Chmurek melduje się po wizycie u weterynarza❤️

BRAKUJE: 0 ZŁ

Chmurek melduje się po wizycie u weterynarza❤️

14 maja 2026

Kochani, dawno nie pisaliśmy, co słychać u naszego Chmurka 🤍

Dziś kocurek przeszedł zabieg usunięcia małego guzka, który pojawił się na dziąśle przy dolnym kle. Przy okazji doktor usunął również kilka przednich ząbków, ponieważ były już bardzo ruchome i sprawiały dyskomfort. Reszta zębów została dokładnie sprawdzona i wyczyszczona, na szczęście poza tym nie wykryto nic niepokojącego.

Chmurek jest już starszym kotkiem, dlatego problemy stomatologiczne niestety często pojawiają się u takich seniorów. Mimo tego, poza ząbkami, jego stan zdrowia jest naprawdę dobry 😊

Za nami długa droga leczenia i wiele wizyt, ale na szczęście najtrudniejsze Chmurek ma już za sobą. Kocurek jest już zaszczepiony, wykastrowany i zaczipowany. Teraz pozostają nam już tylko wizyty kontrolne, profilaktyka i dbanie o to, żeby żył spokojnie, bez bólu i dyskomfortu 🥹🤍

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

22 sierpnia 2025

Spójrzcie tylko, jak pięknie wygląda nasz Chmurek 😊

Na jego główce zaczęła już odrastać mięciutka sierść, a ranki i strupki po świerzbie całkowicie się zagoiły. Skórka wciąż jest ciemniejsza, ale to naturalny etap gojenia. Najważniejsze, że Chmurek czuje się coraz lepiej – ma ogromny apetyt i sam głośno domaga się jedzonka. 

To wyjątkowy kotek o cudnym charakterze i przepięknych oczkach 🥰

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

31 lipca 2025

Kochani, dziękuję. 

Dzięki Wam zebraliśmy wszystkie środki, których potrzebowaliśmy na leczenie Chmurka. Nie było łatwo, ale wspólnymi siłami sprawiliście, że znowu się udało. Szansa, którą otrzymał od Was Chmurek to możliwość nowego życia i odzyskania wiary w ludzi. 

Przed naszym bohaterem jest jeszcze długa droga do zdrowia, jednak wierzę, że się uda. Maluszek jest teraz w dobrych rękach. Lekarze robią wszystko aby Chmurek wrócił do pełni sił jak najszybciej to możliwe.

Jeszcze raz dziękuję za Wasze wsparcie. Bez Was uratowanie Chmurka nie byłoby możliwe.

Ewa

30 lipca 2025

Stan Chmurka jest wciąż jest bardzo poważny.

Kotek jest skrajnie wychudzony, osłabiony, prawie nie je – powoli próbuje, ale to za mało, by się wzmocnić. Dlatego musi być na kroplówkach, żeby przeżyć.

Żeby móc smarować rany i przynieść ulgę, musieliśmy ogolić jego długą sierść.
Leczenie będzie długie i kosztowne. Wciąż nie udało się zebrać środków na pokrycie dotychczasowych wizyt w lecznicy. 

Bardzo prosimy – pomóżcie nam ratować to bezbronne stworzenie. Każda złotówka to realna szansa na życie bez bólu, na zdrowie, na przyszłość.

Bez Was nie damy rady.

Ewa

Nie wiem, jak długo tam siedział. Nie wiem, ilu ludzi minęło go z obojętnością albo odrazą. Nie wiem, kiedy ostatni raz cokolwiek jadł. Ale wiem jedno – cierpienia, jakie przeżywa Chmurek, nie da się opisać. Ani oddać na żadnym zdjęciu. 

Zobaczyłam Chmurka w parku, zupełnie przypadkowo. Leżał skulony, mokry. Nie poruszał się wcale, nawet kiedy do niego podeszłam. Oczy miał zamknięte, więc w pierwszej chwili pomyślałam, że Chmurek śpi. Ale to nie był sen. Jego główka drżała, płonęła z bólu. Cała pokryta była grubymi, pękającymi i krwawiącymi strupami od świerzbu, który zajął uszy, powieki i całą głowę. Chmurek nie był w stanie nawet otworzyć oczu. Dlatego zwinął się, skulił i nieruchomo, w ogromnym cierpieniu, czekał na śmierć. 

Chmurek musiał być kiedyś pięknym kotem. Białym, puszystym, przypominającym małą chmurkę. Jestem pewna, że był kotem domowym, którego ktoś wyrzucił na ulicę. Dlaczego?? Może dlatego, że zachorował. A może zaczął gubić sierść albo po prostu się znudził… 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Kiedy podniosłam Chmurka, poczułam, że pod futerkiem jest przeraźliwie chudy. Zabrałam go prosto do kliniki. Wizyta trwała bardzo długo. Doktor oczyściła część strupów. Pod nimi były sączące się, krwawe rany. Do świerzbu doszła infekcja bakteryjna, która rozniosła się po całym ciele i w każdej chwili może rozwinąć się z niej sepsa. Dlatego Chmurek dostał dożylnie silny antybiotyk. Do tego leki przeciwbólowe i przeciwświądowe. Dostał też kroplówkę odżywczą i nawadniającą. Doktor mówi, że Chmurek musiał od dawna nie jeść, bo jego organizm jest skrajnie wycieńczony.

Chmurek potrzebuje intensywnego leczenia. Codziennie musi dostawać dożylny antybiotyk., kroplówki i wszystkie leki, które doktor podała na pierszej wizycie. Również codziennie doktor będzie oczyszczała rany na skórze Chmurka. 

Chmurek jest teraz u mnie w domu. Leży nieruchomo, skulony i trzęsący się. Wygląda, jakby stracił nadzieję, że kiedyś jego cierpienie się skończy. Ale ja nadal mam tą nadzieję. Mam nadzieję, że antybiotyk pomoże, że Chmurek wyzdrowieje a ja znajdę mu dobry, kochający dom. Ale potrzebuję Waszej pomocy.

Bardzo proszę, pomóżcie uratować Chmurka.

RATUJĘ CHMURKA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem CHMUREK na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Kofi melduje się po wizycie kontrolnej! 💖🐾

BRAKUJE: 0 zł

Kofi melduje się po wizycie kontrolnej! 💖🐾

11 maja 2026

Kochani, wczoraj Kofi miał kolejną wizytę u weterynarza. Kilka dni temu doktor całkowicie zszył ranę oraz wykonał zabieg kastracji.

