Marusia nadal walczy z panleukopenią, ale dzięki Wam pojawiło się światełko w tunelu. Dziękuję za uratowanie jej życia.

BRAKUJE: 0 zł

Marusia nadal walczy z panleukopenią, ale dzięki Wam pojawiło się światełko w tunelu. Dziękuję za uratowanie jej życia.

20 stycznia 2025

Kochani, stan Marusi powoli się poprawia. Koteczka jest w trakcie leczenia panleukopenii i regularnie otrzymuje kroplówki. Lekarz podał jej również surowicę od kota, który przeszedł tę chorobę.

Szybka reakcja i natychmiastowe wdrożenie leczenia uratowały jej życie. Malutka wciąż jest bardzo przestraszona, ale wierzymy, że gdy wyzdrowieje i poczuje się bezpiecznie, zacznie nam coraz bardziej ufać. Na ulicy nie miała dobrych doświadczeń z ludźmi, dlatego nadal boi się, gdy ktoś próbuje się do niej zbliżyć.

Z całego serca dziękuję wszystkim za okazane wsparcie, dobre słowa i ogrom empatii. To dzięki Wam Marusia otrzymała szansę na życie i mogła tak szybko rozpocząć leczenie.

Każda wpłata, każde udostępnienie i każda myśl skierowana w jej stronę miały realną moc. W imieniu Marusi – dziękuję, że nie odwróciliście wzroku i byliście z nią w tym trudnym momencie.

Ewa

17 stycznia 2025

Kochani… dziś świat Marusi zatrzymał się na chwilę. Usłyszeliśmy diagnozę, której baliśmy się najbardziej – panleukopenia. To choroba, która nie daje czasu. Potrafi odebrać wszystko w ciągu jednej doby.

Marusia już wcześniej walczyła z losem – uraz kręgosłupa, paraliż tylnych łapek, deformacje… a mimo to wciąż była dzielna. Dziś przyszło jej zmierzyć się z kolejnym, bezlitosnym przeciwnikiem. Jedyną szansą jest natychmiastowa hospitalizacja i podanie surowicy od kota, który wygrał tę walkę. Każda godzina ma znaczenie. Każdy gest wsparcia niesie nadzieję.

Nie pozwólmy, by ta historia zakończyła się w ciszy. Marusia chce żyć. Tak bardzo. Pomóżmy jej wygrać jeszcze raz… 🐾🤍

Ewa

Marusia to młoda koteczka, jeszcze dziecko. Widocznie szukając bezpiecznego miejsca schroniła się na klatce schodowej, bo wezwali mnie do niej mieszkańcy bloku – małżeństwo w średnim wieku. Powiedzieli, że od wczoraj na klatce siedzi kot, który „jakoś dziwnie chodzi” i cały czas miauczy. Tak, że w nocy nie dało się spać. 

Kiedy zobaczyłam Marusię, na początku nie bardzo wiedziałam, co się z nią dzieje. Odpychając się przednimi łapkami pełzała, ciągnąc resztę ciała za sobą. Wyglądało to, jakby nie miała tylnych łapek. Ale po chwili zobaczyłam, że Marusia ma jednak tylne łapki, ale jakoś dziwnie skręcone, wykrzywione i podwinięte pod brzuch.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Marusia cały czas alarmująco miauczała, jakby wołając o pomoc. Ale w końcu usiadła w kącie i pozwoliła mi się podnieść i włożyć do transportera. Zawiozłam ją do kliniki.

W klinice zajął się nią doktor. Podczas dokładnych oględzin zauważył, że tylne łapki są oplątane żyłką wędkarską. Czy Marusia wplątała się w żyłkę przypadkowo? Czy ktoś związał jej tylne łapki i dlatego są tak wykrzywione? Na te pytania doktor nie był w stanie odpowiedzieć. Zlecił wykonanie rtg. 

Prześwietlenie pokazało, że kości w tylnych łapkach są bardzo zdeformowane. Po pierwsze są pokrzywione a po drugie są cieńsze i mniejsze niż powinny – tak może się stać, jeśli w okresie intensywnego wzrostu kończyny nie są używane. Wtedy po prostu „zanikają”. Poza tym Marusia nosi krzywo główkę. Doktor sprawdził, że z jednej strony szyi ma przykurcz mięśni.

Doktor mówi, że nie wygląda to na wadę wrodzoną, raczej na efekt jakiegoś urazu w bardzo młodym wielu. Czyżby ta żyłka?? Ale może to też być na przykład uraz głowy lub kręgosłupa, który powoduje problemy neurologiczne. Może to było kopnięcie, może upadek z dużej wysokości.

Marusia jest bardzo dzielna. Próbuje chodzić podpierając się przednimi łapkami. Pozwala się badać, choć momentami widać wyraźnie, że czuje ból. Doktor mówi, że Marusia musi mieć zrobione badania neurologiczne i sprawdzony zakres czucia głębokiego. Dalsze postępowanie będzie można wdrożyć, kiedy poznamy wyniki tych badań. Ale na pewno będzie konieczna rehabilitacja. Marusia dostała lek, który zmniejsza ból neuropatyczny i delikatnie rozluźnia przykurczone mięśnie.

Łapki Marusi już nigdy nie będą sprawne. Ale możemy sprawić, że ta koteczka będzie żyła bez bólu i cieszyła się każdym dniem. Marusia zasługuje na to. Bardzo proszę o pomoc.

RATUJĘ MARUSIĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem MARUSIA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Milusia przesyła wszystkim ciepłe kocie pozdrowienia 🐾💙

Milusia przesyła wszystkim ciepłe kocie pozdrowienia 🐾💙

13 stycznia 2025

Milusia ma za sobą trudny czas, ale dziś coraz lepiej odnajduje się w codziennym kocim życiu.

Po leczeniu i rekonwalescencji odzyskała energię i chęć do kontaktu z człowiekiem, a jej sprawność wyraźnie się poprawiła. To bardzo łagodna, spragniona bliskości kotka, która najlepiej czuje się przy głaskaniu i wspólnym odpoczynku.

Milusia przesyła wszystkim ciepłe pozdrowienia i dziękuje za okazane serce. 🐾💙

Ewa

9 maja 2025

Milusia to najbardziej przytulaśna kotka, jaką można sobie wyobrazić. Uwielbia być blisko człowieka – wręcz nie odstępuje na krok i cały czas domaga się głaskania. Nawet gdy próbuję pracować przy komputerze, Milusia podstawia swoją główkę pod rękę, jakby mówiła: “Hej, jestem ważniejsza niż twoja praca!”

Jej historia nie była łatwa. Przeszła poważną operację, a potem długą rehabilitację. Ale Milusia to prawdziwa wojowniczka – dziś jest już zdrowa i szczęśliwa. Niedowład tylnej łapki, z którym się zmagała, jest teraz ledwo zauważalny.

To nie tylko piękna, ale i niezwykle mądra kotka. Czuła, delikatna, pełna miłości. Kto ją pozna, zakochuje się od pierwszego mruczenia.

Ewa

8 lipca 2024

Kochani Milusia jest już po operacji.

