Pamiętacie Rysia?😻
5 lipca 2025
Pamiętacie Rysia, którego znaleźli Gosia i Kuba?
Ten dzielny kocurek ma się już całkiem dobrze! 😊 Jego łapka, która wymagała interwencji chirurgicznej, prawie się zagoiła – została tylko niewielka blizna po operacji. Choć kończyna nie odzyskała pełnej sprawności, najważniejsze, że udało się ją uratować, a Rysio nie odczuwa żadnego bólu ani dyskomfortu.
Mimo trudnych początków, Rysio to dziś radosny, wesoły kociak, który codziennie pokazuje, jak bardzo cieszy się życiem. Jest niesamowicie miły, przyjacielski i łagodny – uwielbia kontakt z człowiekiem i chętnie rozdaje czułości każdemu, kto zechce go pogłaskać. To typowy kotek kanapowy, zresztą tak jak większość moich podopiecznych 😻
Ewa
21 maja 2025
Wczoraj Rysio przeszedł operację złamanej łapki. Złamanie okazało się bardzo skomplikowane – kości były przesunięte i trudne do prawidłowego ustawienia. Mimo to pani doktor zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby Rysio mógł w przyszłości chodzić i cieszyć się normalnym życiem.
Niestety, z powodu braku specjalistycznego sprzętu dostępnego na miejscu, nie było możliwości wykonania pełnego zespolenia, takiego jak w zaawansowanych klinikach ortopedycznych. Kości zostały połączone najlepiej, jak się dało w dostępnych warunkach i teraz wszystko w łapkach Rysia… oraz w jego organizmie, który musi się zmobilizować do walki o sprawność.
Na szczęście kotek czuje się dobrze po zabiegu – jest spokojny, je z apetytem i odpoczywa. To przemiły, łagodny kocurek, który mimo cierpienia nie stracił zaufania do człowieka. Teraz potrzebuje już tylko czasu, troski i dużo miłości, której mu nie zabraknie. Przy okazji Rysio został również wykastrowany 🙂
Dziękujemy wszystkim, którzy wsparli operację Rysia – dzięki Wam dostał szansę na zdrowe życie!
Ewa
6 maja 2025
Kochani, z całego serca dziękuję za Wasze wsparcie dla Rysia.
Dzięki Wam ten dzielny kocurek ma szansę na nowe życie. Z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. Nadal przyjmuje antybiotyk, a w lecznicy przeszedł serię inhalacji, które pomogły mu złapać oddech i złagodziły ból. Jego złamana łapka została już unieruchomiona – a wkrótce doktor przeprowadzi niezbędną operację.
Rysio powoli wraca do sił. Widać, że nie cierpi już tak bardzo, jak wtedy, gdy znaleźli go Gosia i Kuba – dwoje wspaniałych ludzi, którzy nie przeszli obojętnie obok cierpiącego zwierzęcia. To oni uratowali Rysia od pewnej śmierci na ulicy, a później zrobili wszystko, co w ich mocy, by zapewnić mu pomoc – poruszyli niebo i ziemię, by dać mu szansę.
Dziękujemy, że jesteście z nami i że razem możemy zmieniać los takich istot jak Rysio.
Ewa
Rysio miał po prostu umrzeć na ulicy. Po cichu, w bólu, niezauważony przez nikogo. Ale w jego historii zdarzył się cud — trafił na ludzi, którzy nie przeszli obojętnie.
Polscy turyści, Gosia i Kuba, znaleźli Rysia leżącego bezwładnie, ledwie żywego. Młodziutki, zaledwie 8-miesięczny kocurek nie miał siły się ruszyć. Patrzył tylko szeroko otwartymi oczami pełnymi bólu i strachu. Co się stało? Czy spadł z wysokości? Czy potrącił go motocykl albo samochód? Czy ktoś celowo go skrzywdził? Tego Gosia i Kuba nie wiedzieli. Ale jednego byli pewni — pozostawienie Rysia na ulicy oznaczałoby dla niego śmierć.
Zabrali go do hotelu, nakarmili, ogrzali i zaczęli rozpaczliwie szukać pomocy. Ale kraj, w którym bezdomne koty umierają codziennie, nie zna litości. Fundacje, miłośnicy zwierząt, grupy w mediach społecznościowych – wszyscy odmawiali.
W końcu pojawiła się nadzieja. Po długich poszukiwaniach znalazła się kobieta, która zgodziła się zabrać Rysia. Gosia i Kuba odetchnęli z ulgą. Razem z Rysiem przekazali kobiecie duży zapas karmy i pieniądze na wizytę u weterynarza.
Ale ich radość nie trwała długo.
Kobieta, która wzięła kocurka, karmę i pieniądze, jeszcze tego samego dnia podrzuciła Rysia znowu na ulicę, w miejsce gdzie przebywa dużo bezdomnych kotów, bo tam są dokarmiane przez jedną z fundacji. Rysio siedział w krzakach. Skulony, wystraszony. Z trudem oddychał i nie miał siły, ale próbował pełznąć, schować się gdzieś, uciekać. Kuba i Gosia, zszokowani tym co zobaczyli, zabrali znowu Rysia. Tylko że następnego dnia rano mieli samolot, opuszczali już Małe i nie mogli zabrać Rysia ze sobą. Wiedzieli, że nie mają wiele czasu. Wtedy skontaktowali się ze mną, błagając o pomoc dla Rysia.
Kiedy dostałam wiadomość od Kuby, nie mogłam odmówić. Wzięłam Rysia i obiecałam, że zrobię co tylko się da, żeby mu pomóc. I że na pewno kocurek nie trafi znów na ulicę.
Rysio jest już po pierwszej konsultacji lekarskiej. Jego stan jest bardzo poważny. Ma złamaną tylną łapkę — z przemieszczeniem kości. Żeby poskładać łapkę konieczna będzie operacja. Poza tym całe ciało Rysia jest obolałe, jak po silnym uogólnionym urazie. Kotek unika każdego ruchu. Ma nawet trudności z pełnym otwarciem pyszczka. Na szczęście wydaje się, że nie ma żadnych poważnych obrażeń wewnętrznych zagrażających bezpośrednio życiu. Wyniki badań krwi są złe i wskazują na skrajne wyczerpanie. Dlatego przed wykonaniem operacji ogólny stan Rysia musi się ustabilizować. Bez tego kocurek raczej nie przeżyłby operacji. To wyścig z czasem.
Doktor podał mu dożylnie leki przeciwbólowe i przeciwzapalne i antybiotyk. Położył Rysia pod tlenem, żeby go wzmocnić. Najbliższe dni będą dla Rysia kluczowe. Muszę codziennie być z nim w klinice na podanie leków i badanie. Kiedy tylko doktor oceni, że jest to bezpieczne dla kocurka, trzeba będzie zrobić operację i poskładać połamaną łapkę.
Bardzo Was proszę o pomoc dla biednego, cierpiącego Rysia.