Rana goi się bardzo ładnie, choć w dwóch miejscach konieczne było założenie dodatkowych szwów. Na szczęście poza tym Kofi czuje się dobrze — ma ogromny apetyt i cały czas domaga się dokładki swojej porcji 😊

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

15 kwietnia 2026

Kochani z całego serca dziękuję Wam za każdą wpłatę dla Kofiego💛 Dzięki Wam udało się zebrać pełną kwotę na jego leczenie… naprawdę brak mi słów, by wyrazić wdzięczność 🙏

Kofi od rana jest w lecznicy – ma przemywane rany, zmieniany opatrunek i podawane leki. To dla niego dopiero początek. Rany Kofika są rozległe i głębokie, przez co droga do zdrowia będzie długa i ciężka. 

Wierzę, że Kofik da sobie radę. Dzięki Wam kociak ma szansę spróbować. Ma szansę walczyć. Dziękuję💛🙏

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Aktualizacja 13 kwietnia

Kochani… 💔 Patrzę na zbiórkę na leczenie Kofiego i naprawdę nie rozumiem, co się dzieje. Nadal brakuje pieniędzy, a wpłat praktycznie nie ma. Cisza. 

Poparzony Kofi dalej cierpi, dalej potrzebuje pomocy – a ja stoję bezradna, patrząc jak czas ucieka 😢 Bardzo Was proszę o pomoc, bo to zły człowiek skrzywdził tego nieszczęśliwego kotka. Nadal mam nadzieję, że jednak znajdą się dobrzy ludzie, którzy mu pomogą.

Ewa

Ktoś polał bezdomnego Kofi wrzątkiem. Podobno dlatego, że przychodził do baru żebrać o resztki jedzenia. Głodny, zdesperowany. Goście byli niezadowoleni, bo wskakiwał na stoły i zaglądał im do talerzy. Kręcił się pod stołami, licząc, że znajdzie jakieś resztki. Albo miauczał głośno. A przegoniony – wracał.

Biedny Kofi, oczekiwał od ludzi dobroci. Ale się pomylił.

Tyle udało mi się ustalić. Ale pracownicy baru oczywiście się nie przyznają. W ogóle nie chcą ze mną rozmawiać. A ja nie mam żadnych dowodów, więc nie jestem w stanie nic zrobić.

Kofi ma wielką ranę na plecach i drugą mniejszą na łapce. Oparzenia są bardzo głębokie, miejscami krwawią. Kiedy go znalazłam, siedział osowiały, bez ruchu. Nie reagował. Ale wtedy wyjęłam tubkę z kocią karmą. Kofi rzucił się na nią, jakby nie jadł od dawna. Połykał jedzenie bardzo szybko. Chyba się bał, że za chwilę zmienię zdanie i zabiorę mu tubkę. Potem położyłam mu trochę karmy na kamienny murek. Ją też pochłonął żarłocznie. A potem bardzo długo wylizywał beton z resztek zapachu i smaku jedzenia.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Wiedziałam, że Kofi bardzo cierpi i że potrzebuje natychmiastowej pomocy. Kiedy go dotknęłam, cały zesztywniał – nie wiem czy z bólu, czy ze strachu. Ale pozwolił mi się włożyć do transportera. Zabrałam go do kliniki.

Doktor potwierdził, że rany są po oparzeniu. Kofi ma gorączkę i jest w stanie ogólnego wstrząsu spowodowanego ogromnym bólem. Dostał od razu w zastrzykach silne leki przeciwbólowe, przeciwzapalne i antybiotyk. Potem zabrałam tego biedaka do domu. Doktor uprzedził mnie, że stan Kofika może w każdej chwili się pogorszyć. Muszę go uważnie obserwować, a w razie czego natychmiast przywieźć znów do kliniki. Ale to, że Kofi chce jeść, to dobry znak.

Jutro mam zgłosić się z nim do kliniki. Kofi musi mieć codziennie podawane dożylnie leki. Również codziennie doktor będzie oczyszczał rany i aplikował miejscowo antybiotyk, żeby nie rozwinęło się zakażenie. 

Bardzo proszę o pomoc dla biednego Kofika, który ufał ludziom, a oni tak strasznie go skrzywdzili.

RATUJĘ Kofika

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem kofi na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

RATUJĘ Kofika

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem kofi na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Co słychać u Frani?💖

BRAKUJE: 0 zł

Co słychać u Frani?💖

6 maja 2026

Nasza mała Frania z dnia na dzień czuje się coraz lepiej ❤️

Łapka pięknie się goi, choć wizyty w lecznicy nadal są dla niej stresujące i niezbyt przyjemne. Przez jakiś czas musimy jednak regularnie ją tam zawozić, ponieważ rana po amputacji wymaga stałej kontroli naszego weterynarza.

Poza tym Frania to przesłodka koteczka i jestem pewna, że szybko znajdzie kochający dom ❤️

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

1 maja 2026

Kochani, chciałabym dać Wam krótką aktualizację o Frani… 🥺❤️

Frania przeszła wczoraj operację. Jej tylna łapka była w bardzo złym stanie ale doktor zrobił wszystko, co mógł , żeby zachować jak najwięcej – amputacja była konieczna, ale udało się ją przeprowadzić możliwie najniżej, na wysokości „stópki”, dzięki czemu zachowana została większa część łapki.

W drugiej łapce również doszło do uszkodzeń – udało się jednak ją uratować i Frania straciła w niej tylko dwa paluszki.

To była bardzo trudna operacja, ale kociątko jest silne i dzielne. Teraz najważniejsze jest jej dochodzenie do siebie, leczenie i spokój. Przed nią jeszcze droga do pełnego powrotu do formy, ale wierzę, że sobie poradzi ❤️

Dziękuję Wam za każde wsparcie, dobre słowo i trzymanie kciuków za to maleństwo 🙏

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

30 kwietnia 2026

Kochani, z całego serca dziękuję każdej osobie, która wsparła zbiórkę na leczenie Frani 🐾❤️ Dzięki Waszej ogromnej empatii i wrażliwości Frania ma szansę na leczenie i dalszą walkę o zdrowie.