Przez ostatnie kilka dni była bardzo słaba i bałam się o nią bardzo, ale dziś już jest dużo lepiej. Kociczka musi być jeszcze w pieluszce, ale doktor powiedziała, że nie powinna mieć problemu z kontrolowaniem potrzeb fizjologicznych ❤️O to martwię się najbardziej, bo to zmniejszy szansę na adopcję Milusi 😞 Mimo jej cudownego charakteru i ogromnej miłości do człowieka może nie znaleźć domu na jaki zasługuje

Trzymajcie kciuki za tą kruszynkę ❤️ Razem z Milusią dziękuję też wszystkim, którzy wsparli koteczkę❤️. Jestem Wam bardzo, bardzo wdzięczna za pomoc ❤️. Milusia również ❤️❤️❤️

Ewa

30 czerwca 2024

Moi Drodzy, bardzo Wam dziękuję za pomoc dla Milusi! Wspólnym wysiłkiem zebraliśmy większą część potrzebnej kwoty. Resztę na szczęście udało mi się pożyczyć. Milusia jest już w klinice i za chwilę będzie operowana! Trzymajcie za nią kciuki, żeby wszystko się udało, a ja na bieżąco będę was informować o stanie Milusi.

Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam Was ciepło,

Ewa

pozostały czas na zebranie pieniędzy:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

DZIś MUSIMY ZEBRAĆ:

0 zł

Milusię potrącił samochód, ma połamaną miednicę i obrażenia wewnętrzne. Potrzebna jest natychmiastowa operacja, bez tego Milusia po prostu umrze! I to bardzo cierpiąc. Każda godzina się liczy. A lekarze nie zaczną operacji bez pieniędzy. Proszę, jeśli tylko możecie, pomóżcie! Ewa

 

Cierpiącą i przerażoną Milusię ktoś podrzucił w miejsce, gdzie codziennie przychodzę karmić bezdomne koty. Jestem pewna, że tak było, bo sama na pewno nie dałaby rady tu dojść.

Koteczka leży nieruchomo na płytkach chodnika i bardzo szybko oddycha przez otwarty pyszczek. Rozgląda się przerażona. Przednią część ciała unosi na łapkach, chce uciec przed cierpieniem, przed strachem. Ale tylne łapki jej nie słuchają a przy każdym ruchu Milusię paraliżuje ból. Z pupki koteczki cieknie krew.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Jak strasznie Milusia musi cierpieć! Musiała zostać potrącona przez samochód. Czy to właśnie sprawca tego wypadku, zamiast zawieźć Milusię do lekarza, podrzucił ją tu, mając nadzieję, że ktoś się nią zajmie?Po chwili poszukiwań znajduję pod jednym ze sklepów pusty karton. Boję się podnieść Milusię, żeby niechcący nie wyrządzić jej jeszcze większej krzywdy. Dlatego podkładam pod nią delikatnie kawałek twardej tektury i przenoszę ją do pudełka, a choć widzę strach w oczach Milusi, to koteczka nie protestuje. Być może zrozumiała, że chcę jej pomóc.

Po chwili poszukiwań znajduję pod jednym ze sklepów pusty karton. Boję się podnieść Milusię, żeby niechcący nie wyrządzić jej jeszcze większej krzywdy. Dlatego podkładam pod nią delikatnie kawałek twardej tektury i przenoszę ją do pudełka, a choć widzę strach w oczach Milusi, to koteczka nie protestuje. Być może zrozumiała, że chcę jej pomóc.

W klinice doktor przyjął mnie z Milusią bez kolejki. Natychmiast zbadał Milusię i zrobił jej rentgen.

Doktor stwierdził, że obrażenia są charakterystyczne właśnie dla potrącenia przez samochód lub motocykl. Biedna Milusia ma połamaną miednicę, kość biodrowa jest całkiem odłamana. Krwawienie z odbytu może mieć dwie przyczyny: albo ułamana kość przedziurawiła jelito, albo – i to jest lepsza wersja – po prostu jakieś naczynie krwionośne w jelicie pękło i to ono powoduje krwawienie. Nie dowiemy się tego bez operacji.

Jedyna szansa na uratowanie życia Milusi to natychmiastowa operacja. Doktor nie daje gwarancji, że jaki będzie jej wynik, ale musimy chociaż spróbować. W tej chwili Milusia dostała silne leki przeciwbólowe i nawadniające kroplówki, ale to wszystko, co lekarze mogą zrobić na kredyt. Operację przeprowadzą tylko jeśli będę mogła od razu za nią zapłacić.

Ja sama nie mam jak za nią zapłacić i mam niespłacone rachunki w klinice za leczenie innych bezdomnych kotów. Dlatego bardzo proszę, jeśli tylko możecie, pomóżcie jak najpilniej zebrać pieniądze na operację Milusi! Ona nie może czekać!

Ratuję Milusię!

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Milusia na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Pacynka z całych sił walczy o powrót do zdrowia. Jeszcze raz dziękuję za uratowanie jej życia❤️

BRAKUJE: 0 zł

Pacynka z całych sił walczy o powrót do zdrowia. Jeszcze raz dziękuję za uratowanie jej życia❤️

12 stycznia 2025

Kochani, Pacynka jest w trakcie intensywnego leczenia i codziennie jeździ na wizyty do lecznicy. Ze względu na ból i osłabienie nadal nie chce jeść tyle, ile powinna, dlatego otrzymuje regularnie kroplówki przeciwbólowe oraz nawadniające, które pomagają jej odzyskać siły i stabilizują stan organizmu.

Rany Pacynki są codziennie dokładnie oczyszczane i monitorowane przez lekarzy. Jeśli najbliższe wyniki krwi pokażą poprawę, doktor podejmie decyzję o przeprowadzeniu zabiegu usunięcia martwych tkanek w narkozie.

To wciąż trudny czas, ale Pacynka jest pod stałą opieką i lekarze robią wszystko, aby dać jej szansę na powrót do zdrowia. Dziękuję za wsparcie i trzymanie za nią kciuków ❤️

Ewa

Pacynkę ktoś oblał wrzątkiem. Prawdopodobnie celowo. A potem zostawił na powolną śmierć. 

Pacynka położyła się na betonie pomiędzy blokiem a śmietnikiem. I tam czekała na śmierć. Na szczęście zauważyła ją przechodząca tamtędy dziewczyna. Kiedy zobaczyła, w jakim stanie jest koteczka, zadzwoniła do mnie i poprosiła o pomoc. 

Na pleckach Pacynki nie ma już skóry – w jej miejscu jest ogromna, żywa rana. Łapki są poparzone, a jedna z nich wygląda tak, jakby ktoś zerwał z niej skórę. Na ciele Pacynki jest też wiele mniejszych ran. 

 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

W klinice doktor podał koteczce bardzo silne leki przeciwbólowe. Dopiero gdy zaczęły działać, mógł ją zbadać i oczyścić część ran. Potem podał jej steryd i antybiotyk o szerokim spektrum działania miejscowo i dożylnie, żeby zapobiec rozwojowi infekcji bakteryjnej.

