje. Dostaje leki na biegunkę i na odwodnienie. To dopiero początek walki o jego życie…
Nie wiem, czy jego małe serce to wytrzyma. Ale wiem jedno – nie pozwolę, żeby umarł tak, jak ktoś dla niego zaplanował. Wyrzucony jak śmieć…
Dlatego bardzo Was proszę o pomoc w opłaceniu leczenia Bąbelka – leków, wizyt w klinice, dojazdów i dalszej diagnostyki, kiedy tylko będzie wystarczająco silny. Każda złotówka to dla niego kolejna szansa. Każde udostępnienie może sprawić, że ktoś jeszcze pomoże.
Bo poza nami Bąbelek nie ma nikogo.