Jeszcze niedawno jej sytuacja była bardzo trudna – konieczna była pilna operacja, a brak środków wstrzymywał pomoc. To właśnie Wy sprawiliście, że ta pomoc stała się możliwa. Wasze wsparcie to nie tylko pieniądze — to nadzieja, szansa na życie bez bólu i dowód na to, że dobro naprawdę istnieje. Dzięki Wam Frania nie jest sama ❤️ Gdy tylko uda mi się coś ustalić, będę Was o tym informować.

Jeszcze raz dziękuję. Jesteście wspaniali 💛

PS. (30 kwietnia godz. 14:11) Kochani, lekarz zgodził się przyjąć Franię poza kolejką, więc właśnie ruszamy do kliniki! Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się udało❤️

Ewa

Widziałam już wiele cierpienia, ale kiedy zobaczyłam małą bezdomną Franię, zrobiło mi się słabo. Koteczka kuśtykała po chodniku z jedną łapką w górze. Kiedy przyjrzałam się dokładniej, zobaczyłam, że łapka jest całkowicie zmiażdżona. Wszystkie kości małej stópki są na wierzchu, jakby skóra i mięśnie zostały z niej zerwane. A wokół Frani unosi się mdlący zapach zepsutego mięsa.

Łapka tej nieszczęśliwej koteczki po prostu gnije. Jak strasznie to kocie dziecko musi cierpieć! Nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić.

Druga łapka też jest ranna, ale jest w lepszym stanie. Jeden palec obdarty jest ze skóry i mięśni, ale reszta łapki wydaje się być nienaruszona.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Co się stało tej małej koteczce? Może coś przytrzasnęło jej łapki? A może ktoś celowo ją skrzywdził?? Nie mam pojęcia, nigdy jeszcze nie widziałam takich obrażeń.

Zabieram biedactwo prosto do kliniki.

Doktor zbadał Franię i od razu powiedział, że łapki nie uda się uratować.  Jest objęta bardzo poważnym zakażeniem i martwicą. Trzeba ją amputować. I to jak najszybciej! Bo jeśli zakażenie rozprzestrzeni się dalej, będzie już za późno na ratunek i Frania po prostu umrze.

W drugiej łapce też konieczna jest amputacja, ale tylko jednego paluszka.

Doktor podał Frani dożylnie silne leki przeciwbólowe i antybiotyk. Antybiotyk nie zatrzyma rozwoju infekcji, ale może ją spowolnić, żeby Frania dotrwała do operacji. Frania dostała też kroplówkę odżywczo – nawadniającą.

Amputację można będzie przeprowadzić, kiedy tylko stan Frani się ustabilizuje. Teraz nie przeżyłaby narkozy. Wstępnie umówiłam Franię na wtorek rano. Ale operacja odbędzie się tylko wtedy,  jeśli będę mogła za nią zapłacić.

Bardzo Was proszę o pomoc dla małej, cierpiącej Frani. W swoim krótkim życiu doświadczyła już ogromnego bólu, strachu i bezsilności. Jeśli uda nam się ją uratować, obiecuję zrobić wszystko, żeby znalazła dobry, kochający dom, gdzie już zawsze będzie bezpieczna.  

RATUJĘ FRANIĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem FRANIA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Nowe wieści od Arielki 💕

BRAKUJE: 0 zł

Nowe wieści od Arielki 💕

29 kwietnia 2026

Kochani, wczoraj Arielka została zaszczepiona i zaczipowana 😍

Nasza śliczna koteczka jest już zdrowa. Gdy zabrałam ją z ulicy, bardzo bałam się, że nie przeżyje – jej stan był naprawdę ciężki. Była skrajnie słaba i wychudzona, ważyła zaledwie 1,8 kg.

Dziś jej waga przekroczyła 3 kg. To wciąż jeszcze trochę za mało, ale Arielka ma apetyt, więc jestem pewna, że będzie dalej pięknie przybierać. Jej sierść nadal jest cienka, ale w miejscach, gdzie wcześniej jej nie było, już ładnie odrasta.

Arielka ma cudowny charakter – jest spokojna, łagodna i dzielnie znosi wszystkie zabiegi w lecznicy. To prawdziwy cud, że przeżyła… a wszystko to dzięki Wam, kochani ❤️

Ewa

14 marca 2026

Kochani, dziękuję. Dzięki Waszej pomocy udało nam się (nawet z górką) zebrać pieniądze potrzebne na leczenie Arielki. 

Jak widzicie kotka nadal ma ogromny apetyt i chęć do życia i cały czas walczy. Najbliższe dni będą dla nas decydujące i pokażą jak przebiegnie jej leczenie i powrót do zdrowia.

Jestem Wam niezmiernie wdzięczna za całą Waszą pomoc i wszystkie wiadomości, w których pytaliście o stan Arielki. Obiecuję na bieżąco informować Was o postępach w leczeniu naszej bohaterki.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

12 marca 2026

Arielka umiera na naszych oczach, a ja nic nie mogę z tym zrobić. Nadal brakuje pieniędzy, a ja powoli zaczynam tracić nadzieję.

Kotka chce żyć. Nadal walczy. Wciąż próbuje jeść, jednak złamana szczęka jej na to nie pozwala. 

Na tą chwilę kotka codziennie musi być karmiona dożylnie, żeby odzyskać siły do przeżycia narkozy. Każda z tych wizyt kosztuje, a środków nadal nie przybywa. Jeszcze nie wymyśliłam skąd wezmę na operację.

Błagam, pomóżmy Arielce. Kotka nie zasługuje na taki los. Nadal jest szansa, żeby ją uratować. Pokażmy jej, że ludzie to nie okrutne potwory, które potrafią tylko krzywdzić i porzucać. Ratujmy ją.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Arielka była domowym, „ukochanym” kotkiem. 

Teraz – porzucona, z połamaną szczęką i w stanie krytycznym – walczy o życie. 

Arielka była piękna – biała, z niebieskimi oczami i miękką, długą sierścią. Mieszkała w domu, spała na kanapie. Każdy, kto przychodził w odwiedziny, zachwycał się ta piękną, puszystą, mruczącą kulką.

Nie wiem, co stało się potem. Czy zaczęła zostawiać za dużo sierści na kanapie? Czy ktoś w domu miał uczulenie na koty? Czy zachorowała i właścicielom nie chciało się jej leczyć? W każdym razie pewnego dnia śliczna, puszysta Arielka wylądowała na ulicy.