Doktor twierdzi, że najprawdopodobniej to nie był wypadek. Mówi, że takie rany widział już nie raz. Zazwyczaj były efektem celowego działania – ktoś miał dosyć bezdomnego kota przychodzącego pod dom czy bar i żebrającego o jedzenie. A gdy przeganianie nie wystarczało, sięgał po garnek z wrzątkiem. Niestety nie wiemy, kto tak strasznie skrzywdził Pacynkę. Nikt nie widział tego zdarzenia, nie ma świadków. Oprawca ujdzie bezkarnie.

Stan Pacynki jest bardzo ciężki. W ranie na plecach i na łapce część tkanek objęta jest martwicą. Muszą zostać usunięte w narkozie. Potrzebna jest też codzienna zmiana opatrunków i oczyszczanie rany. Pacynka cały czas musi być na lekach przeciwbólowych i antybiotykach. Doktor mówi, że nie daje gwarancji, że koteczka przeżyje. Przy tak rozległych poparzeniach i tak wielkim bólu organizm może poddać się w każdym momencie. W tej chwili Pacynka cały czas jest na silnych lekach przeciwbólowych. Na każdego zbliżającego się człowieka patrzy ze strachem. Jakby spodziewała się, że w każdej chwili możemy zadać jej ból. Jak tamten człowiek na ulicy. 

Jeśli Pacynka przeżyje, będzie potrzebowała długiego leczenia, specjalistycznej opieki i czasu. Bardzo dużo czasu. Być może już nigdy w pełni nie zaufa ludziom. Ale zrobię wszystko, żeby pokazać jej, że ludzie mogą też być dobrzy. I znajdę jej dobry, kochający dom, gdzie już zawsze będzie otoczona miłością i opieką. Bardzo proszę, jeśli to czytasz – pomóż uratować Pacynkę.

 

RATUJĘ PACYNKĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem PACYNKA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Co nowego u Maksia? 🩵😺

BRAKUJE: 0 ZŁ

Co nowego u Maksia? 🩵😺

8 stycznia 2025

Maksio jest już dorosłym kocurkiem, który uwielbia wylegiwać się na tarasie i chłonąć promienie słońca – to prawdziwy król relaksu i super kot! 🐾

Niestety do tej pory nikt go nie adoptował tu w Malé, a przecież to piękny i przystojny kocur, który zasługuje na kochający dom. Nadal mam nadzieję, że Maksio znajdzie jeszcze swój nowy domek i przyniesie jeszcze komuś szczęście.

Ewa

10 czerwca 2025

Fredzia i Maksio w drodze na zabieg kastracji

Dziś nasze dwa dzielne kotki, Fredzia i Maksio, popłynęły szybką łodzią na wyspę Naifaru, gdzie zostaną poddane kastracji w Atoll Vet Clinic. Na miejscu zajmie się nimi europejski weterynarz, a po zabiegu spędzą 2-3 dni w szpitaliku. Kotki są bezpieczne i w dobrych rękach 💛

Klinika na Naifaru działa w ramach Atoll Marine Centre – to część jednej z najstarszych organizacji pozarządowych na Malediwach, Naifaru Juvenile. Głównym celem tego miejsca jest ratowanie i rehabilitacja żółwi morskich oraz edukacja ekologiczna. Zabiegi kastracji i sterylizacji kotów realizują jako dodatkową misję 😊

Czasem wysyłamy tam nasze koty na zabiegi – szczególnie te, które dobrze znoszą podróże w transporterze – ponieważ jest to rozwiązanie tańsze niż w Male, a jednocześnie zapewnia profesjonalną i troskliwą opiekę.

Trzymamy kciuki za Fredzię i Maksia – wracajcie szybko do formy i do domu 🐱

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

27 marca 2025

Maksio i Okruszek to prawdziwy duet nie do rozłączenia – śpią razem, bawią się razem i razem dokazują! Ich więź jest tak silna, że trudno sobie wyobrazić, by mogli być osobno.

W tle możecie dostrzec Stasia i Pesteczkę, którzy również nie pozostają w tyle, jeśli chodzi o kocie psoty.

Kocie dzieci są po prostu przesłodkie – mogłabym patrzeć na nie bez końca! Czy jest coś bardziej uroczego niż małe futrzaki pełne energii i miłości? 🐾

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

19 luty 2025

Kochani Maksio jest już w domu i czuje się dobrze ❤

Łapka została zoperowana i mam nadzieję, że już wkrótce kocurek będzie mógł biegać jak inne zdrowe koty.

Bardzo Wam wszystkim dziękuję, bez Waszej pomocy nie dałabym rady uratować łapki Maksika ❤

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

18 luty 2025

Kochani,

Maksio jest już w lecznicy, gdzie dziś czeka go operacja łapki. Bardzo się martwię, bo to jeszcze malutki kotek, a zabieg wymaga narkozy. Wierzę jednak, że wszystko pójdzie dobrze i wkrótce wróci do pełni sił.

Proszę, trzymajcie za niego kciuki i przesyłajcie mu dobre myśli! ❤

Ewa

15 lutego 2025

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za pomoc dla Maksia! ❤️

Dzięki Waszemu wsparciu udało się zebrać kwotę na operację jego złamanej łapki, która jest zaplanowana na poniedziałek. To ogromna ulga i nadzieja na to, że ten dzielny maluszek znów będzie mógł biegać i cieszyć się życiem.
Maksio czuje się coraz lepiej – dużo odpoczywa, nabiera sił, a rany na obu łapkach powoli się goją. Jest niezwykle dzielny i cierpliwy. Pozwala na przemywanie i smarowanie ran, jakby rozumiał, że to wszystko dla jego dobra. A przecież to jeszcze kocie dziecko…
Jeszcze raz ogromnie dziękuję za Waszą pomoc i dobre serca! Proszę, trzymajcie za niego kciuki w poniedziałek – niech wszystko pójdzie jak najlepiej! ❤️

Ewa

Dwie duże, zakrwawione rany na łapkach to pierwsze, co rzuca mi się w oczy, kiedy patrzę na Maksia – bezdomnego koteczka. Z jednej z ran wystaje fragment kości. Ta łapka jest wykrzywiona pod dziwnym kątem a kiedy ją dotykam, Maksiulek miauczy głośno, z bólem. Łapka jest gorąca i napuchnięta. Wygląda to bardzo źle.

Maksio, śmiertelnie przerażony, na oko trzyczteromiesięczny kocurek, ukrył się w komórce w jednym z budynków. Na szczęście z pomocą sąsiadów udało mi się go złapać. Zabrałam tego biednego, cierpiącego koteczka do kliniki.

Doktor spojrzał na jego łapki i od razu zlecił rentgen. Na prześwietleniu widać, że jedna łapka Maksia jest bardzo poważnie złamana. Kości są pokruszone i przemieszczone. Jedyny sposób, żeby Maksio nie został kaleką na całe, życie, to operacja. Bez tego nie da się poskładać łapki.

Doktor oczyścił i odkaził rany na łapkach Maksia. W jednej z łapek, tej która jest taka gorąca, wdało się już zakażenie i zaczęła rozwijać się martwica. Dlatego Maksia tak bardzo boli każde dotknięcie. Doktor mówi, że teraz najważniejsze jest, żeby zatrzymać zakażenie, bo jeśli martwica będzie się dalej rozwijać, łapki nie da się uratować. A organizm Maksia jest tak osłabiony bólem i stanem zapalnym, że zakażenie może nawet przerodzić się w sepsę.

