Krecik

Krecik

Krecik szuka nowego domu adopcyjnego!

Krecik jest już dorosłym kotkiem. Nie do końca wiadomo ile ma lat – nie jest to ani senior, ani młody kociak. 

Ze względu na swoją ciężką historię życia na ulicy, gdzie ciągle był przeganiany przez ludzi jest trochę lękliwy i boi się takich rzeczy jak na przykład odkurzacz czy bardzo głośne dźwięki i nagłe ruchy, ale nigdy nie reaguje agresją. Jest to typowy kanapowy śpioch, który potrzebuje spokojnego domu, w którym zostanie otoczony troską i miłością. Na inne koty reaguje raczej obojętnie, u mnie w domu ma kilkoro przyjaciół, obok których usypia i na ogół dogaduje się z każdym innym kociakiem.

Krecik kocha leżeć na kanapie, najlepiej obok swojego właściciela❤️ 

 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

10 października 2025

Kochani, dawno nie było wieści o moim ukochanym Kreciku — u nas znanym też jako Blackuś 🖤

Ten kocurek przeszedł ogromną metamorfozę! Z przestraszonego bezdomniaka stał się prawdziwym gadułą i przytulakiem z uroczym, zakręconym ogonkiem 😍

Nie jest już najmłodszy — jego ulubione zajęcia to drzemki na tarasie i ocieranie się o nogi, domagając się głasków 😊

Mimo jego cudownego charakteru, Blackuś nie ma tutaj w Malé szans na adopcję… 😔

A szkoda, bo to naprawdę wyjątkowy kot, który kocha człowieka całym sercem.

Ewa

9 grudnia 2024

Tutuś i Krecik mają cudowne charaktery.

Czują to tez nasi inni podopieczni. Kropeczka ciagle śpi przy Tutusiu, a Rudasek przy Kreciku.

Bardzo się wzruszam kiedy widzę jak mocno się wspierają i troszczą się o siebie ❤

Ewa

16 sierpnia 2024

Dzień dobry😉
 
Krecik chciałby Wam tylko powiedzieć, że wcale nie ma ostrych kłów i jest z niego bardzo miły kociak 😇😇😇
 
Ewa
5 czerwca 2024
 
Krecik mimo swojego groźnego wyglądu jest bardzo milutkim kotem. W tym drobnym kocim ciałku jest tyle miłości do człowieka…
 
Kocurek wraca do zdrowia. Skóra wygląda dużo lepiej. Katar jeszcze jest, ale walczymy. Krecik miał bardzo zaawansowaną kaliciwirozę, ale mam nadzieję, że z nią też sobie poradzimy.
 
Krecik jest dla mnie wyjątkowym kotem. Chyba przez to jak wygląda… Wiem, że będzie trudno znaleźć mu dom, ale jestem bardzo szczęśliwa, ze udało się go uratować. Gdyby nie Wasza pomoc, Krecik prawdopodobnie już by nie żył.
Jesteście wspaniali! Dziękuję!
 
Kochani przepraszam za jakość zdjęć, ale Krecik chce być cały czas głaskany, chce ocierać się o moje nogi i zrobienie mu zdjęć, które wyjdą ostre graniczy z cudem 😉
 
Ewa

Aktualizacja 30 maja 2024

Kochani, dziękuję Wam za pomoc dla biednego Krecika! Dziękuję każdemu z Was, kto nie odwrócił się od niego dlatego, że z powodu choroby wygląda odrażająco. Zebraliśmy razem całą potrzebną kwotę, a nawet odrobinę więcej! Jeśli coś zostanie po zakończeniu leczenia tego biedaka, wykorzystam to na jego sterylizację, którą i tak będzie trzeba wykonać. 

Teraz Krecik jest w klinice. Zapłaciłam za dotychczasowe leczenie, to wstępne, które było skredytowane przez klinikę. I mamy teraz pieniądze na to, żeby leczyć tego biedaka tak, jak na to zasługuje. 

Jeszcze raz dziękuję za Wasze dobre serca. Będę Was na bieżąco informować o stanie Krecika.

pozostały czas na zebranie pieniędzy:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota do zebrania:

5400 zł

Kiedy zobaczyłam Krecika, myślałam, że nie żyje. Nie ruszał się. Poza tym jego skóra i futro wyglądały, jakby należały do kota martwego już od pewnego czasu…

Myliłam się. Kiedy podeszłam bliżej, Krecik poruszył się, podniósł głowę i spojrzał prosto na mnie. A potem zaczął głośno i rozpaczliwie miauczeć. Miauczał do mnie, wyraźnie prosząc mnie o pomoc.

Krecik wygląda tragicznie. Jego skóra to gruby, popękany, łuszczący się pancerz, z którego miejscami sączy się krew. Krecik oddycha głośno i ciężko, jakby oddech sprawiał mu ból lub wymagał wysiłku. Nachylam się nad nim, a wtedy Krecik kicha i opryskuje mnie ropno-krwawą wydzieliną z noska.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Przechodnie mijają Krecika z odrazą i obrzydzeniem, jak trędowatego. Na mnie patrzą ze zdziwieniem, że w ogóle zbliżam się do tak chorego kota. To pewnie jego wygląd sprawił, że nikt mu nie pomógł i Krecik po prostu czekał na ulicy na powolną śmierć w cierpieniu.  