Ta bidulka chyba cały czas wierzyła, że wystarczy znaleźć drogę do domu. A wtedy wszystko będzie jak dawniej. Kilkakrotnie dostawałam informacje, że wchodzi do bloków, miauczy nocami na klatkach schodowych. Wiele razy próbowałam ją znaleźć, ale nigdy mi się nie udało. Dopiero wczoraj…

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Arielka siedziała na chodniku pod blokiem. Sztywna, napuszona, z brudną matową sierścią. Kiwała się lekko, zupełnie jakby miała się zaraz przewrócić. Oczy, nos, pyszczek – wszystko posklejane gęstą ropą ze strużkami krwi. Dziwnie przekrzywiona szczęka. Dałam Arielce trochę mokrej karmy. Musiała być bardzo głodna, bo od razu rzuciła się na nią łapczywie i próbowała jeść. Ale… okazało się, że nie potrafi. Nie była w stanie ani gryźć, ani nawet utrzymać w pyszczku kawałka miękkiej karmy.

Zrozumiałam, że stan Arielki jest dużo gorszy, niż to oceniłam na początku. Postawiłam na ziemi otwarty transporter, żeby włożyć do niego tą biedną koteczkę. Ale kiedy Arielka go zobaczyła, od razu wstała i, chwiejąc się na łapkach, sama weszła do środka. I chyba przypomniały jej się czasy, kiedy była noszona w takim transporterku, bo zaczęła mruczeć! Może pomyślała, że zabieram ją do domu…

W klinice doktor od razu powiedziała, że poznaje Arielkę. Bywała tu na wizytach wcześniej, kiedy jeszcze była kochanym domowym kotkiem… Doktor była wstrząśnięta, kiedy zobaczył w jakim stanie jest Arielka. Podała jej od razu leki na wzmocnienie i przeciwbólowe oraz kroplówkę. Kiedy leki zaczęły działać, zrobiła jej RTG. A potem pokazała mi na zdjęciu miejsce, gdzie widać że szczęka kotki jest poważnie uszkodzona w wyniku jakiegoś mechanicznego urazu. Dlatego Arielka nie jest w stanie sama jeść ani nawet utrzymać jedzenia w pyszczku. Doktor mówi, że nie da się pomóc jej inaczej, niż przez operację. Trzeba pod narkozą przeprowadzić rekonstrukcję szczęki.  Do czasu operacji koteczka musi być karmiona dożylnie.

W jaki sposób Arielka doznała takiego urazu?? Może ktoś ją kopnął, przeganiając z klatki schodowej? Przecież chodziła nocami po blokach i miauczała, mając nadzieję na odszukanie swojego domu, swojej rodziny… Serce mi pęka, kiedy o tym myślę. Niektórzy ludzie powinni mieć dożywotni zakaz posiadania zwierząt.  

Arielka jest w tej chwili na intensywnej terapii w klinice. Ma gorączkę, słabe tętno i jest w stanie skrajnego wycieńczenia. Doktor mówi, że najbliższa doba pokaże, czy Arielka ma szansę przeżyć. Kiedy tylko uda się ustabilizować stan koteczki, trzeba będzie ją jak  najszybciej operować.

Bardzo Was proszę o pomoc dla Arielki. Ona została zdradzona przez tych, których uważała za swoją rodzinę, swoich opiekunów. Spróbujmy jej to wynagrodzić. Jeśli Arielka przeżyje, obiecuję że zrobię wszystko, żeby znalazła prawdziwy, dobry, kochający dom.

RATUJĘ ARIELKĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem ARIELKA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę dla Figi💖

BRAKUJE: 0 zł

Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę dla Figi💖

24 kwietnia 2026

Kochani, z całego serca dziękuję za wsparcie dla Figuni ❤️ Maleństwo wciąż zmaga się z biegunką, ale leki i wizyty w lecznicy bardzo jej pomagają. Nadal jest słabiutka, jednak nawet na zdjęciach widać, że jej stan się poprawia.

Mam ogromną nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Wciąż jednak się o nią martwię — leczenie takiego maluszka nigdy nie jest łatwe, nawet jeśli to „tylko” biegunka. To właśnie Wasze wsparcie sprawiło, że dostała swoją szansę ❤️

Dziękujemy za każdą złotówkę, każde udostępnienie i za to, że jesteście z nami i pomagacie ratować jej życie.

Ewa

Maleńką 2 tygodniową Figusię ktoś wyrzucił na ulicę. W całym tym nieszczęściu i okrucieństwie dostała karton i miseczkę krowiego mleka. Żałosny akt miłosierdzia – może nie umrze tak szybko i ktoś ją znajdzie żywą…

Kiedy ją zobaczyłam, tłumaczyłam sobie: masz tyle kotów, potrzebują jedzenia, weterynarza, leków….. Ale nie byłam w stanie jej zostawić. Wiem że takich kociąt na ulicach są setki, ale wiem też, że zostawiając ją, świadomie decyduję, że ta kruszynka nie przeżyje. I następnego dnia, kiedy będę tamtędy przechodziła, ona będzie już martwa. Nie wybaczyłabym sobie że skazałam ją na tak okrutną śmierć. To przecież niemowlę, głodne, chore i przerażone.

Zabrałam Figusię i pojechałam z nią do weterynarza.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Niestety maleństwo jest bardzo słabe, ma silną biegunkę i 50 procent szansy na przeżycie. Dla takiego maleństwa biegunka, na którą nie zareaguje się na czas, to wyrok śmierci. Malutka dostała kroplówkę, leki do domu.  Muszę zabierać ją na kroplówki 2 razy dziennie, ale mając prawie 40 kotów pod opieką nie stać mnie na leczenie kolejnego.

Ktoś może powiedzieć to tylko kociak z biegunką. Tak, wiem. Ale nie mogę jej zostawić na śmierć. Błagam o pomoc dla maleńkiej Figi. Ona ma szanse na przeżycie ale trzeba działać szybko.

RATUJĘ FIGUSIĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem FIGA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Pamiętacie Kluseczkę?❤️

BRAKUJE: 0 ZŁ

Pamiętacie Kluseczkę?❤️

20 kwietnia 2026
 
Kochani, spójrzcie tylko na tę kociczkę…🥰
 
To Kluseczka 🐾 Nawet nie wiem, kiedy tak urosła. Jeszcze niedawno mieściła się w dłoni, była maleńką, kruchą kuleczką, a dziś to już prawdziwa kocia nastolatka – ciekawska i pełna życia.
 
