Nowe wieści od Grażynki 💕
5 stycznia 2026
Kochani, w ten weekend dostałam od Was bardzo dużo wiadomości z pytaniami o Grażynkę.
W piątek koteczka przeszła operację. Na szczęście wszystko przebiegło bez żadnych komplikacji. Z piątku na sobotę Grażynka została na noc w lecznicy, mimo że nie jest ona całodobowa — jestem ogromnie wdzięczna lekarzowi za tak odpowiedzialną i empatyczną decyzję.
Dziś Grażynka je już samodzielnie. Przez jakiś czas będzie musiała otrzymywać rozwodnioną karmę, aby jelita mogły się spokojnie zregenerować.
Jeszcze raz z całego serca dziękuję Wam za pomoc dla Grażynki — uratowaliście jej życie
Filmik pochodzi z lecznicy, zaraz po jej wybudzeniu.
Ewa
2 stycznia 2026
Kochani, z całego serca dziękuję Wam za każde wsparcie, dobre słowo, udostępnienie i wpłatę dla Grażynki. Dzięki Wam udało się zebrać potrzebne środki i już dziś ta dzielna koteczka przejdzie operację, która jest jej jedyną szansą na normalne życie bez bólu.
Przed Grażynką bardzo trudny i skomplikowany zabieg. Boję, ale jednocześnie mam ogromną nadzieję, że wszystko się uda i że po tylu miesiącach cierpienia w końcu poczuje ulgę.
Bardzo proszę — trzymajcie dziś za nią kciuki i wysyłajcie dobre myśli. Każda z nich ma dla nas ogromne znaczenie.
Ewa
1 stycznia 2026, godzina 10.00.
Grażynka miała być w piątek rano operowana. Ale nie udało się uzbierać całej potrzebnej kwoty, więc będę musiała odwołać operację. Wczoraj był Sylwester, dziś Nowy Rok, więc nikt w takim okresie nawet nie czyta zbiórek. Tylko że Grażynka nie może czekać! Liczę już chyba tylko na cud.
Ewa
Nie wiem, czy uda nam się pomóc Grażynce. Ona po prostu… nie wygląda ładnie. Ludzie nie chcą jej oglądać, bo odrzuca ich jej widok. Nie wiem, czy znajdą się osoby, które mimo tego zatrzymają się na chwilę nad zbiórką, przemogą obrzydzenie i poczują odrobinę litości dla tej niewinnej, cierpiącej ulicznej koteczki.
Grażynka nigdy nie prosiła nikogo o nic. Chciała tylko przeżyć kolejny dzień na ulicy. Ale los potraktował ją tak okrutnie…
Odbyt i końcowa część jelita grubego Grażynki znajdują się na zewnątrz. Kiedy zobaczyłam ją na ulicy, były całkowicie oblepione piaskiem, kamykami i brudem. A Grażynka ledwo stała na łapkach. Drżała z bólu. Patrzyła na mnie oczami pełnymi strachu, ale też nadziei… jakby czekała na cud.
Kiedy zabrałam ją do kliniki, doktor od razu oczyścił znajdujące się na zewnątrz jelito. Ponieważ brzuch Grażynki był bardzo twardy i bolesny, wykonał też rentgen. Okazuje się, że Grażynka ma całkowicie niedrożne i kompletnie zapchane jelita, bo nie jest w stanie się wypróżniać. Ma tez kamień w pęcherzu, który uniemożliwia jej samodzielne oddawanie moczu.
Grażynka siedzi nieruchoma, osowiała i smutna. Kto zna koty, ten wie, co to oznacza – że jej stan jest bardzo ciężki. Życie Grażynki gaśnie w oczach.
Grażynka dostała silne leki przeciwbólowe i antybiotyk, ale to tylko doraźna pomoc. Jest tylko jedna możliwość, żeby uratować jej życie – bardzo pilna operacja. Operacja będzie trudna i wieloetapowa. Po pierwsze zostanie wykonana kolonopleksja, czyli wprowadzenie do środka i wszycie na właściwym miejscu odbytu i jelita. Po drugie, jelito zostanie otwarte i wyczyszczone ze złogów. A po trzecie musi zostać usunięty kamień z pęcherza moczowego.
Nie wiem, czy uda się zebrać potrzebne pieniądze tak szybko, żeby operować Grażynkę na czas. Czy znajdą się ludzie, którzy pomogą jej mimo tego, jak wygląda?
Proszę, nie odwracaj wzroku od Grażynki. Pomóż uratować jej życie.