Ale ja nie zostawię tu Krecika. To nie jego wina, że zachorował, i to tak, że jego wygląd wzbudza odrazę. Krecik chce żyć, jak każdy, jak ja i Ty. Gdyby potrafił mówić, błagałby o pomoc i o odrobinę miłości. Ale nie potrafi, więc tylko patrzy wprost na mnie i miauczy, głośno i rozpaczliwie.

Biegnę więc szybko po transporter. Dość łatwo udaje mi się namówić Krecika, zeby wszedł do środka. Chyba zrozumiał, że chcę mu pomóc.

Moi Drodzy, Krecik jest po konsultacji w klinice i jest diagnoza. Cała skóra Krecika pokryta jest świerzbem. Do tego doszło zakażenie bakteryjne skóry, bo kotek cały czas się drapie aż do krwi. Krecik choruje też na kalciwirozę. Prawdopodobnie od dawna, ponieważ w wydzielinie z nosa jest już krew.

Doktor podał Krecikowi kroplówkę z antybiotykiem. Z pierwszą dawką. Poinformował mnie też, że leczenie kota w takim stanie będzie kosztowne i długotrwałe. I że nie on nie gwarantuje wyniku leczenia, bo organizm Krecika jest bardzo osłabiony.

Moi Kochani, bardzo Was proszę o pomoc dla tego biedaka. Nie odwracajcie się od niego z odrazą, jak robili to przechodnie. Wiem, że będzie bardzo trudno uzbierać pieniądze dla Krecika, bo ludzie chętniej pomagają tym zwierzętom, które są ładne i urocze. Ale co mam zrobic? Poddać się bez walki?

Proszę Cię z całego serca – jesli to czytasz, zatrzymaj się przy Kreciku choć na chwilę. Jeśli możesz, wpłać cokolwiek na jego leczenie. Cokolwiek, nawet 2 lub 5 złotych. Dziękuję Ci.

 

Przekaż darowiznę z hasłem KRECIK na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Ratuję Krecika

wybierz kwotę

lub

Kluseczka

BRAKUJE: 0 ZŁ

Kluseczka

Kluseczka szuka nowego domu adopcyjnego!

Kluseczka to wspaniała, kochana kotka, która będzie wspaniałym towarzyszem dla osoby poszukującej spokojnego kota indywidualisty, który od czasu do czasu ma ochotę się pobawić 💕

Nie jest to kot, który będzie codziennie siedział na kolanach i usypiał z nami w łózku. Kluseczka ma swój własny unikalny charakter i mimo, że bardzo docenia głaskanie, zabawę i kontakt z ludźmi to czasem zwyczajnie potrzebuje trochę czasu dla siebie. 

Nasza bohaterka w swoim krótkim życiu zdążyła już wiele wycierpieć, więc zdecydowanie zasługuje na nowych, kochających właścicieli, którzy otoczą ją opieką, ciepłem i miłością 😻

 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
20 kwietnia 2026
 
Kochani, spójrzcie tylko na tę kociczkę…🥰
 
To Kluseczka 🐾 Nawet nie wiem, kiedy tak urosła. Jeszcze niedawno mieściła się w dłoni, była maleńką, kruchą kuleczką, a dziś to już prawdziwa kocia nastolatka – ciekawska i pełna życia.
 
Kluseczka miała w życiu dużo szczęścia – przeżyła i dostała swoją szansę. Teraz jest już bezpieczna, otoczona opieką i niczego jej nie brakuje. Dopóki nie znajdzie swojego domu, u mnie ma pełno miłości, troski i bezpieczeństwa.
 
A ta śliczna trikolorka obok Kluseczki to Plamka 😍
 
Ewa

29 stycznia 2026

Kochani poznajecie te dwa słodziaki?

Kobiczek i Kluseczka to duet idealnie dobrany… na zasadzie totalnych przeciwieństw 😄

Kobiczek to prawdziwy przytulas – typ kota, który najchętniej przykleiłby się do człowieka na rzep i został tak na zawsze 😍

Kluseczka za to chodzi własnymi ścieżkami. Odważna, ciekawska i bardzo niezależna – taka mała odkrywczyni, która pierwsza sprawdzi każdy kąt i dopiero potem ewentualnie pozwoli się przytulić… jeśli akurat będzie miała na to ochotę 🙂

Razem tworzą świetny balans i kochają się jak prawdziwe rodzeństwo ❤️

Ewa

18 sierpnia 2025

Kochani, dawno nie pisałam, co słychać u naszej Kluseczki.

W ostatnim czasie wydarzyło się naprawdę sporo, dlatego chciałabym podzielić się z Wami nowymi wieściami.