Kluseczka miała w życiu dużo szczęścia – przeżyła i dostała swoją szansę. Teraz jest już bezpieczna, otoczona opieką i niczego jej nie brakuje. Dopóki nie znajdzie swojego domu, u mnie ma pełno miłości, troski i bezpieczeństwa.
 
A ta śliczna trikolorka obok Kluseczki to Plamka 😍
 
Ewa

29 stycznia 2026

Kochani poznajecie te dwa słodziaki?

Kobiczek i Kluseczka to duet idealnie dobrany… na zasadzie totalnych przeciwieństw 😄

Kobiczek to prawdziwy przytulas – typ kota, który najchętniej przykleiłby się do człowieka na rzep i został tak na zawsze 😍

Kluseczka za to chodzi własnymi ścieżkami. Odważna, ciekawska i bardzo niezależna – taka mała odkrywczyni, która pierwsza sprawdzi każdy kąt i dopiero potem ewentualnie pozwoli się przytulić… jeśli akurat będzie miała na to ochotę 🙂

Razem tworzą świetny balans i kochają się jak prawdziwe rodzeństwo ❤️

Ewa

18 sierpnia 2025

Kochani, dawno nie pisałam, co słychać u naszej Kluseczki.

W ostatnim czasie wydarzyło się naprawdę sporo, dlatego chciałabym podzielić się z Wami nowymi wieściami.

Kluseczka czuje się dobrze, choć wciąż pozostaje maleńkim kociątkiem. Według naszej pani weterynarz przyszła na świat jako wcześniak, a dodatkowo była bardzo chora tuż po urodzeniu. Wszystko to sprawiło, że rośnie i rozwija się wolniej niż inne kotki w jej wieku.

Los jednak się do niej uśmiechnął. Jakiś czas temu do naszego azylu trafiła mama z trójką maluchów (opowiem Wam ich historię wkrótce ❤). Kotka od razu zaakceptowała Kluseczkę i przyjęła ją jak własne dziecko. Dzięki temu nasza kruszynka zyskała prawdziwą kocią mamę oraz dostęp do naturalnego mleka, którego nie zastąpią nawet najlepsze mieszanki.

Dziś Kluseczka przeszła kolejne odrobaczenie. Jest zdrowa i jeśli wszystko pójdzie dobrze, już niedługo będzie mogła dostać swoje pierwsze szczepienie. 🐾💖

Ewa

3 czerwca 2025

Kochani, mamy dobre wieści o Kluseczce.

Stan maluszka jest stabilny. Biegunka, która wcześniej była krwista, na szczęście ustąpiła. Kluseczka pije mleczko z butelki – jeszcze nie są to takie ilości, jakie powinno przyjmować kociątko w jej wieku, ale najważniejsze, że ma odruch ssania.

Przed nią jeszcze jakiś czas leczenia – musi przyjmować leki, ale dziś usłyszałam od pani doktor coś, co dało mi nadzieję. Powiedziała, że Kluseczka miała mnóstwo szczęścia… Zaważyły godziny.

Teraz wszystko zależy od niej. Musi wykorzystać ten dar od losu i walczyć z całych swoich maleńkich sił. Trzymajcie za nią kciuki. 🐾

Ewa

Wśród resztek starych koców, na brudnym i zimnym legowisku, leżało coś maleńkiego… Podeszłam bliżej i zamarłam. To było kociątko. Nowo narodzone. Jeszcze z przyklejonym do ciała łożyskiem. Bez matki. Bez ciepła. Bez nadziei. W pierwszej chwili pomyślałam, że już nie żyje, tak było zimne, ciche i zupełnie nieruchome. Ale zaraz potem zrozumiałam, że iskierka życia jeszcze tli się słabiutko w tym bezwładnym kociątku. Wtedy od razu nazwałam je Kluseczką. Nie chciałam, żeby było kolejnym umierającym na ulicy bezimiennym kocim noworodkiem.

W pobliżu nie było żadnej ciężarnej kotki ani takiej, która przed chwilą rodziła. Żadnej kotki, która mogłaby by jego matką. To niemożliwe, żeby kocia mama w ten sposób zostawiła swoje dziecko. A jednak Kluseczka tu była, zupełnie sama. Porzucona i bezbronna. Umierająca.

Ktoś ją wyrzucił. Kiedy tylko Kluseczka pojawiła się na świecie, ktoś zabrał ją od mamy i bezlitośnie wyrzucił na ulicę. Na pewną, straszną śmierć. Liczyły się sekundy. Wiedziałam, że muszę działać natychmiast bo kociątko jest umierające.

Zabrałam Kluseczkę prosto do lecznicy. Doktor przyjęła nas natychmiast. Od razu przecięła pępowinę i usunęła ją wraz z łożyskiem. Potem położyła maleństwo do inkubatora pod tlen i podała jej kroplówki.

Po kilku godzinach Kluseczka poczuła się znacznie lepiej i mogłam zabrać ją do domu. Wydawało się, że największe niebezpieczeństwo minęło. Ale okazało się, że to dopiero początek walki.

To wszystko wydarzyło się wczoraj. Dziś rano Kluseczka dostała silnej krwistaj biegunki. Była bardzo słaba i odwodniona. Znowu pojechałam z nią do lecznicy. Doktor kolejny raz podała jej kroplówkę i leki. Okazało się też, że pod odcięciu pępowiny wokół pępka rozwinął się stan zapalny i zaczęła gromadzić się ropa. Lekarka oczyściła to miejsce, usunęła całą zebraną tam ropę i podała antybiotyk, aby powstrzymać rozwój infekcji. Potem znów położyła Kluseczkę do inkubatorka pod tlen.

Teraz przed Kluseczką najtrudniejsze dni. Wszystko od nich zależy. Musi mieć codziennie podawany antybiotyk i kroplówki. Codziennie musi spędzić pewnien czas pod tlenem. Drżę o to, czy uda nam się wygrać tę walkę o życie.

Proszę Was z całego serca – pomóżcie mi uratować to maleństwo. Pod moją opieką znajduje się wiele kotów. Zbyt wiele, żebym była w stanie samodzielnie pokryć wszystkie koszty leczenia. Każdego dnia walczę o ich życie, ich zdrowie, ich godność – ale bez wsparcia to walka ponad moje siły.

Każda złotówka ma znaczenie. Każde udostępnienie może sprawić, że ktoś inny dołączy do ratowania tego maleństwa.

Proszę, pomóżcie Kluseczce przeżyć.