Doktor podał na razie Maksiowi zastrzyki z antybiotyku, silne leki przeciwbólowe i wzmacniającą kroplówkę. Jak tylko Maksiowi spadnie gorączka i jego stan będzie stabilny, trzeba będzie go operować, żeby poskładać połamaną łapkę i usunąć tkanki objęte martwicą. To jedyny sposób, żeby uratować tego maluszka.

Nie jestem w stanie opłacić wszystkiego samodzielnie. Choćbym bardzo chciała. Potrzebuję Waszej pomocy. Maksio potrzebuje Waszej pomocy. Proszę, pomóżcie go uratować.

RATUJĘ MAKSIA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem MAKSIO na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Teodorek melduje się po wizycie kontrolnej 🐈💕

BRAKUJE: 0 zł

Teodorek melduje się po wizycie kontrolnej 🐈💕

7 stycznia 2025

Kochani, wczoraj Teodorek miał kolejną wizytę kontrolną. Na szczęście mam dobre wiadomości – jego stan wyraźnie się poprawił. Wyniki krwi są lepsze, a infekcja dróg oddechowych znacznie się zmniejszyła. Nosek jest już drożny, choć kocurek nadal jeszcze kaszle i potrzebuje dalszego leczenia oraz czasu na pełną regenerację.

Poprawie uległ również stan skóry. Rany pięknie się zagoiły, co bardzo mnie cieszy. Niestety, wciąż zmaga się z grzybicą i świerzbem. Przy tak zaawansowanych problemach skórnych leczenie jest długotrwałe i wymaga cierpliwości, ale robimy wszystko, aby Teodorek jak najszybciej wrócił do zdrowia.

Teodorek jest jednak niezwykle dzielnym chłopcem 💪🐾 i doskonale znosi leczenie. Wierzę, że krok po kroku uda się pokonać wszystkie trudności. Dziękuję Wam za wsparcie, dobre myśli i trzymanie za niego kciuków 🤍

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

28 grudnia 2025

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za pomoc dla Teodorka. Mimo świąt udało nam się zebrać pieniądze potrzebne na leczenie tego biedaczka. 

Następne dni będą kluczowe w procesie leczenia naszego bohatera. Teodorek jest już starszym kotem, a życie na ulicy doprowadziło go do na prawdę dramatycznego stanu. Ustabilizowanie go to na tę chwilę priorytet dla lekarzy.

Jeszcze raz dziękuję Wam za Waszą pomoc. Gdyby nie Wy nie byłabym w stanie nadal pomagać tym biednym, bezbronnym istotom.

Ewa

Nie wiem, jak długo Teodorek żył na ulicy. Nie wiem, ile razy był przeganiany, gdy głodny podchodził do ludzi z nadzieją na choćby okruch jedzenia. Jedno jest pewne – jego życie było koszmarem.

Zadzwonił do mnie mężczyzna z prośbą, żebym zabrała „obrzydliwego, parszywego” kota leżącego pod kawiarnią, który żebrze i odstrasza klientów swoim wyglądem. To prawda – Teodorek nie wygląda jak słodki, zadbany pupil. To kot, którego ulica złamała fizycznie i psychicznie.

Kiedy go zobaczyłam, łzy same napłynęły mi do oczu. Próbowałam go nakarmić… i wtedy moje serce pękło. On nie widzi. Ból, strach i głód – to jedyne, co znał Teodorek.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Zabrałam go natychmiast do lecznicy.

Po badaniu doktor nie miał dobrych wiadomości. Stan Teodorka jest bardzo ciężki. To starszy kot, a lata życia na ulicy dosłownie go zniszczyły. Prawdopodobnie nie widzi wcale albo widzi bardzo bardzo  słabo – co tylko potwierdza moje obawy.

Jak kot w takim stanie mógł przeżyć na ulicy? Nie wiem… Czy miał w sobie tak niewyobrażalną wolę życia? A może wierzył, że w końcu pojawi się ktoś, dla kogo nie będzie „obrzydliwym, parszywym kotem”, tylko istotą wartą ratunku?

Ciało Teodorka jest pokryte bolesnymi ranami po świerzbie, które są już zainfekowane. Ma ciężką infekcję dróg oddechowych oraz guz na ogonie. Niestety, jego usunięcie na ten moment jest niemożliwe – stan Teodorka jest zbyt poważny, by mógł przejść zabieg.

Teraz liczy się jedno: ratowanie jego życia. Bez natychmiastowego leczenia Teodorek nie przeżyje.

Proszę o pomoc. Dla kota, który całe życie był niewidzialny. Dla Teodorka – bo on wciąż chce żyć.

RATUJĘ teodorka

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem TEODOREK na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Nowe wieści od Grażynki 💕

BRAKUJE: 0 zł

Nowe wieści od Grażynki 💕

5 stycznia 2026

Kochani, w ten weekend dostałam od Was bardzo dużo wiadomości z pytaniami o Grażynkę.

W piątek koteczka przeszła operację. Na szczęście wszystko przebiegło bez żadnych komplikacji. Z piątku na sobotę Grażynka została na noc w lecznicy, mimo że nie jest ona całodobowa — jestem ogromnie wdzięczna lekarzowi za tak odpowiedzialną i empatyczną decyzję.

Dziś Grażynka je już samodzielnie. Przez jakiś czas będzie musiała otrzymywać rozwodnioną karmę, aby jelita mogły się spokojnie zregenerować.
Jeszcze raz z całego serca dziękuję Wam za pomoc dla Grażynki — uratowaliście jej życie❤️

Filmik pochodzi z lecznicy, zaraz po jej wybudzeniu.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

2 stycznia 2026

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za każde wsparcie, dobre słowo, udostępnienie i wpłatę dla Grażynki. Dzięki Wam udało się zebrać potrzebne środki i już dziś ta dzielna koteczka przejdzie operację, która jest jej jedyną szansą na normalne życie bez bólu.

Przed Grażynką bardzo trudny i skomplikowany zabieg. Boję, ale jednocześnie mam ogromną nadzieję, że wszystko się uda i że po tylu miesiącach cierpienia w końcu poczuje ulgę.

Bardzo proszę — trzymajcie dziś za nią kciuki i wysyłajcie dobre myśli. Każda z nich ma dla nas ogromne znaczenie.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

1 stycznia 2026, godzina 10.00.

Grażynka miała być w piątek rano operowana. Ale nie udało się uzbierać całej potrzebnej kwoty, więc będę musiała odwołać operację. Wczoraj był Sylwester, dziś Nowy Rok, więc nikt w takim okresie nawet nie czyta zbiórek. Tylko że Grażynka nie może czekać! Liczę już chyba tylko na cud.