Kluseczka czuje się dobrze, choć wciąż pozostaje maleńkim kociątkiem. Według naszej pani weterynarz przyszła na świat jako wcześniak, a dodatkowo była bardzo chora tuż po urodzeniu. Wszystko to sprawiło, że rośnie i rozwija się wolniej niż inne kotki w jej wieku.

Los jednak się do niej uśmiechnął. Jakiś czas temu do naszego azylu trafiła mama z trójką maluchów (opowiem Wam ich historię wkrótce ❤). Kotka od razu zaakceptowała Kluseczkę i przyjęła ją jak własne dziecko. Dzięki temu nasza kruszynka zyskała prawdziwą kocią mamę oraz dostęp do naturalnego mleka, którego nie zastąpią nawet najlepsze mieszanki.

Dziś Kluseczka przeszła kolejne odrobaczenie. Jest zdrowa i jeśli wszystko pójdzie dobrze, już niedługo będzie mogła dostać swoje pierwsze szczepienie. 🐾💖

Ewa

3 czerwca 2025

Kochani, mamy dobre wieści o Kluseczce.

Stan maluszka jest stabilny. Biegunka, która wcześniej była krwista, na szczęście ustąpiła. Kluseczka pije mleczko z butelki – jeszcze nie są to takie ilości, jakie powinno przyjmować kociątko w jej wieku, ale najważniejsze, że ma odruch ssania.

Przed nią jeszcze jakiś czas leczenia – musi przyjmować leki, ale dziś usłyszałam od pani doktor coś, co dało mi nadzieję. Powiedziała, że Kluseczka miała mnóstwo szczęścia… Zaważyły godziny.

Teraz wszystko zależy od niej. Musi wykorzystać ten dar od losu i walczyć z całych swoich maleńkich sił. Trzymajcie za nią kciuki. 🐾

Ewa

Wśród resztek starych koców, na brudnym i zimnym legowisku, leżało coś maleńkiego… Podeszłam bliżej i zamarłam. To było kociątko. Nowo narodzone. Jeszcze z przyklejonym do ciała łożyskiem. Bez matki. Bez ciepła. Bez nadziei. W pierwszej chwili pomyślałam, że już nie żyje, tak było zimne, ciche i zupełnie nieruchome. Ale zaraz potem zrozumiałam, że iskierka życia jeszcze tli się słabiutko w tym bezwładnym kociątku. Wtedy od razu nazwałam je Kluseczką. Nie chciałam, żeby było kolejnym umierającym na ulicy bezimiennym kocim noworodkiem.

W pobliżu nie było żadnej ciężarnej kotki ani takiej, która przed chwilą rodziła. Żadnej kotki, która mogłaby by jego matką. To niemożliwe, żeby kocia mama w ten sposób zostawiła swoje dziecko. A jednak Kluseczka tu była, zupełnie sama. Porzucona i bezbronna. Umierająca.

Ktoś ją wyrzucił. Kiedy tylko Kluseczka pojawiła się na świecie, ktoś zabrał ją od mamy i bezlitośnie wyrzucił na ulicę. Na pewną, straszną śmierć. Liczyły się sekundy. Wiedziałam, że muszę działać natychmiast bo kociątko jest umierające.

Zabrałam Kluseczkę prosto do lecznicy. Doktor przyjęła nas natychmiast. Od razu przecięła pępowinę i usunęła ją wraz z łożyskiem. Potem położyła maleństwo do inkubatora pod tlen i podała jej kroplówki.

Po kilku godzinach Kluseczka poczuła się znacznie lepiej i mogłam zabrać ją do domu. Wydawało się, że największe niebezpieczeństwo minęło. Ale okazało się, że to dopiero początek walki.

To wszystko wydarzyło się wczoraj. Dziś rano Kluseczka dostała silnej krwistaj biegunki. Była bardzo słaba i odwodniona. Znowu pojechałam z nią do lecznicy. Doktor kolejny raz podała jej kroplówkę i leki. Okazało się też, że pod odcięciu pępowiny wokół pępka rozwinął się stan zapalny i zaczęła gromadzić się ropa. Lekarka oczyściła to miejsce, usunęła całą zebraną tam ropę i podała antybiotyk, aby powstrzymać rozwój infekcji. Potem znów położyła Kluseczkę do inkubatorka pod tlen.

Teraz przed Kluseczką najtrudniejsze dni. Wszystko od nich zależy. Musi mieć codziennie podawany antybiotyk i kroplówki. Codziennie musi spędzić pewnien czas pod tlenem. Drżę o to, czy uda nam się wygrać tę walkę o życie.

Proszę Was z całego serca – pomóżcie mi uratować to maleństwo. Pod moją opieką znajduje się wiele kotów. Zbyt wiele, żebym była w stanie samodzielnie pokryć wszystkie koszty leczenia. Każdego dnia walczę o ich życie, ich zdrowie, ich godność – ale bez wsparcia to walka ponad moje siły.

Każda złotówka ma znaczenie. Każde udostępnienie może sprawić, że ktoś inny dołączy do ratowania tego maleństwa.

Proszę, pomóżcie Kluseczce przeżyć.