RATUJĘ KLUSECZKĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem KLUSECZKA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Metamorfoza Jasia 🐈💕

BRAKUJE:0 zł

Metamorfoza Jasia 🐈💕

18 kwietnia 2026

Kochani, spójrzcie, jaką niesamowitą przemianę przeszedł Jaś ❤️

Opuchlizna z pyszczka całkowicie zeszła, a kotek zaczął już samodzielnie jeść. Nadal dostaje kroplówki, bo jest bardzo wychudzony, ale jesteśmy dobrej myśli — z każdym dniem nabiera sił.

Wczoraj Jaś miał swoją pierwszą kąpiel w lecznicy. Wcześniej nie było to możliwe ze względu na jego stan — przez kilka dni był utrzymywany w lekkiej śpiączce farmakologicznej, aby złagodzić ogromny ból, z którym się zmagał.

Dziś zagrożenie minęło. To efekt szybkiej reakcji i intensywnego leczenia.

Dziękujemy Wam z całego serca — to wszystko jest możliwe dzięki Wam ❤️
Przed Jasiem jeszcze długa droga, ale najważniejsze, że dostał szansę na życie.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

11 kwietnia 2026

Kochani, udało się zebrać pieniądze na leczenie Jasia. Dziękuję❤️

Kotek jest w ciężkim stanie, ale na szczęście udało się go ustabilizować. Przez kolejne dni będzie dostawał kroplówki ponieważ jego pyszczek jest wciąż opuchnięty.

Obiecuję na bieżąco informować Was o przebiegu jego leczenia.

Ewa

Jasio. Młodziutki, ma może sześć, siedem miesięcy. Chudziutki, jak to uliczne koty. Leży na chodniku jak strzęp mokrego kociego futra. Tylko lekkie poruszanie się brzuszka w rytm oddechu pokazuje, że Jasio jednak żyje.

Nie mam pojęcia, co się stało Jasiowi. Ale kiedy dotykam jego mokrego futerka, ten maluch otwiera jedno oczko, patrzy na mnie i miauczy bezgłośnie. Drugie oko jest tak spuchnięte, że Jasio nie może go otworzyć. Przełykam łzy i zbieram się w sobie. To nie czas i miejsce na własne emocje. Teraz najważniejszy jest on, Jasio. Popłakać mogę sobie później.

Bardzo, bardzo delikatnie przekładam Jasia z chodnika do transporterka. Widzę, że każdy mój dotyk sprawia mu ból.

Zabieram go prosto do kliniki.

Doktor zbadał Jasia i od razu zrobił prześwietlenie. Nigdzie nie widać złamań, to dobrze. Ale główka Jasia jest bardzo mocno spuchnięta i zniekształcona, a całe ciało reaguje bólem na każdy dotyk. Kotek jest w stanie ogólnego wstrząsu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Doktor mówi, że to nie było potrącenia samochodem czy motorem. Jasio albo spadł z wysoka (tyle, że obok nie było żadnego wysokiego budynku), albo ktoś go bił lub kopał. To wygląda na wiele uderzeń, nie jedno. Doktor mówi, że na razie nie może jeszcze wykluczyć obrażeń wewnętrznych.

Jasio dostał od razu dożylnie silne leki przeciwbólowe i sterydy. Doktor położył go pod tlenem, podał też nawadniająco – odżywczą kroplówkę. I na razie nie jest w stanie powiedzieć, co dalej. Na pewno przez najbliższy czas Jasio musi być pod intensywną opieką medyczną. Trzeba podawać mu leki przeciwbólowe i czysty tlen oraz odżywiać dożylnie. I mieć nadzieję, że Jasio ma w sobie tyle woli życia, żeby z tego wyjść.

I że uda się zdobyć pieniądze na jego leczenie.

Jeśli to czytasz, to znaczy że masz dobre, współczujące serce. Więc proszę Cię – pomóż zebrać pieniądze na leczenie dla cierpiącego  Jasia. Jeśli go uratujemy, znajdę mu dobry, kochający dom, gdzie będzie żył jeszcze wiele lat i doświadczy miłości i opieki. 

RATUJĘ JASIA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem JASIO na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Co nowego u Grzybka?❤️

BRAKUJE: 0 zł

Co nowego u Grzybka?❤️

10 kwietnia 2026

Kochani, w wiadomościach do mnie pisaliście, że dawno nie było informacji co słychać u Grzybka. Wiele osób interesuje się jego losem po amputacji, więc już śpieszę z odpowiedzią jak dalej potoczyła się jego historia.

Po operacji Grzybek trafił na jakiś czas do domu tymczasowego, w którym miał dochodzić do siebie. Ze względu na dużą ilość kotów u mnie, czasem jest mi ciężko zapewnić w 100% indywidualną opiekę po tak ciężkim zabiegu, więc z pomocą przyszła mi moja znajoma. 

Po kilku dniach pobytu u niej okazało się, że Grzybek tak dobrze dogadał się z jej kotem, że jego nowa opiekunka, nie mając serca ich rozdzielać, postanowiła adoptować Grzybka na stałe🥰❤️ Teraz, po wszystkich ciężkich przejściach, jakich doświadczył nasz bohater, ma on nowy kochający dom. 

Jeszcze raz z całego serca dziękuję Wam za wsparcie, jakie okazaliście Grzybkowi. Wasza pomoc nie idzie na marne i często nawet tak trudne przypadki mają dzięki Wam szczęśliwe zakończenie❤️

Ewa

2 grudnia 2025

Grzybek jest już po amputacji! 

Operacja przebiegła bez komplikacji. Choć było duże ryzyko bo stan kotka był zły, maluszek dał radę. Proces gojenia a później nauki chodzenia na trzech łapkach będzie długi ale to silne i bardzo dzielne kocie dziecko.

Jestem pewna, ze da radę ❤

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

25 listopada 2025

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za wsparcie w ratowaniu Grzybka. 

Jak wiecie, kociak trafił do nas w strasznym stanie. Otwarte złamanie i rana, którą ktoś prowizorycznie próbował zszyć brudną żyłką wędkarską. Po dokładnych badaniach i staraniach lekarzy okazało się, że łapki niestety nie uda się uratować. Amputacja zaplanowana jest na czwartek.

Jest to drastyczne rozwiązanie, jednak jest to niestety jedyny sposób, żeby uchronić Grzybka przed poważnymi powikłaniami.