Ewa

Nie wiem, czy uda nam się pomóc Grażynce. Ona po prostu… nie wygląda ładnie.  Ludzie nie chcą jej oglądać, bo odrzuca ich jej widok. Nie wiem, czy znajdą się osoby, które mimo tego zatrzymają się na chwilę nad zbiórką, przemogą obrzydzenie i poczują odrobinę litości dla tej niewinnej, cierpiącej ulicznej koteczki.

Grażynka nigdy nie prosiła nikogo o nic. Chciała tylko przeżyć kolejny dzień na ulicy. Ale los potraktował ją tak okrutnie…

Odbyt i końcowa część jelita grubego Grażynki znajdują się na zewnątrz. Kiedy zobaczyłam ją na ulicy, były całkowicie oblepione piaskiem, kamykami i brudem. A Grażynka ledwo stała na łapkach. Drżała z bólu. Patrzyła na mnie oczami pełnymi strachu, ale też nadziei… jakby czekała na cud. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Kiedy zabrałam ją do kliniki, doktor od razu oczyścił znajdujące się na zewnątrz jelito. Ponieważ brzuch Grażynki był bardzo twardy i bolesny, wykonał też rentgen. Okazuje się, że Grażynka ma całkowicie niedrożne i kompletnie zapchane jelita, bo nie jest w stanie się wypróżniać. Ma tez kamień w pęcherzu, który uniemożliwia jej samodzielne oddawanie moczu.

Grażynka siedzi nieruchoma, osowiała i smutna. Kto zna koty, ten wie, co to oznacza – że jej stan jest bardzo ciężki. Życie Grażynki gaśnie w oczach. 

Grażynka dostała silne leki przeciwbólowe i antybiotyk, ale to tylko doraźna pomoc. Jest tylko jedna możliwość, żeby uratować jej życie – bardzo pilna operacja. Operacja będzie trudna i wieloetapowa. Po pierwsze zostanie wykonana kolonopleksja, czyli wprowadzenie do środka i wszycie na właściwym miejscu odbytu i jelita. Po drugie, jelito zostanie otwarte i wyczyszczone ze złogów. A po trzecie musi zostać usunięty kamień z pęcherza moczowego.

Nie wiem, czy uda się zebrać potrzebne pieniądze tak szybko, żeby operować Grażynkę na czas. Czy znajdą się ludzie, którzy pomogą jej mimo tego, jak wygląda? 

Proszę, nie odwracaj wzroku od Grażynki. Pomóż uratować jej życie. 

RATUJĘ GRAŻYNKĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem GRAŻYNKA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Staś

Staś

Staś szuka domu adopcyjnego!

Staś to kocurek, który został porzucony wraz z rodzeństwem tuż po urodzeniu. Przeżył tylko on – najmniejszy i najsłabszy z całej gromadki. Od dnia znalezienia był moim małym synkiem, karmionym butelką, tulonym i pilnowanym dzień i noc.

Dziś Staś jest już dorosłym kotkiem, ale w sercu wciąż pozostał małym kocim dzieckiem. Jest wesoły, niezwykle przytulaśny i bardzo kontaktowy. Uwielbia obecność człowieka i bliskość – to typ kota, który zawsze chce być „tam, gdzie Ty”.

Nie jest dużym kotem – to taki uroczy, „kompaktowy” kotek 😊 Idealny dla osób, które marzą o niedużym, radosnym i kochającym towarzyszu codzienności.
Jeśli ktoś szuka wesołego, czułego kotka, który odda całe swoje serce jednemu człowiekowi – Staś czeka ❤️

10 stycznia 2025

Od ostatniej aktualizacji Stasia sporo podrosła😊

Wciąż jest drobniutkim kociątkiem, bo mieści się jeszcze w swoim domku, ale cały czas ładnie przybiera na wadze.

Maleństwo jest już nawet po swoim pierwszym szczepieniu. To słodka, kochana kociczka ❤

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

6 grudnia 2024

Dużo osób pytało w mailach o Stasia wiec oto i on 😊

Stasio ma się bardzo dobrze ale okazało się, że jest dziewczynką 😃 Maleństwo ma duży apetyt, ale jest bardzo malutka jak na swój wiek.

Spójrzcie tylko jaka jest między nią a Okruszkiem różnica. Okruszek jest starszy tylko około 2-3 tygodnie. Najważniejsze, że jest zdrowa i szczęśliwa ❤

Ewa

9 października 2024

Kochani, ostatnio pisałam Wam smutną historię o znalezionych kociątkach. Maluch, któremu udało się przeżyć właśnie otworzył oczka ❤
 
Staś jest niestety chory, jednak weterynarz przepisał mu już antybiotyk i krople do oczu i w przeciągu następnych dni stan oczek na pewno się poprawi😊
 
Maluch ładnie je i coraz mniej płacze. Wierzę, że wyrośnie z niego jeszcze zdrowy, silny i szczęśliwy kocur ❤
 
Ewa
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Przekaż darowiznę z hasłem pomagam na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

POMAGAM!

wybierz kwotę

lub

Lejdi

Lejdi

Lejdi szuka domu adopcyjnego!

Lejdi to koteczka, która przeszła chyba największą metamorfozę ze wszystkich naszych podopiecznych. Dziś jest prawdziwą damą – delikatną, czułą i przepełnioną miłością do człowieka ✨🐾

Szuka domu, który zadba nie tylko o jej serce, ale również o piękną, puszystą sierść. Lejdi wymaga regularnego czesania oraz wizyt u groomera. Jest bardzo puchata i intensywnie linieje, dlatego jej przyszły opiekun musi zaakceptować fakt, że w domu będzie… nieco więcej kociej sierści 😊

Lejdusia ma także krótszy nosek, co może predysponować ją do nawracających infekcji dróg oddechowych – potrzebuje więc uważnego, troskliwego opiekuna, który będzie reagował na wszelkie niepokojące objawy.

To bardzo spokojna koteczka, która najlepiej czuje się blisko człowieka. Uwielbia obecność opiekuna, czułość i spokojną atmosferę domu. Idealna towarzyszka dla kogoś, kto szuka łagodnej, kochającej duszy 💗

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

7 października 2025

Kochani, spójrzcie na tę piękną kotkę 😍

To nasza Lejdi – dziś miała swoją ostatnią sesję zdjęciową 📸

Pamiętacie, jaka była, kiedy została znaleziona? Chuda, wystraszona i w wielu miejscach bez sierści… A teraz popatrzcie na nią – lśniące futerko, spokojne spojrzenie i ten wyjątkowy urok, który ma tylko kotka, która odzyskała wiarę w ludzi 💛

Lejdi to cudowna, delikatna dziewczynka o złotym sercu. Cicha, spokojna, pełna wdzięku – prawdziwa kocia dama.

Ewa

8 sierpnia 2024

Kochani, Lejdusia zakończyła właśnie 2 tygodniowy cykl przyjmowania leku zaleconego przez ortopedę. Lekarz zrobił jej prześwietlenie łapki i stwierdził, że widzi drobną poprawę.