RATUJĘ KLUSECZKĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem KLUSECZKA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Kobi i Poli

BRAKUJE: 0 ZŁ

Kobi i Poli

Kobi i Poli szukają domu adopcyjnego!

Kobi i Poli to rodzeństwo, które znalazłam w kartonie, gdy miały zaledwie kilka tygodni i prawie mieściły mi się w dłoni. 

Kobi to istna przytulanka🐈❤️ Non stop chciałby być na kolanach swojego właściciela, bawić się i być przez niego głaskanym. Poli jest trochę mniej przywiązana do człowieka, jednak nadal ma bardzo proludzki charakter i jest bardzo przyjazna 😻

To bardzo kochane kotki, które są do siebie podobne jak dwie krople wody ❤️ Wiem, że jest to trudne, jednak bardzo zależy mi na tym, żeby do adopcji poszły razem – do jednego domu. Patrząc na to jak bliską mają ze sobą relację nie miałabym serca, żeby je rozłączyć 💕

 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

29 stycznia 2026

Kochani poznajecie te dwa słodziaki?

Kobiczek i Kluseczka to duet idealnie dobrany… na zasadzie totalnych przeciwieństw 😄

Kobiczek to prawdziwy przytulas – typ kota, który najchętniej przykleiłby się do człowieka na rzep i został tak na zawsze 😍

Kluseczka za to chodzi własnymi ścieżkami. Odważna, ciekawska i bardzo niezależna – taka mała odkrywczyni, która pierwsza sprawdzi każdy kąt i dopiero potem ewentualnie pozwoli się przytulić… jeśli akurat będzie miała na to ochotę 🙂

Razem tworzą świetny balans i kochają się jak prawdziwe rodzeństwo ❤️

Ewa

8 lipca 2025

Kochani, pamiętacie cztery malutkie rude kocięta, które trafiły pod moją opiekę?

Przedstawiam Wam dwójkę z nich – uroczą Polinkę i jej braciszka Kobiczka 🥰 To nierozłączne rodzeństwo, które doskonale się uzupełnia – razem śpią, bawią się i wzajemnie wspierają.

Niestety, jak zapewne pamiętacie, jednej z dziewczynek nie udało się uratować… Odeszła mimo wszelkich starań 😢. Z kolei drugi z chłopców miał więcej szczęścia – został adoptowany przez naszych cudownych przyjaciół i już cieszy się życiem w bezpiecznym domu.

Polinka i Kobiczek to kocięta o wspaniałych charakterach – delikatne, towarzyskie, spragnione czułości i bliskości człowieka. Niestety, ich typowo malediwska uroda sprawia, że do tej pory nie znalazły domów…

Kiedy patrzę na ich małe, egzotyczne pyszczki, widzę w nich cząstkę Malediwów – tych bajkowych, które podziwiają turyści, i tych prawdziwych, ukrytych za kurtyną pięknych plaż…

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

17 kwietnia 2025

Z ogromnym smutkiem chcę poinformować, że najmniejsze z moich kociątek, Molusia, które dzielnie walczyło z biegunką, odeszło…

Mimo intensywnego leczenia, opieki i troski, nie udało się uratować tej maleńkiej istotki. Jej organizm był zbyt słaby, a choroba zaatakowała za mocno.

To zawsze najtrudniejsze dla mnie momenty – kiedy, mimo wszelkich starań, przegrywamy walkę o życie.

Dziękujemy Wam za wsparcie, które pozwala nam ratować kolejne kocie istnienia. Każda złotówka, każde udostępnienie – to realna pomoc dla tych, którzy sami o nią nie poproszą.

Ewa

15 kwietnia 2025

Maluchy z dnia na dzień czują się coraz lepiej – bawią się, rozrabiają i z apetytem zajadają każdy posiłek. Ich metamorfoza to zasługa Waszego wsparcia i leczenia, które przeszły po tym, jak zostały znalezione chore i porzucone.

Niestety, najmniejsza z dziewczynek wciąż zmaga się z uporczywą biegunką. Jest bardzo drobniutka i znacznie słabsza od swojego rodzeństwa, ale dzielnie walczy i robię wszystko, by jej pomóc.

Trzymajcie za nią kciuki – wierzymy, że i ona wkrótce nadrobi zaległości.

Ewa

9 kwietnia 2025

Cztery maleństwa dzielnie walczą o zdrowie. U trójki z nich biegunka prawie całkowicie ustąpiła, niestety jedna malutka dziewczynka wciąż jest jeszcze słaba.

Na szczęście wdrożone leczenie przynosi efekty – koteczka, choć najmniejsza z miotu, ma apetyt i dobrze reaguje na terapię. Być może jej organizm potrzebuje po prostu więcej czasu, by nabrać sił.

Kociątka dużo śpią, ale coraz częściej zaczynają się ze sobą bawić – a to bardzo dobry znak, że już niedługo będą zdrowymi i wesołymi maluchami.