Obiecuję, że będę informować Was o każdym etapie jego rekonwalescencji. To dzięki Wam on ma szansę na godne życie, pełne miłości i opieki.

Jeszcze raz — ogromne dzięki za Wasze serca i zaufanie.

Ewa

Dziś w nocy ktoś podrzucił nam Grzybka. Koteczek leżał pod sąsiednim budynkiem. Miał zamknięte oczy i wyglądał na nieprzytomnego. Skórę i mięśnie w okolicy biodra przebijała mu stercząca na zewnątrz kość. Straszne, bardzo poważne otwarte złamanie. Kiedy tylko upewniłam się, że Grzybek żyje, najdelikatniej jak się dało przełożyłam go do transportera. Kiedy go przekładałam i potem całą drogę do kliniki Grzybek miauczał głośno i rozpaczliwie. Musiał strasznie cierpieć. Chciało mi się płakać.

Na szczęście doktor od razu mogła zająć się Grzybkiem. A w czasie badania odkryła coś, co sprawiło, że zrobiło mi się słabo. Poniżej kości wystającej przez skórę Grzybek miał dużą ranę. Zszytą. Ale… doktor mówi, że to nie było zszycie wykonane przez lekarza. Żaden lekarz nie szyje w ten sposób. I żaden lekarz nie szyje brudną żyłką do łowienia ryb.

Nie mogłam w to uwierzyć. Doktor też wydawała się wstrząśnięta.

Nie jestem w stanie odtworzyć historii Grzybka. Dlaczego ktoś samodzielnie i zupełnie niefachowo zszył mu ranę na łapce? Czy próbował go ratować, pomóc mu? Czy to czyjś sadystyczny wybryk? I czy Grzybek był w jakikolwiek sposób znieczulony podczas szycia? A ta rana ze złamaniem – dlaczego jest zostawiona? Może to otwarte złamanie pojawiło się później?

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Doktor mówi, że być może łapka była już złamana, kiedy ten ktoś zaszył Grzybkowi ranę. Tylko że złamanie nie było otwarte i kość nie wystawała na zewnątrz. A potem Grzybek obciążył łapkę i złamanie się pogłębiło, a kość przebiła skórę. Ale to tylko domysły. Nie wiemy, co się stało naprawdę.

Doktor znieczuliła miejscowo łapkę i zdjęła amatorsko założony szew. Rana była brudna i wyglądała na zakażoną, więc doktor oczyściła ją na tyle, na ile było to możliwe bez narkozy i założyła szew. Oczyściła też otwarte złamanie, w którym pojawiła się już martwica. Dała Grzybkowi dożylnie bardzo silne leki przeciwbólowe, przeciwzapalne i antybiotyk a potem doktor położyła go pod tlenem.

Kiedy leki zaczęły działać, Grzybek poczuł się trochę lepiej. Zjadł łapczywie półpłynną karmę. Ale doktor mówi, że to tylko chwilowa poprawa. Stan koteczka jest krytyczny i nie ma szans na uratowanie łapki. Rana jest zakażona a złamanie bardzo poważne. Amputacja to jedyna opcja. 

Jak tylko stan Grzybka się ustabilizuje, trzeba przeprowadzić operację amputowania rannej, połamanej łapki. Trzeba to zrobić jak najszybciej, bo z zakażonych ran w każdej chwili może rozwinąć się sepsa, a wtedy nie będzie już szansy na ratunek. A poza tym on tak strasznie cierpi.

Bardzo proszę, pomóżcie uratować Grzybka.

RATUJĘ Grzybka

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem GRZYBEK na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Mamy pieniądze na leczenie Węgielka! Dziękuję Wam z całego serca!

BRAKUJE:0 zł

Mamy pieniądze na leczenie Węgielka! Dziękuję Wam z całego serca!

31 marca 2026

Kochani, zebraliśmy wczoraj kwotę potrzebną na operację i leczenie Węgielka. Jestem Wam ogromnie wdzięczna.

Pokazaliście, że jednak warto wierzyć w ludzi! Będę Was informować na bieżąco o postępach w leczeniu Węgielka. A Wy trzymajcie za niego kciuki. Dziękuję Wam z całego serca w imieniu Węgielka i moim.

Ewa

Bezdomnego, młodego kotka Węgielka znam od dawna. Pojawiał się czasem w którymś z miejsc, gdzie karmię bezdomne koty. Tym razem też tu był. Ale nie podbiegł do mnie, jak to robił wcześniej. Uniósł się tylko z wysiłkiem na przednie łapki. A potem powoli zaczął iść w moim kierunku, ciągnąc za sobą bezwładne tylne łapki. 

Co mu się mogło stać?? Z bliska zobaczyłam, że na plecach ma kilka sporych ran. Biedny Węgielek miauczał żałośnie, jakby prosił o pomoc. 

Zabrałam Węgielka prosto do kliniki.

Doktor zbadał go i zrobił rentgen. Okazało się, że ten biedak ma złamany kręgosłup! Doktor próbował sprawdzić, czy łapki Węgielka w jakikolwiek sposób zareagują na delikatne podszczypywanie. Niestety nie było żadnej reakcji. Ale ogonek zareagował – poruszył się lekko. To znaczy, że rdzeń kręgowy nie jest przerwany! Jest tylko uciśnięty lub częściowo uszkodzony. Doktor mówi, że Węgielek ma szansę przeżyć i wrócić do sprawności – przynajmniej częściowej.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Trzeba działać szybko, bo inaczej złamanie może się pogłębić i bardziej uszkodzić, lub nawet przerwać, rdzeń kręgowy. Wtedy będzie już za późno.

Doktor ogolił Węgielkowi plecy i oczyścił rany. Niestety skóra na plecach Węgielka jest oderwana od mięśni. Doktor sądzi, że ktoś musiał przejechać Węgielka. Nie samochodem, ale na przykład lekkim skuterem, który uszkodził kręgosłup i zerwał skórę, ale Węgielka nie zabił. 

Doktor oczyścił, zdezynfekował i opatrzył Węgielkowi rany na plecach. Podał leki przeciwbólowe, sterydy, antybiotyk i lek wspomagający regenerację tkanki nerwowej. Ale to wszystko tylko doraźna pomoc. Doktor mówi, że najprawdopodobniej będzie trzeba zrobić operację kręgosłupa i że on podejmie się ją przeprowadzić. Trzeba działać szybko, bo inaczej złamanie może się pogłębić i bardziej uszkodzić, lub nawet przerwać, rdzeń kręgowy. Wtedy będzie już za późno.