Teraz czekam jeszcze na opinię lekarze z Polski, ale patrząc na samopoczucie Lejdi jestem bardzo dobrej myśli. Kotka ewidentnie nie odczuwa już bólu i nie kuleje. Teraz zachowuje się jak zdrowa i szczęśliwa kotka❤️ 

Ewa

Aktualizacja 23 lipca 2024

Kochani mam dobre wieści o stanie zdrowia Lejdi. Jak wiecie diagnoza była zła. Oprócz ogólnego wyniszczenia organizmu, doktor stwierdził, ze kociczka ma raka kości i niezbędna jest amputacja chorej łapki.

Zaczęłam szukać pomocy i potwierdzenia tej diagnozy w Polsce. Przesłałam zdjęcia rtg i wyniki krwi kociczki do ortopedy, który specjalizuje się w leczeniu kotów i szybko dostałam odpowiedz, która dała mi nadzieję na uratowanie łapki Lejdusi. Doktor stwierdził, ze według niego najprawdopodobniej nie jest to nowotwór, a dość zaawansowane zapalenie kości. Ale jest duża szansa, aby chorobę zatrzymać i wyleczyć łapkę.

Lejdi zaczęła wiec kurację lekiem przepisanym przez ortopedę, enrofloxacyną i po dwóch tygodniach zobaczymy co pokaże prześwietlenie. Moja siostra Maria, która mieszka w Polsce i bardzo mi pomaga np. w znalezieniu lekarza do konsultacji online, podała leki dla Lejdi i mnóstwo innych, których nie mogę dostać w Male. Mam nadzieję, ze Lejdi wyzdrowieje, bardzo chciałabym uratować jej łapkę. Kochani będę Was na bieżąco informować o stanie zdrowia kociczki i jeszcze raz dziękuję za pomoc w opłaceniu leczenia. Dzięki Wam Lejdi jest dziś prawdziwą, piękną damą ❤️

Ewa

Aktualizacja 16 lipca 2024

Wczoraj Lejdi miała kolejną wizytę kontrolną. Spójrzcie tylko jak kociczka zmieniła się przez niecały miesiąc ❤️

W miejscach gdzie była łysa, wyrosła piękna, biała sierść. Lejdusia również przytyła. Walczymy jeszcze z infekcją skóry na nosku i uchu, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. Doktor zrobił również prześwietlenie chorej łapki. Nie zdecydował jeszcze o terminie amputacji, chce mieć pewność, że narkoza nie zagrozi życiu Lejdi

Kochani to dzięki Wam kociczka dostała szansę na nowe życie. Codziennie czuję i widzę jej wdzięczność i miłość kiedy przychodzi i kładzie się obok mnie. Ufa mi i wie, że już nigdy nie wróci na ulicę ❤️

Ewa

 

Aktualizacja 03 lipca 2024

Lejdusia jest jeszcze słaba, ale powoli nabiera sił. Jej skóra cały czas wymaga leczenia, ale widać już, że stany zapalne ładne się goją. Codziennie wieczorem chore miejsca smaruję jej maścią, dlatego uszka i nosek Lejdi tak wyglądają.
Kociczka musi być też dwa razy w tygodniu kąpana w specjalnym leczniczym szamponie. Znosi to dzielnie. Jakby rozumiała, że wszystko co robię, jest dla jej dobra. Jest bardzo cierpliwa ❤️. Bez problemu mogę podać jej leki, a bierze ich sporo. Serce mi pęka kiedy na nią patrzę, bo wiem, że chora łapka ją boli 😞.
Pokochałam ją bardzo. Chciałabym, aby po operacji znalazła najlepszy dom na świecie.
Obiecałam jej, że nigdy już nie wróci na ulicę ❤️

Ewa

Aktualizacja 20 czerwca 2024

Kochani, udało się! Dzięki Wam zebraliśmy wystarczająco pieniędzy, żeby rozpocząć leczenie Lejdi!

Doktor zrobił kolejne badania RTG i mówi, że na razie nie widać żadnych nowych przerzutów, więc kotka nadal ma szansę.
W tej chwili lekarze pracują nad tym, żeby ustabilizować jej stan, bo dopiero wtedy będzie można przeprowadzić operację i amputować łapkę. W tej chwili kotka jest niestety tak słaba że mogłaby nie przeżyć narkozy. Ale jak tylko będzie stabilna, przeprowadzą operację. Będę Was informować na bieżąco.

Bardzo się o nią boję. Wygląda tak bezbronnie…

Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Dzięki Wam w tunelu pojawiło się światełko.

Ewa

pozostały czas na zebranie pieniędzy:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

brakująca kwota:

0 zł

Aktualizacja 19.06.2024

Moi Drodzy, brakuje jeszcze 1800 złotych, żebyśmy mogli zapewnić Lejdi leczenie i operację amputacji łapki.  Bardzo proszę, pomóżcie zebrać jeszcze tą brakującą kwotę! Lejdi musi zacząć leczenie i przygotowanie do operacji jak najszybciej, bo ten nowotwór jest bardzo złośliwy i w każdej chwili może dać przerzuty. 

Ewa

Lejdi leży bez ruchu na chodniku i wygląda, jakby już nie żyła.  Podchodzę do niej bliżej, a wtedy kotka z wysiłkiem podnosi głowę i patrzy na mnie błagalnie. Próbuje zamiauczeć, ale żaden dźwięk nie wydobywa się z jej pyszczka. Kotka wygląda jak wrak, jakby składała się tylko z pokrytego skórą szkieletu. Przez rzadką sierść prześwituje zaczerwieniona, podrażniona skóra, a część ciała jest całkiem wyłysiała. Uszy i szyję Lejdi pokrywa liszaj. Z oczu cieknie jej ropa zabarwiona krwią. Jak to możliwe, że ta kotka w ogóle jeszcze żyje?! 

Lejdi pozwala mi podejść, dotykać się i głaskać. Próbuje nawet mruczeć. Bezgłośnie miauczy do mnie i z wysiłkiem wstaje, mocno kulejącWidzę, że Lejdi całkowicie ufa człowiekowi. Jestem pewna, że była kiedyś  domową kotką, bo nie zachowuje się jak uliczne koty. Jest szczęśliwa, że podeszłam i oczekuje ode mnie pomocy. 

Myślę, że kiedy Lejdi zachorowała, została po prostu wyrzucona na ulicę. Zbyt dużo takich sytuacji już widziałam. Czuję, że narasta we mnie rozpacz i gniew.

Delikatnie podnoszę Lejdi i zabieram ją prosto do kliniki, choć nie mam pieniędzy, żeby zapłacić za wizytę. Udaje mi się ubłagać lekarzy, żeby przyjęli mnie kolejny raz na kredyt, choć mam jeszcze u nich dług za poprzednie koty. 

Doktor zbadał Lejdi, pobrał krew do badań na cito i zaniepokojony bolesnością jednej z łapek zrobił rentgen. I niestety diagnoza jest bardzo, bardzo zła. Lejdi ma raka kości, którego ognisko jest właśnie w łapce. Dlatego jest tak chuda i wyniszczona. Doktor mówi, że ten nowotwór jest bardzo złośliwy i szybko daje przerzuty, dlatego jedyna szansa dla niej to pilna amputacja łapki. Bo jeśli pojawią się przerzuty, będzie już za późno na ratunek. 