Kochani, z całego serca dziękujemy Wam za uratowanie tych maleństw. Nie ma nic piękniejszego niż ocalenie życia bezbronnej istocie.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Zostawione na śmierć…

Nie wiem, jak można spojrzeć na bezbronne, maleńkie istoty i zdecydować, że nie zasługują na życie. Nie wiem, jak można wyrzucić je jak śmieci… i odejść. Bo tylko potwór potrafi zostawić cztery kocie dzieci na pewną śmierć.

Telefon odebrałam od pracownika wysypiska. Powiedział tylko: “Tu płaczą kociaki… ktoś je zostawił w pudełku…” Rzuciłam wszystko i pojechałam. Nie miałam pojęcia, co zobaczę – ale to, co zastałam, złamało mi serce. Znalazłam je szybko. Płakały tak głośno… ich maleńkie głosy pełne były bólu i rozpaczy.

W kartonie leżały cztery kocięta. Na brudnej, przesiąkniętej odchodami szmacie. Obok – kilka ziarenek suchej karmy, która i tak była dla nich niezjadliwa. Były głodne, wyziębione, chore i przerażone bo odebrane od mamy…

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Każde z nich miało brzuszek wzdęty od biegunki, futerka sklejały im się od własnych odchodów. Takie maleństwa… tak strasznie cierpiące. Zabrałam je natychmiast i pojechałam do lecznicy. Lekarka nie wahała się ani chwili – od razu rozpoczęła leczenie. Wiedziałam, że jeśli nie zareagujemy natychmiast, one po prostu nie przeżyją.

Jedno z kociąt jest w stanie krytycznym. Nie ma jeszcze nawet miesiąca, a już przeszło przez piekło. Jest bardzo słabe, ma trudności z utrzymaniem temperatury ciała, nie chce jeść samo. Co kilka godzin trzeba je dogrzewać, dokarmiać strzykawką, obserwować, czy w ogóle jeszcze oddycha. Pozostała trójka również potrzebuje intensywnego leczenia. Kocięta są odwodnione, wyniszczone przez silną biegunkę i głód. Ich maleńkie ciałka nie mają już rezerw, z których mogłyby czerpać siłę.

Każde z nich musi otrzymywać codzienne kroplówki – dożylne i podskórne, antybiotyki, leki przeciwbiegunkowe, preparaty osłonowe na wątrobę i żołądek. Dodatkowo trzeba karmić je specjalistycznym mlekiem i karmą weterynaryjną przeznaczoną dla kociąt w stanie krytycznym. Patrzę, jak z jednej strony gasną, a z drugiej – jak walczą, mimo wszystko. Jak bardzo chcą żyć.

Ale sama nie dam rady dźwignąć kosztów ich leczenia. Ich życie zależy od tego, czy uda mi się zebrać środki na kontynuację terapii. Błagam, pomóż mi ratować te kocie dzieci. Porzucone, skrzywdzone, ale jeszcze nie straciły szansy. Ich życie dopiero się zaczęło – nie pozwólmy, żeby tak szybko się skończyło.

Każda złotówka to dla nich kolejny dzień. Każda pomoc to szansa, by któregoś dnia mogły zasnąć już nie z bólu, ale bezpiecznie – w ramionach człowieka, który je pokocha.

RATUJĘ KOCIĘTA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem KOCIAKI na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Lejdi

Lejdi

Lejdi szuka domu adopcyjnego!

Lejdi to koteczka, która przeszła chyba największą metamorfozę ze wszystkich naszych podopiecznych. Dziś jest prawdziwą damą – delikatną, czułą i przepełnioną miłością do człowieka ✨🐾

Szuka domu, który zadba nie tylko o jej serce, ale również o piękną, puszystą sierść. Lejdi wymaga regularnego czesania oraz wizyt u groomera. Jest bardzo puchata i intensywnie linieje, dlatego jej przyszły opiekun musi zaakceptować fakt, że w domu będzie… nieco więcej kociej sierści 😊

Lejdusia ma także krótszy nosek, co może predysponować ją do nawracających infekcji dróg oddechowych – potrzebuje więc uważnego, troskliwego opiekuna, który będzie reagował na wszelkie niepokojące objawy.

To bardzo spokojna koteczka, która najlepiej czuje się blisko człowieka. Uwielbia obecność opiekuna, czułość i spokojną atmosferę domu. Idealna towarzyszka dla kogoś, kto szuka łagodnej, kochającej duszy 💗

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

7 października 2025

Kochani, spójrzcie na tę piękną kotkę 😍

To nasza Lejdi – dziś miała swoją ostatnią sesję zdjęciową 📸

Pamiętacie, jaka była, kiedy została znaleziona? Chuda, wystraszona i w wielu miejscach bez sierści… A teraz popatrzcie na nią – lśniące futerko, spokojne spojrzenie i ten wyjątkowy urok, który ma tylko kotka, która odzyskała wiarę w ludzi 💛

Lejdi to cudowna, delikatna dziewczynka o złotym sercu. Cicha, spokojna, pełna wdzięku – prawdziwa kocia dama.

Ewa

8 sierpnia 2024

Kochani, Lejdusia zakończyła właśnie 2 tygodniowy cykl przyjmowania leku zaleconego przez ortopedę. Lekarz zrobił jej prześwietlenie łapki i stwierdził, że widzi drobną poprawę.

