17 marca 2026
Kochani, z całego serca dziękuję Wam za ogromne wsparcie dla Dziadzia. Dzięki Wam udało się zebrać potrzebne środki na jego leczenie
Teraz kociak będzie mógł rozpocząć odpowiednią diagnostykę i leczenie pod opieką weterynarzy. Choć na tą chwilę jego stan jest ciężki to wierzę, że uda się go jeszcze odratować. Dzięki Wam pojawiła się szansa, Dziadzio zobaczył światełko w tunelu.
Obiecuję na bieżąco informować Was o jego stanie i postępach w leczeniu – trzymajcie mocno kciuki za naszego dzielnego seniora
Ps. Na zdjęciu Dziadzio ma na sobie kolorowy kołnierz, żeby nie mógł lizać sobie ran na łapkach 😅
Ewa
16 marca 2026
Piszę to ze ściśniętym sercem. Niestety… do tej pory nie udało się zebrać pieniędzy na pomoc dla Dziadzia. Każdego dnia patrzę na niego i widzę, jak bardzo się stara. Jak próbuje normalnie funkcjonować, jak powoli gaśnie…
Prawda jest brutalna. Dziadzio nie jest „ładnym” kotem z idealnego zdjęcia. Nie jest puchatym maluszkiem, który zbiera tysiące serduszek w internecie. Jego wygląd odstrasza ludzi. Czy to wystarczy, żeby skazać go na śmierć?
Ewa
Znalazłam tego kociego staruszka na ulicy. Od razu zobaczyłam, że jego pyszczek jest kompletnie zniekształcony, spuchnięty i niesymetryczny. Z nosa leciała gęsta ropa, która zalewała mu pyszczek. Kiedy tylko Dziadzio zobaczył, że zwracam na niego uwagę, zaczął ocierać się o moje nogi i miauczeć prosząco. Chyba wiedział, że bez pomocy nie ma szans. Był skrajnie osłabiony, chudy i od razu było widać, że jest bardzo chory. Musiał tak cierpieć już od dawna.
Natychmiast zabrałam go do kliniki.
Podczas pierwszego badania lekarz odkrył ogromny ropień w policzku. To dlatego pyszczek Dziadzia była tak potwornie spuchnięty i bolesny. Kotek nie pozwalał dotykać się w tej okolicy. Doktor otworzył i opróżnił ropień i widać było, że od razu przyniosło to Dziadziowi ogromną ulgę. Ale ropa nadal się zbiera i potrzebne są kolejne drenaże.
Doktor potwierdził moje wrażenie, że Dziadzio jest bardzo stary. Jego zęby są w tragicznym stanie – praktycznie wypadają, a dziąsła zaczynają gnić. To właśnie jest przyczyną ropnia w policzku, który z kolei spowodował zniekształcenie ucha i prawdopodobnie uszkodzenie słuchu.
Na jednej z łap Dziadzia doktor znalazł poważne, otwarte i bardzo brudne rany. W jednym miejscu nawet widoczna jest kość. Doktor twierdzi, że łapa była kiedyś złamana i bardzo źle się zrosła. Dlatego w tej chwili jest w niej nadal poważna infekcja i liczne rany oraz kanały wyżłobione przez pasożyty.
Dziadzio musi w tej chwili przyjmować dożylnie mocne antybiotyki i preparaty wzmacniające. Rany trzeba codziennie oczyszczać i dezynfekować. Ropień w policzku musi być codziennie drenowany.
Jedyna szansa dla Dziadzia to pilna operacja usunięcia wszystkich zębów i oczyszczenia dziąseł. Tylko to zatrzyma źródło infekcji i ciągłego bólu. Bez tego każda pomoc jest tylko doraźna. Doktor mówi, że Dziadzio jest tak słaby a infekcja tak zaawansowana, że w każdej chwili może rozwinąć się z niej sepsa. A sepsa od razu go zabije.
Mimo tego wszystkiego Dziadzio wciąż walczy. Ma apetyt. Mimo że nie jest w stanie gryźć, je półpłynną karmę. Chce żyć. Jeśli uda nam się go wyleczyć, to przynajmniej ostatnie lata swojego życia spędzi otoczony miłością i opieką. Bardzo proszę o pomoc!