Przygotowania do operacji lekarze mogą zacząć od razu, bo najpierw trzeba ustabilizować stan Lejdi. Tak osłabiona prawdopodobnie nie przeżyłaby narkozy. Ale na to potrzebne są już pieniądze. Bez tego lekarze nic więcej nie zrobią. Muszę zapłacić za te przygotowania, za operację, a także za dzisiejsze badania i całą reklamówkę lekarstw, jakie dla niej dostałam.

Zabrałam Lejdi do domu. Teraz leży mi na kolanach. Głaszczę ją i czuję pod palcami wszystkie jej kosteczki. Ogarnia mnie rozpacz i bezsilność,  bo Lejdi nie może czekać! Leczenie musi się zacząć TERAZ! Każdy kolejny dzień może ją zabić. A ja nie wiem, czy zdobędę te pieniądze. Przełykając łzy mówię do niej po cichu, że wszystko będzie dobrze. A ona tak bardzo mi ufa…

Proszę Was z całego serca, błagam, pomóżcie!!

Ratuję Lejdi!

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Lejdi na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Muffinek

Muffinek

Muffinek szuka domu adopcyjnego!

Kochani, Muffinek – czyli Milo – jest już gotowy, by wyruszyć w podróż do swojego nowego, wymarzonego domu 🏡❤️

To duży, około 7-kilogramowy kocurek o cudownym, bardzo kontaktowym charakterze. Milo uwielbia bliskość człowieka, przytulanie i wspólne chwile – zdecydowanie jest kotem, który kocha ludzi całym sobą.

Może zamieszkać z innym kotem, jednak ewentualną socjalizację należy przeprowadzić spokojnie i rozsądnie. Milo potrafi być terytorialny – w końcu to typowy chłopak 😀 – dlatego potrzebuje opiekuna, który podejdzie do tematu z cierpliwością i zrozumieniem. Oczywiście może też być „jedynakiem”.

Jeśli skradnie komuś serce, prawdopodobnie już na początku lutego będziemy mogli przywieźć go do nowego domu ❤️

14 maja 2025

Muffinek to kocurek, który kocha się przytulać – do każdego, bez wyjątku ❤
 
Kiedy patrzę na niego dziś, trudno mi uwierzyć, że był wycofanym i nieufnym kotem. Teraz to prawdziwy przytulak, który z radością tuli się do człowieka, obejmuje łapkami szyję i rozdaje buziaki.
 
Uwielbiam go – to niesamowite uczucie, gdy ten sześciokilogramowy miziak przytula się jak dziecko, szukając bliskości i ciepła 😍
 
Niedawno odwiedziła nas Aga, turystka z Polski. I to była miłość od pierwszego wejrzenia – Muffinek od razu skradł jej serce, a ona jego ❤
 
Ewa
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

24 luty 2025

Bardzo lubię obserwować, jak moje koty okazują sobie czułość – zwłaszcza gdy dorosłe opiekują się maleńkimi podopiecznymi.
 
Kochani, Muffinek niedługo będzie szukał domu! To duży, wyjątkowo milutki kocurek, który uwielbia towarzystwo. Spójrzcie, jak troskliwie opiekuje się małą Tosią!
 
Tosia jest już prawie zdrowa – rana na jej główce pięknie się zagoiła, a futerko, które musieliśmy ogolić ze względu na infekcję skórną, zaczyna odrastać. Cieszę się, że wraca do zdrowia.
 
Ewa
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

17 stycznia 2025

Kochani, kilka osób pytało w mailach o Muffinka, więc chciałam podzielić się z Wami aktualnymi wieściami.

Nasz kocurek czuje się świetnie! Przybrał na wadze, ma duży apetyt i jest już całkowicie zdrowy. Łapka, która była złamana, jest jeszcze trochę sztywna, ale zupełnie nie przeszkadza mu to w poruszaniu się. Codziennie ćwiczymy, aby rozluźnić mięśnie i poprawić jej sprawność.

Muffinek to duży, przyjacielski i ufny kot, który uwielbia spanie w łóżku. Ma też swoje ulubione miejsce – na lodówce! Chyba lubi obserwować świat z góry.

Dziękujemy za troskę i zainteresowanie! ❤

Ewa

4 listopada 2024

Kochani! Chciałam Wam tylko przekazać, że Muffinek i Lucuś przeszli wczoraj zabieg kastracji! Kotki były bardzo dzielne i całą procedurę zniosły bez płaczu i krzyków😊

Ewa

6 września 2024

Dziś rano zobaczyłam taki widok 😊Muffinek sam wszedł na kuwetkę!

 Jeszcze wczoraj próbował tylko się podnosić, a dziś pokonał odległość z pokoju do kuchni ❤Brawo Muffinku!!! Jesteś dzielnym kocurkiem!

Z całego serca Wam dziękuje, że pomogliście mi uratować tego biedaczka!

Ewa

30 sierpnia 2024

Muffinek już jest ze mną.

Operacja łapki była bardzo trudna ale doktor jest zadowolona z jej przebiegu. Niestety nie ma gwarancji, że będzie w pełni sprawna, ponieważ złamanie było bardzo skomplikowane. Zostało również zszyte podniebienie. Na szczęście kocurek nie ma urazów wewnętrznych. Przez kolejne dni Muffinek będzie miał podawaną kroplówkę z antybiotykiem. W dalszym ciągu muszę go karmić strzykawką ale mam nadzieję, że już niedługo zacznie jeść sam.

Kochani jestem Wam bardzo wdzięczna za uratowanie tego kocurka ❤. Gdyby nie Wasze zaangażowanie, nie dałabym rady sama mu pomóc. Dziękuję ❤

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Aktualizacja z 28 sierpnia, godz. 17.00      

Sama nie wiem, jak mam Wam dziękować!!! Muffinek jest już w klinice, jest przygotowywany do operacji.  Dziękuję każdemu, kto pomógł, nawet najmniejszą kwotą. Jeszcze dziś rano sytuacja była tragiczna, ale dzięki Wam zebrało się nawet więcej, niż brakujące rano 450 zł. Tą nadwyżkę wykorzystam na leki dla Muffinka, które na pewno będą potrzebne po operacji. Trzymajcie teraz za niego kciuki, żeby operacja się udała i żeby Muffinek wrócił do zdrowia. Jeszcze raz z całego serca dziękuję. Ewa

Muffinek leży na chodniku w kałuży krwi. Krew cieknie mu z pyszczka. Z przedniej łapki wystaje coś, co wygląda jak fragment ułamanej kości. Muffinek patrzy na mnie rozszerzonymi z bólu i strachu oczami. Nie rozumie, co się stało. Najbardziej chciałby czmychnąć stąd w jakiś ciemny kąt, gdzie nie będzie ludzi. Gdzie nikt nie będzie go widział. Tam mógłby czekać. Czekać na śmierć albo na cud.   