Teraz czekam jeszcze na opinię lekarze z Polski, ale patrząc na samopoczucie Lejdi jestem bardzo dobrej myśli. Kotka ewidentnie nie odczuwa już bólu i nie kuleje. Teraz zachowuje się jak zdrowa i szczęśliwa kotka❤️ 

Ewa

Aktualizacja 23 lipca 2024

Kochani mam dobre wieści o stanie zdrowia Lejdi. Jak wiecie diagnoza była zła. Oprócz ogólnego wyniszczenia organizmu, doktor stwierdził, ze kociczka ma raka kości i niezbędna jest amputacja chorej łapki.

Zaczęłam szukać pomocy i potwierdzenia tej diagnozy w Polsce. Przesłałam zdjęcia rtg i wyniki krwi kociczki do ortopedy, który specjalizuje się w leczeniu kotów i szybko dostałam odpowiedz, która dała mi nadzieję na uratowanie łapki Lejdusi. Doktor stwierdził, ze według niego najprawdopodobniej nie jest to nowotwór, a dość zaawansowane zapalenie kości. Ale jest duża szansa, aby chorobę zatrzymać i wyleczyć łapkę.

Lejdi zaczęła wiec kurację lekiem przepisanym przez ortopedę, enrofloxacyną i po dwóch tygodniach zobaczymy co pokaże prześwietlenie. Moja siostra Maria, która mieszka w Polsce i bardzo mi pomaga np. w znalezieniu lekarza do konsultacji online, podała leki dla Lejdi i mnóstwo innych, których nie mogę dostać w Male. Mam nadzieję, ze Lejdi wyzdrowieje, bardzo chciałabym uratować jej łapkę. Kochani będę Was na bieżąco informować o stanie zdrowia kociczki i jeszcze raz dziękuję za pomoc w opłaceniu leczenia. Dzięki Wam Lejdi jest dziś prawdziwą, piękną damą ❤️

Ewa

Aktualizacja 16 lipca 2024

Wczoraj Lejdi miała kolejną wizytę kontrolną. Spójrzcie tylko jak kociczka zmieniła się przez niecały miesiąc ❤️

W miejscach gdzie była łysa, wyrosła piękna, biała sierść. Lejdusia również przytyła. Walczymy jeszcze z infekcją skóry na nosku i uchu, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. Doktor zrobił również prześwietlenie chorej łapki. Nie zdecydował jeszcze o terminie amputacji, chce mieć pewność, że narkoza nie zagrozi życiu Lejdi

Kochani to dzięki Wam kociczka dostała szansę na nowe życie. Codziennie czuję i widzę jej wdzięczność i miłość kiedy przychodzi i kładzie się obok mnie. Ufa mi i wie, że już nigdy nie wróci na ulicę ❤️

Ewa

 

Aktualizacja 03 lipca 2024

Lejdusia jest jeszcze słaba, ale powoli nabiera sił. Jej skóra cały czas wymaga leczenia, ale widać już, że stany zapalne ładne się goją. Codziennie wieczorem chore miejsca smaruję jej maścią, dlatego uszka i nosek Lejdi tak wyglądają.
Kociczka musi być też dwa razy w tygodniu kąpana w specjalnym leczniczym szamponie. Znosi to dzielnie. Jakby rozumiała, że wszystko co robię, jest dla jej dobra. Jest bardzo cierpliwa ❤️. Bez problemu mogę podać jej leki, a bierze ich sporo. Serce mi pęka kiedy na nią patrzę, bo wiem, że chora łapka ją boli 😞.
Pokochałam ją bardzo. Chciałabym, aby po operacji znalazła najlepszy dom na świecie.
Obiecałam jej, że nigdy już nie wróci na ulicę ❤️

Ewa

Aktualizacja 20 czerwca 2024

Kochani, udało się! Dzięki Wam zebraliśmy wystarczająco pieniędzy, żeby rozpocząć leczenie Lejdi!

Doktor zrobił kolejne badania RTG i mówi, że na razie nie widać żadnych nowych przerzutów, więc kotka nadal ma szansę.
W tej chwili lekarze pracują nad tym, żeby ustabilizować jej stan, bo dopiero wtedy będzie można przeprowadzić operację i amputować łapkę. W tej chwili kotka jest niestety tak słaba że mogłaby nie przeżyć narkozy. Ale jak tylko będzie stabilna, przeprowadzą operację. Będę Was informować na bieżąco.

Bardzo się o nią boję. Wygląda tak bezbronnie…

Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Dzięki Wam w tunelu pojawiło się światełko.

Ewa

pozostały czas na zebranie pieniędzy:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

brakująca kwota:

0 zł

Aktualizacja 19.06.2024

Moi Drodzy, brakuje jeszcze 1800 złotych, żebyśmy mogli zapewnić Lejdi leczenie i operację amputacji łapki.  Bardzo proszę, pomóżcie zebrać jeszcze tą brakującą kwotę! Lejdi musi zacząć leczenie i przygotowanie do operacji jak najszybciej, bo ten nowotwór jest bardzo złośliwy i w każdej chwili może dać przerzuty. 

