BRAKUJE: 0 zł
Marusia nadal walczy z panleukopenią, ale dzięki Wam pojawiło się światełko w tunelu. Dziękuję za uratowanie jej życia.
20 stycznia 2025
Kochani, stan Marusi powoli się poprawia. Koteczka jest w trakcie leczenia panleukopenii i regularnie otrzymuje kroplówki. Lekarz podał jej również surowicę od kota, który przeszedł tę chorobę.
Szybka reakcja i natychmiastowe wdrożenie leczenia uratowały jej życie. Malutka wciąż jest bardzo przestraszona, ale wierzymy, że gdy wyzdrowieje i poczuje się bezpiecznie, zacznie nam coraz bardziej ufać. Na ulicy nie miała dobrych doświadczeń z ludźmi, dlatego nadal boi się, gdy ktoś próbuje się do niej zbliżyć.
Z całego serca dziękuję wszystkim za okazane wsparcie, dobre słowa i ogrom empatii. To dzięki Wam Marusia otrzymała szansę na życie i mogła tak szybko rozpocząć leczenie.
Każda wpłata, każde udostępnienie i każda myśl skierowana w jej stronę miały realną moc. W imieniu Marusi – dziękuję, że nie odwróciliście wzroku i byliście z nią w tym trudnym momencie.
Ewa
17 stycznia 2025
Kochani… dziś świat Marusi zatrzymał się na chwilę. Usłyszeliśmy diagnozę, której baliśmy się najbardziej – panleukopenia. To choroba, która nie daje czasu. Potrafi odebrać wszystko w ciągu jednej doby.
Marusia już wcześniej walczyła z losem – uraz kręgosłupa, paraliż tylnych łapek, deformacje… a mimo to wciąż była dzielna. Dziś przyszło jej zmierzyć się z kolejnym, bezlitosnym przeciwnikiem. Jedyną szansą jest natychmiastowa hospitalizacja i podanie surowicy od kota, który wygrał tę walkę. Każda godzina ma znaczenie. Każdy gest wsparcia niesie nadzieję.
Nie pozwólmy, by ta historia zakończyła się w ciszy. Marusia chce żyć. Tak bardzo. Pomóżmy jej wygrać jeszcze raz…
Ewa
Marusia to młoda koteczka, jeszcze dziecko. Widocznie szukając bezpiecznego miejsca schroniła się na klatce schodowej, bo wezwali mnie do niej mieszkańcy bloku – małżeństwo w średnim wieku. Powiedzieli, że od wczoraj na klatce siedzi kot, który „jakoś dziwnie chodzi” i cały czas miauczy. Tak, że w nocy nie dało się spać.
Kiedy zobaczyłam Marusię, na początku nie bardzo wiedziałam, co się z nią dzieje. Odpychając się przednimi łapkami pełzała, ciągnąc resztę ciała za sobą. Wyglądało to, jakby nie miała tylnych łapek. Ale po chwili zobaczyłam, że Marusia ma jednak tylne łapki, ale jakoś dziwnie skręcone, wykrzywione i podwinięte pod brzuch.
Marusia cały czas alarmująco miauczała, jakby wołając o pomoc. Ale w końcu usiadła w kącie i pozwoliła mi się podnieść i włożyć do transportera. Zawiozłam ją do kliniki.
W klinice zajął się nią doktor. Podczas dokładnych oględzin zauważył, że tylne łapki są oplątane żyłką wędkarską. Czy Marusia wplątała się w żyłkę przypadkowo? Czy ktoś związał jej tylne łapki i dlatego są tak wykrzywione? Na te pytania doktor nie był w stanie odpowiedzieć. Zlecił wykonanie rtg.
Prześwietlenie pokazało, że kości w tylnych łapkach są bardzo zdeformowane. Po pierwsze są pokrzywione a po drugie są cieńsze i mniejsze niż powinny – tak może się stać, jeśli w okresie intensywnego wzrostu kończyny nie są używane. Wtedy po prostu „zanikają”. Poza tym Marusia nosi krzywo główkę. Doktor sprawdził, że z jednej strony szyi ma przykurcz mięśni.
Doktor mówi, że nie wygląda to na wadę wrodzoną, raczej na efekt jakiegoś urazu w bardzo młodym wielu. Czyżby ta żyłka?? Ale może to też być na przykład uraz głowy lub kręgosłupa, który powoduje problemy neurologiczne. Może to było kopnięcie, może upadek z dużej wysokości.
Marusia jest bardzo dzielna. Próbuje chodzić podpierając się przednimi łapkami. Pozwala się badać, choć momentami widać wyraźnie, że czuje ból. Doktor mówi, że Marusia musi mieć zrobione badania neurologiczne i sprawdzony zakres czucia głębokiego. Dalsze postępowanie będzie można wdrożyć, kiedy poznamy wyniki tych badań. Ale na pewno będzie konieczna rehabilitacja. Marusia dostała lek, który zmniejsza ból neuropatyczny i delikatnie rozluźnia przykurczone mięśnie.
Łapki Marusi już nigdy nie będą sprawne. Ale możemy sprawić, że ta koteczka będzie żyła bez bólu i cieszyła się każdym dniem. Marusia zasługuje na to. Bardzo proszę o pomoc.