Ale ciało odmawia Muffinkowi posłuszeństwa. Łapy nie chciały go podnieść, choć próbował z całej siły i to nie raz. Dlatego Muffinek nadal leży tu, na chodniku. W kałuży krwi, wystawiony na wzrok ludzi, z których jednak nikt nie pospieszył mu z pomocą. Oddycha szybko, a kiedy się do niego zbliżam, wydaje dziwny dźwięk – ni to pomruk, ni to jęk. Nie wiem, czy próbuje mnie odstraszyć, czy tylko prosi, żebym go zostawiła w spokoju.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Biedny Muffinku, co ci się stało? Spadłeś z dachu? Wypadłeś komuś z balkonu? A może jesteś ofiarą jakiegoś zwyrodnialca, który ci to zrobił? Trochę na to wskazuje, na przykład to, że Muffinek leży w miejscu, w które nie mógłby upaść z dachu. Mógł co prawda się tu przeczołgać. Ale poza miejscem, gdzie Muffinek teraz leży, nigdzie nie widać śladów krwi…

Ochroniarz nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Ani na drugie – dlaczego dał mi znać dopiero teraz, skoro Muffinek leży tu już od kilku godzin. To on, ochroniarz, zadzwonił do mnie żebym przyjechała i zabrała kota, który wypadł z balkonu. Ale choć twierdzi, że widział moment upadku, nie potrafi wskazać, który to był balkon. Dlatego mu nie wierzę i myślę, że ukrywa prawdziwy przebieg zdarzeń.

Ale to teraz nie ma znaczenia. Teraz najważniejszy jest Muffinek i to, żeby jak najszybciej udzielić mu pomocy, na którą czeka i tak o wiele, wiele za długo.

Delikatnie podnoszę kotka, choć widzę, że sprawiam mu ból. Ale nie mam wyboru. Zabieram prosto do kliniki.

Badanie i rentgen wykazały, że Muffinek ma pęknięte podniebienie i bardzo poważne otwarte złamanie w stawie jednej z łap. Złamana kość przebiła skórę. Oprócz tego jest w stanie wstrząsu spowodowanego wypadkiem – ma gorączkę, bardzo podniesione tętno i ciśnienie. Nie wiadomo, jak jego organizm będzie dalej reagował. Konieczne jest pilne zespolenie podniebienia i skomplikowana operacja poskładania stawu. Trzeba to zrobić jak najszybciej, jak tylko stan Muffinka trochę się ustabilizuje.

Muffinek dostał dożylnie leki i kroplówkę odżywczą. Doktor podał mu bardzo silne środki przeciwbólowe i usztywnił połamaną łapkę. Ale potem musiałam zabrać kotka do domu, bo tylko tyle doktor zrobił na kredyt. Na operację muszę już mieć pieniądze, bez tego lekarze nic więcej dla Muffinka nie zrobić.

Dlatego bardzo Was proszę o pomoc.

P.S. Przeszłam się potem po bloku, pukałam do wszystkich mieszkań. Nikt nie przyznał się do Muffinka.

pozostały czas na zebranie pieniędzy:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakuje jeszcze:

450

Ratuję MUFFINKA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Muffinek na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Lucky miał wczoraj operację! 🐾 Jeszcze raz Dziękuję za pomoc w uratowaniu mu życia❤️

BRAKUJE: 0 zł

Lucky miał wczoraj operację! 🐾 Jeszcze raz Dziękuję za pomoc w uratowaniu mu życia❤️

29 grudnia 2025

Kochani, wczoraj Lucky miał operację, podczas której lekarze walczyli o uratowanie jego oczka.

Robili oni co mogli, jednak niestety, nie udało się zachować go zachować i weterynarze byli zmuszeni do usunięcia go. Lucky czuje się teraz nieźle i powoli dochodzi do siebie pod opieką weterynarzy.

Jeszcze raz dziękuję Wam za pomoc w uratowaniu go. Obiecuję na bieżąco informować Was o dalszym przebiegu jego rekonwalescencji❤️

Ewa

24 grudnia 2025

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za każdą złotówkę, każdy gest wsparcia i każdą udostępnioną historię – to dzięki Wam udało się zebrać środki na pomoc dla Luckiego! ❤️ Dzięki Waszym wpłatom mogę zapewnić mu niezbędną pomoc weterynaryjną i finansować leki oraz operację, która daje mu szansę na godne życie.

Bałam się, że przez święta wpłaty będą małe i się nie uda. Rozumiem, że każdy z Was ma wydatki. Nie każdy ma w tym czasie wolne fundusze na pomaganie. Jednak, na szczęście, udało się. Wasze wsparcie było bezcenne i pozwoliło nam nie zostawić Luckiego samego w najtrudniejszym momencie.

Ewa

Bezdomnego Luckiego potrąciła dostawcza furgonetka. Kierowca uciekł, nawet się nie obejrzał. A Lucky z uszkodzeniami czaszki i krwotokiem wewnętrznym walczy o życie. Potrzebna pomoc w sfinansowaniu jego operacji. BARDZO PROSZĘ O POMOC!

Zadzwoniła od mnie młoda dziewczyna, która od czasu do czasu wynosiła Luckiemu coś do jedzenia. Widziała z okna, co się stało. Kiedy wybiegła na zewnątrz, furgonetki już nie było a Lucky leżał zamroczony na skraju jezdni. Żył, ale wyglądał strasznie.

Silne uderzenie po prostu wypchnęło jedno z oczu Luckiego z oczodołu. Teraz oko znajdowało się całe na zewnątrz. Drugie oko koteczek miał zamknięte. Z nosa i pyszczka sączyła mu się krew. Dziewczyna przeniosła Luckiego ostrożnie na chodnik i zadzwoniła po mnie.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Kiedy przyjechałam, Lucky odzyskał już przytomność. Siedział teraz skulony i osowiały na krawędzi chodnika. Zupełnie nie protestował, kiedy podniosłam go delikatnie i włożyłam to transportera.

Zawiozłam Luckiego do kliniki. Doktor zbadał go i zlecił rentgen. Okazało się, że Lucky ma uszkodzoną czaszkę – pękniętą żuchwę i zwichnięty staw skroniowo-żuchwowy. A silne uderzenie przez samochód spowodowało ogólny wstrząs organizmu. Doktor nie wyklucza krwotoku wewnętrznego. Na razie podał Luckiemu leki, które mają wyciszyć odpowiedź organizmu na wstrząs. Podał też antybiotyk, środki przeciwbólowe i położył kotka pod tlen.

Doktor mówi, że w tej chwili najważniejsze jest ustabilizowanie stanu Luckiego. Najbliższa doba będzie krytyczna. Potem, jak tylko jego stan Luckiego się ustabilizuje, trzeba go operować. Na pewno doktor chce podjąć próbę umieszczenia oka z powrotem na miejscu. Jeśli to się nie uda, trzeba będzie je usunąć. Jeśli potwierdzi się krwotok wewnętrzny, być może będzie też konieczne jego operacyjne zatrzymanie.

Ale żeby operacja się odbyła, musimy zebrać na nią pieniądze. Wiem, że to będzie bardzo trudne ze względu na Święta. Prawie każdy wydał wszystko, co miał, na prezenty, choinkę, świąteczne zakupy. Nie wiem, czy komuś zostały jakieś pieniądze…

Ale spróbujmy. Bardzo proszę o pomoc w zebraniu pieniędzy na operację Luckiego.

RATUJĘ Luckiego

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem lucky na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK