Stan Mruczusia nadal nie jest zadowalający, jednak kociak nadal walczy. Dziękuję, że daliście mu szansę 🙏💕
18 sierpnia 2026
Mruczuś jest obecnie w trakcie intensywnego leczenia. Każdego dnia zabieram go do lecznicy, gdzie lekarz robi wszystko, aby pomóc mu wrócić do zdrowia.
Na szczęście doktor widzi dużą szansę na uratowanie Mruczusia. Jego narządy wewnętrzne pracują prawidłowo i, co bardzo ważne, nie zostały uszkodzone. To daje nam ogromną nadzieję.
Mruczuś jest bardzo chudy i przez długi czas nie jadł, dlatego jego organizm jest niezwykle osłabiony. Nie możemy podawać mu od razu dużych ilości jedzenia. W lecznicy dostaje więc bardzo małe porcje, które powoli zaczyna zjadać. Jest również wspomagany dożylnie, aby jego organizm otrzymywał wszystko, czego potrzebuje w tym trudnym czasie.
Mruczuś otrzymuje także antybiotykoterapię, ponieważ oprócz infekcji wirusowej ma również infekcję bakteryjną.
Pojawiły się pierwsze, maleńkie oznaki poprawy. Kotek zaczyna już podnosić główkę, próbuje się poruszać i chce sam wstawać. Niestety na razie nie ma jeszcze wystarczająco dużo siły, ale po kilku dniach leczenia widzimy tę minimalną, tak bardzo wyczekiwaną poprawę.
Na szczęście Mruczuś nie ma żadnych świeżych złamań. Lekarz palpacyjnie wyczuł natomiast ślady starych, już zrośniętych złamań. Oznacza to, że w przeszłości musiał doznać jakiegoś urazu – być może potrącił go samochód lub motocykl. Na dokładniejsze badania obrazowe przyjdzie jeszcze czas, kiedy jego stan będzie na to pozwalał.
Nadal nie wiemy dokładnie, co doprowadziło Mruczusia do tak ciężkiego stanu. Lekarz podejrzewa, że mógł mieć kontakt z czymś toksycznym lub zjeść coś zawierającego niewielką ilość trucizny. Jeśli tak było, na szczęście musiała to być ilość, która nie doprowadziła do nieodwracalnego uszkodzenia jego organizmu.
Teraz wszystko jest już pod kontrolą. Mruczuś jest pod opieką lekarza, otrzymuje leczenie i każdego dnia obserwujemy jego stan.
To młody kotek i właśnie dlatego doktor jest pełen nadziei. Robimy wszystko, żeby dać mu szansę na życie.
Przed nim jeszcze długa droga i na pewno nie możemy powiedzieć, że jest już bezpieczni. Ale po tych kilku dniach leczenia pojawiło się coś, czego bardzo potrzebowaliśmy — nadzieja.
Trzymajcie mocno kciuki za Mruczusiuia. Niech mały walczy dalej.
Ewa
17 sierpnia 2026
Kochani, dziękuję. Udało nam się zebrać już sporą kwotę na leczenie Mruczusia.
Maluszek przebywa już w szpitalu, pod opieką lekarzy. To niestety nie koniec jego zmagań. Następne dni będą dla niego decydujące i pokażą czy uda nam się go uratować.
Trzymajcie kciuki za Mruczusia. Musimy mieć nadzieję.
Ewa
Przed chwilą dostałam zgłoszenie o umierającym kotku. Pobiegłam szybko na miejsce i się rozpłakałam.
Myślałam, że Mruczuś już nie żyje. Leżał nieruchomo na betonie. Gdy się zbliżyłam, zaczął dziwnie drgać i cichuteńko miauczeć. Błagał mnie o pomoc. Jego ciało jest przeraźliwie chude i powykręcane.
Widać, że bardzo cierpi. Wzięłam go na ręce, sama skóra i kości. Łzy mi leciały ciurkiem, gdy go wkładałam do kartonika. Nie wiem, co mam zrobić. Z bezsilności tylko zaczęłam krzyczeć.
Do lecznicy go nie przyjmą, bo mam tam ogromne długi. Błagam, zróbcie coś!
Ewa
