Teodorek melduje się po wizycie kontrolnej 🐈💕
7 stycznia 2025
Kochani, wczoraj Teodorek miał kolejną wizytę kontrolną. Na szczęście mam dobre wiadomości – jego stan wyraźnie się poprawił. Wyniki krwi są lepsze, a infekcja dróg oddechowych znacznie się zmniejszyła. Nosek jest już drożny, choć kocurek nadal jeszcze kaszle i potrzebuje dalszego leczenia oraz czasu na pełną regenerację.
Poprawie uległ również stan skóry. Rany pięknie się zagoiły, co bardzo mnie cieszy. Niestety, wciąż zmaga się z grzybicą i świerzbem. Przy tak zaawansowanych problemach skórnych leczenie jest długotrwałe i wymaga cierpliwości, ale robimy wszystko, aby Teodorek jak najszybciej wrócił do zdrowia.
Teodorek jest jednak niezwykle dzielnym chłopcem i doskonale znosi leczenie. Wierzę, że krok po kroku uda się pokonać wszystkie trudności. Dziękuję Wam za wsparcie, dobre myśli i trzymanie za niego kciuków
Ewa
28 grudnia 2025
Kochani, z całego serca dziękuję Wam za pomoc dla Teodorka. Mimo świąt udało nam się zebrać pieniądze potrzebne na leczenie tego biedaczka.
Następne dni będą kluczowe w procesie leczenia naszego bohatera. Teodorek jest już starszym kotem, a życie na ulicy doprowadziło go do na prawdę dramatycznego stanu. Ustabilizowanie go to na tę chwilę priorytet dla lekarzy.
Jeszcze raz dziękuję Wam za Waszą pomoc. Gdyby nie Wy nie byłabym w stanie nadal pomagać tym biednym, bezbronnym istotom.
Ewa
Nie wiem, jak długo Teodorek żył na ulicy. Nie wiem, ile razy był przeganiany, gdy głodny podchodził do ludzi z nadzieją na choćby okruch jedzenia. Jedno jest pewne – jego życie było koszmarem.
Zadzwonił do mnie mężczyzna z prośbą, żebym zabrała „obrzydliwego, parszywego” kota leżącego pod kawiarnią, który żebrze i odstrasza klientów swoim wyglądem. To prawda – Teodorek nie wygląda jak słodki, zadbany pupil. To kot, którego ulica złamała fizycznie i psychicznie.
Kiedy go zobaczyłam, łzy same napłynęły mi do oczu. Próbowałam go nakarmić… i wtedy moje serce pękło. On nie widzi. Ból, strach i głód – to jedyne, co znał Teodorek.
Zabrałam go natychmiast do lecznicy.
Po badaniu doktor nie miał dobrych wiadomości. Stan Teodorka jest bardzo ciężki. To starszy kot, a lata życia na ulicy dosłownie go zniszczyły. Prawdopodobnie nie widzi wcale albo widzi bardzo bardzo słabo – co tylko potwierdza moje obawy.
Jak kot w takim stanie mógł przeżyć na ulicy? Nie wiem… Czy miał w sobie tak niewyobrażalną wolę życia? A może wierzył, że w końcu pojawi się ktoś, dla kogo nie będzie „obrzydliwym, parszywym kotem”, tylko istotą wartą ratunku?
Ciało Teodorka jest pokryte bolesnymi ranami po świerzbie, które są już zainfekowane. Ma ciężką infekcję dróg oddechowych oraz guz na ogonie. Niestety, jego usunięcie na ten moment jest niemożliwe – stan Teodorka jest zbyt poważny, by mógł przejść zabieg.
Teraz liczy się jedno: ratowanie jego życia. Bez natychmiastowego leczenia Teodorek nie przeżyje.
Proszę o pomoc. Dla kota, który całe życie był niewidzialny. Dla Teodorka – bo on wciąż chce żyć.