Bardzo Was proszę o pilną pomoc dla Węgielka.

RATUJĘ WĘGIELKA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem WĘGIELEK na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Tygrysek odszedł 💔 Walczył dzielnie do końca 🖤💔

Tygrysek odszedł 💔 Walczył dzielnie do końca 🖤💔

27 marca 2026, godz. 21:00

Kochani Tygrysek odszedł…

Pomimo operacji i ogromnych starań lekarza jego stan był zbyt ciężki. Martwica była bardzo zaawansowana, a organizm wyniszczony. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, aby dać mu szansę. Dziękuję Wam z całego serca za wsparcie, za każdą wpłatę, dobre słowo i trzymanie kciuków. Dzięki Wam Tygrysek nie był sam – odszedł otoczony opieką i troską.  To dla mnie ogromnie trudny moment… do ostatniej chwili miałam nadzieję, że da radę, bo walczył dzielnie 💔

Dziękuję, że jesteście z nami 💛

Ewa

25 marca 2026 godz. 12:15

Przed chwilą zadzwonił do mnie doktor z lecznicy. Powiedział, że ogólny stan Tygryska się pogorszył, więc na razie musi zostać w klinice. Nie powiedział mi nic więcej, tylko że wieczorem się odezwie i da znać  Mam nadzieję, że niedługo będę mogła do Was wrócić z dobrymi wiadomościami.

Ewa

25 marca 2026 godz. 6:00 

Kochani, Tygrysek jest już po amputacji łapki… ale to wciąż walka o życie. Lekarz przekazał mi, że doszło do poważnych zmian w tkankach – część mięśni była zajęta zaawansowanym procesem martwiczym (gangreną). To bardzo niebezpieczny stan, który doprowadziłby do śmierci w ciągu maksymalnie kilku dni.

Z tego powodu operacja była jedyną szansą na uratowanie jego życia. Dlatego, mimo że Tygrysek ma również problemy z wątrobą i nerkami a jego stan nie był przed operacją w pełni stabilny, doktor zdecydował się przeprowadzić zabieg.

Tygrysek dochodzi do siebie pod opieką lekarzy. Dostaje leki wspomagające pracę wątroby i nerek. Najbliższe dni będą decydujące. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, dziś wieczorem będę mogła zabrać Tygryska do domu. Proszę, bądźcie z nim myślami 💔

Jeszcze raz dziękuję Wam, że daliście Tygryskowi szansę. Jesteście wspaniali.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

24 marca 2026

Dziękuję z całego serca! Dzięki wyjątkowym osobom udało się uzbierać pieniądze potrzebne na operację Tygryska!! Zatem dziś czeka go operacja.

Postaram się dać Wam znać jak najszybciej, kiedy będzie już po operacji i będzie wiadomo jak nasz biedny kocurek się czuje. Dziękuję jeszcze raz w imieniu Tygryska i moim. Przywracacie mi wiarę w ludzi.

Ewa

Zostałam dziś wezwana do kota z wypadku. Dostałam po prostu sms, że na ulicy jest kot potrącony przez samochód. I adres. Próbowałam oddzwonić na ten numer, ale już nikt nie odbierał. Może wiadomość wysłał sprawca wypadku? Nie udzielił potrąconemu kotkowi pomocy, ale chciał chociaż uspokoić w ten sposób swoje sumienie… A może po prostu ktoś z przechodniów zauważył rannego kotka i dał mi znać?

 Pojechałam od razu na miejsce. Z nadzieją, że ten biedak nadal żyje.

Znalazłam go z łatwością. Rudy, pręgowany kocurek (nazwałam do Tygryskiem) leżał na skraju ulicy, skulony, nieruchomy, z główką opartą o krawężnik. Kiedy zobaczył, że do niego podchodzę, spróbował wdrapać się na chodnik. Ale nie miał siły.

Nasypałam Tygryskowi trochę suchej karmy i delikatnie pomogłam mu wejść na chodnik. Kotek z trudem pokonał te kilka kroków dzielących go od karmy.  Prawa tylna łapka była sztywna i zniekształcona. Widziałam, że każdy krok sprawia Tygryskowi ból. Byłam pewna, że to złamanie, ale wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo jest poważne. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Zabrałam go prosto do kliniki. Doktor przyjęła nas bez kolejki. Po wstępnym zbadaniu Tygryska powiedziała, że wypadek nie mógł być dziś, tylko dzień lub dwa dni temu. Od razu zleciła RTG.

Prześwietlenie pokazało, że stan Tygryska jest poważniejszy, niż myślałam. Tylna łapka jest nie tylko połamana, ale po prostu kompletnie zmiażdżona.  Jest to złamanie otwarte, w ranie widać fragmenty kości. Doktor mówi, że nie ma możliwości, aby łapkę poskładać nawet operacyjnie.  Trzeba ją amputować. I to jak najszybciej, bo w zmiażdżonej części łapki zaczyna się już rozwijać martwica. To może w szybkim czasie doprowadzić do zakażenia całego organizmu. A tego Tygrysek nie miałby szans przeżyć.

To nie jest jedyny uraz, który odniósł Tygrysek podczas wypadku. Kotek ma też pękniętą miednicę, którą będzie trzeba poskładać operacyjnie. 

Tygrysek dostał silne leki przeciwbólowe i antybiotyk ogólny oraz miejscowy. Potem spędził około godziny pod tlenem. Cały czas, aż do operacji, musi mieć podawane leki i być pod ścisłą obserwacją.

Ile musi wycierpieć przez człowieka ten biedny kotek?! Gdyby sprawca wypadku zawiózł go od razu do kliniki, Tygrysek nie musiałby tak cierpieć. Ale człowiek, który go potrącił, po prostu zostawił go tam, na miejscu wypadku. Cierpiącego i przerażonego. Więc chociaż my spróbujmy wynagrodzić mu to choć odrobinę. Nie zwrócimy mu łapki ani nie cofniemy bólu, którego doświadczył. Ale możemy sprawić, żeby przestał cierpieć i żeby mógł jeszcze cieszyć się życiem. 

Musimy zebrać pieniądze na operację amputacji łapki i złożenia miednicy. Jak najszybciej. Bardzo Was proszę o pomoc dla Tygryska.

Ewa

RATUJĘ TYGRYSKA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem TYGRYSEK na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK