BRAKUJE: 400 ZŁ
Aktualizacja 28 czerwca, godz. 10:45. Jestem zrozpaczona. Prawie nie ma wpłat dla Rózi. Dlaczego wszyscy odwracają od niej wzrok? Ta skatowana i niemal zatłuczona na śmierć koteczka potrzebuje natychmiast operacji. Ma pękniętą przeponę i strasznie cierpi, mimo leków przeciwbólowych. Każda godzina bez operacji może ją zabić. Błagam o pomoc. Ewa
Dostałam filmik SMS-em. Kilkanaście sekund. Zakrwawiony czarny kot na klatce schodowej bloku.
Pojechałam natychmiast.
Kiedy weszłam na tę klatkę, pierwsza rzecz, którą poczułam, to cisza. Taka dziwna, ciężka cisza. A potem zobaczyłam Rózię.
Leżała skulona przy ścianie, na zimnej posadzce. Czarna sierść sklejona krwią. Z pyszczka, z nosa — krew. I do oczu też sączyła się krew. Patrzyła na mnie wielkimi żółtymi oczami, ale nie widziała mnie. Nie widziała nic.
Nie wiem, ile razy on ją uderzył. Wiem tylko, że to nie był jeden cios.
Udało mi się zdobyć nagrania z kamer monitoringu. Na zdjęciach widać mężczyznę z metalową pałką. I Rózię — małą, czarną, bezradną — skuloną w kącie przy ławce. To on ją tak pobił. Celowo. Bez powodu, który jakikolwiek normalny człowiek byłby w stanie zrozumieć.
Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby ten człowiek poniósł konsekwencje. Mam nagrania. Mam dowody. Ale teraz najważniejsza jest Rózia.
Zabrałam ją prosto do kliniki.
Doktor była wstrząśnięta. Powiedziała, że podejrzewa uszkodzenie mózgu. Rózia nie ma normalnych odruchów neurologicznych a jej źrenice nie reagują na światło. Natychmiast podała Rózi leki zmniejszające obrzęk mózgu, bardzo silne leki przeciwbólowe, antybiotyk i steryd. Położyła ją pod tlenem.
Krew z pyszczka, z nosa, do oczu — to wszystko wskazuje na krwotok wewnątrzczaszkowy. I Rózia jest zupełnie ślepa. Straciła wzrok w wyniku pobicia.
Prześwietlenie pokazało, że Rózia ma bardzo poważne obrażenia wewnętrzne. W wyniku pobicia pękła jej przepona a narządy z jamy brzusznej przemieściły się do klatki piersiowej, uciskają serce i płuca. Rózia musi być jak najszybciej operowana, inaczej nie ma dla niej ratunku.
W tej chwili Rózia jest w klinice, pod stałą opieką. Nie je, nie pije — dostaje kroplówki nawadniająco-odżywcze. Jej stan jest cały czas monitorowany. Jest w silnej traumie. Drży. Na każdy dotyk reaguje strachem. Patrząc na nią, trudno mi powstrzymać łzy. I trudno mi pojąć, do czego zdolny jest człowiek.
Jeszcze dziś musimy zebrać pieniądze, wtedy jutro z samego rana Rózia będzie operowana. Błagam o pomoc!