Ewa

Lejdi leży bez ruchu na chodniku i wygląda, jakby już nie żyła.  Podchodzę do niej bliżej, a wtedy kotka z wysiłkiem podnosi głowę i patrzy na mnie błagalnie. Próbuje zamiauczeć, ale żaden dźwięk nie wydobywa się z jej pyszczka. Kotka wygląda jak wrak, jakby składała się tylko z pokrytego skórą szkieletu. Przez rzadką sierść prześwituje zaczerwieniona, podrażniona skóra, a część ciała jest całkiem wyłysiała. Uszy i szyję Lejdi pokrywa liszaj. Z oczu cieknie jej ropa zabarwiona krwią. Jak to możliwe, że ta kotka w ogóle jeszcze żyje?! 

Lejdi pozwala mi podejść, dotykać się i głaskać. Próbuje nawet mruczeć. Bezgłośnie miauczy do mnie i z wysiłkiem wstaje, mocno kulejącWidzę, że Lejdi całkowicie ufa człowiekowi. Jestem pewna, że była kiedyś  domową kotką, bo nie zachowuje się jak uliczne koty. Jest szczęśliwa, że podeszłam i oczekuje ode mnie pomocy. 

Myślę, że kiedy Lejdi zachorowała, została po prostu wyrzucona na ulicę. Zbyt dużo takich sytuacji już widziałam. Czuję, że narasta we mnie rozpacz i gniew.

Delikatnie podnoszę Lejdi i zabieram ją prosto do kliniki, choć nie mam pieniędzy, żeby zapłacić za wizytę. Udaje mi się ubłagać lekarzy, żeby przyjęli mnie kolejny raz na kredyt, choć mam jeszcze u nich dług za poprzednie koty. 

Doktor zbadał Lejdi, pobrał krew do badań na cito i zaniepokojony bolesnością jednej z łapek zrobił rentgen. I niestety diagnoza jest bardzo, bardzo zła. Lejdi ma raka kości, którego ognisko jest właśnie w łapce. Dlatego jest tak chuda i wyniszczona. Doktor mówi, że ten nowotwór jest bardzo złośliwy i szybko daje przerzuty, dlatego jedyna szansa dla niej to pilna amputacja łapki. Bo jeśli pojawią się przerzuty, będzie już za późno na ratunek. 

Przygotowania do operacji lekarze mogą zacząć od razu, bo najpierw trzeba ustabilizować stan Lejdi. Tak osłabiona prawdopodobnie nie przeżyłaby narkozy. Ale na to potrzebne są już pieniądze. Bez tego lekarze nic więcej nie zrobią. Muszę zapłacić za te przygotowania, za operację, a także za dzisiejsze badania i całą reklamówkę lekarstw, jakie dla niej dostałam.

Zabrałam Lejdi do domu. Teraz leży mi na kolanach. Głaszczę ją i czuję pod palcami wszystkie jej kosteczki. Ogarnia mnie rozpacz i bezsilność,  bo Lejdi nie może czekać! Leczenie musi się zacząć TERAZ! Każdy kolejny dzień może ją zabić. A ja nie wiem, czy zdobędę te pieniądze. Przełykając łzy mówię do niej po cichu, że wszystko będzie dobrze. A ona tak bardzo mi ufa…

Proszę Was z całego serca, błagam, pomóżcie!!

Ratuję Lejdi!

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Lejdi na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Muffinek

Muffinek

Muffinek szuka domu adopcyjnego!

Kochani, Muffinek – czyli Milo – jest już gotowy, by wyruszyć w podróż do swojego nowego, wymarzonego domu 🏡❤️

To duży, około 7-kilogramowy kocurek o cudownym, bardzo kontaktowym charakterze. Milo uwielbia bliskość człowieka, przytulanie i wspólne chwile – zdecydowanie jest kotem, który kocha ludzi całym sobą.

Może zamieszkać z innym kotem, jednak ewentualną socjalizację należy przeprowadzić spokojnie i rozsądnie. Milo potrafi być terytorialny – w końcu to typowy chłopak 😀 – dlatego potrzebuje opiekuna, który podejdzie do tematu z cierpliwością i zrozumieniem. Oczywiście może też być „jedynakiem”.

Jeśli skradnie komuś serce, prawdopodobnie już na początku lutego będziemy mogli przywieźć go do nowego domu ❤️

14 maja 2025

Muffinek to kocurek, który kocha się przytulać – do każdego, bez wyjątku ❤
 
Kiedy patrzę na niego dziś, trudno mi uwierzyć, że był wycofanym i nieufnym kotem. Teraz to prawdziwy przytulak, który z radością tuli się do człowieka, obejmuje łapkami szyję i rozdaje buziaki.
 
Uwielbiam go – to niesamowite uczucie, gdy ten sześciokilogramowy miziak przytula się jak dziecko, szukając bliskości i ciepła 😍
 
Niedawno odwiedziła nas Aga, turystka z Polski. I to była miłość od pierwszego wejrzenia – Muffinek od razu skradł jej serce, a ona jego ❤
 
Ewa
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

24 luty 2025

Bardzo lubię obserwować, jak moje koty okazują sobie czułość – zwłaszcza gdy dorosłe opiekują się maleńkimi podopiecznymi.
 
Kochani, Muffinek niedługo będzie szukał domu! To duży, wyjątkowo milutki kocurek, który uwielbia towarzystwo. Spójrzcie, jak troskliwie opiekuje się małą Tosią!
 
Tosia jest już prawie zdrowa – rana na jej główce pięknie się zagoiła, a futerko, które musieliśmy ogolić ze względu na infekcję skórną, zaczyna odrastać. Cieszę się, że wraca do zdrowia.
 
Ewa
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

17 stycznia 2025

Kochani, kilka osób pytało w mailach o Muffinka, więc chciałam podzielić się z Wami aktualnymi wieściami.

Nasz kocurek czuje się świetnie! Przybrał na wadze, ma duży apetyt i jest już całkowicie zdrowy. Łapka, która była złamana, jest jeszcze trochę sztywna, ale zupełnie nie przeszkadza mu to w poruszaniu się. Codziennie ćwiczymy, aby rozluźnić mięśnie i poprawić jej sprawność.

Muffinek to duży, przyjacielski i ufny kot, który uwielbia spanie w łóżku. Ma też swoje ulubione miejsce – na lodówce! Chyba lubi obserwować świat z góry.

Dziękujemy za troskę i zainteresowanie! ❤

Ewa

4 listopada 2024

Kochani! Chciałam Wam tylko przekazać, że Muffinek i Lucuś przeszli wczoraj zabieg kastracji! Kotki były bardzo dzielne i całą procedurę zniosły bez płaczu i krzyków😊

Ewa

6 września 2024

Dziś rano zobaczyłam taki widok 😊Muffinek sam wszedł na kuwetkę!

 Jeszcze wczoraj próbował tylko się podnosić, a dziś pokonał odległość z pokoju do kuchni ❤Brawo Muffinku!!! Jesteś dzielnym kocurkiem!

Z całego serca Wam dziękuje, że pomogliście mi uratować tego biedaczka!

Ewa

30 sierpnia 2024

Muffinek już jest ze mną.

Operacja łapki była bardzo trudna ale doktor jest zadowolona z jej przebiegu. Niestety nie ma gwarancji, że będzie w pełni sprawna, ponieważ złamanie było bardzo skomplikowane. Zostało również zszyte podniebienie. Na szczęście kocurek nie ma urazów wewnętrznych. Przez kolejne dni Muffinek będzie miał podawaną kroplówkę z antybiotykiem. W dalszym ciągu muszę go karmić strzykawką ale mam nadzieję, że już niedługo zacznie jeść sam.

Kochani jestem Wam bardzo wdzięczna za uratowanie tego kocurka ❤. Gdyby nie Wasze zaangażowanie, nie dałabym rady sama mu pomóc. Dziękuję ❤

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Aktualizacja z 28 sierpnia, godz. 17.00      

Sama nie wiem, jak mam Wam dziękować!!! Muffinek jest już w klinice, jest przygotowywany do operacji.  Dziękuję każdemu, kto pomógł, nawet najmniejszą kwotą. Jeszcze dziś rano sytuacja była tragiczna, ale dzięki Wam zebrało się nawet więcej, niż brakujące rano 450 zł. Tą nadwyżkę wykorzystam na leki dla Muffinka, które na pewno będą potrzebne po operacji. Trzymajcie teraz za niego kciuki, żeby operacja się udała i żeby Muffinek wrócił do zdrowia. Jeszcze raz z całego serca dziękuję. Ewa

Muffinek leży na chodniku w kałuży krwi. Krew cieknie mu z pyszczka. Z przedniej łapki wystaje coś, co wygląda jak fragment ułamanej kości. Muffinek patrzy na mnie rozszerzonymi z bólu i strachu oczami. Nie rozumie, co się stało. Najbardziej chciałby czmychnąć stąd w jakiś ciemny kąt, gdzie nie będzie ludzi. Gdzie nikt nie będzie go widział. Tam mógłby czekać. Czekać na śmierć albo na cud.   

Ale ciało odmawia Muffinkowi posłuszeństwa. Łapy nie chciały go podnieść, choć próbował z całej siły i to nie raz. Dlatego Muffinek nadal leży tu, na chodniku. W kałuży krwi, wystawiony na wzrok ludzi, z których jednak nikt nie pospieszył mu z pomocą. Oddycha szybko, a kiedy się do niego zbliżam, wydaje dziwny dźwięk – ni to pomruk, ni to jęk. Nie wiem, czy próbuje mnie odstraszyć, czy tylko prosi, żebym go zostawiła w spokoju.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Biedny Muffinku, co ci się stało? Spadłeś z dachu? Wypadłeś komuś z balkonu? A może jesteś ofiarą jakiegoś zwyrodnialca, który ci to zrobił? Trochę na to wskazuje, na przykład to, że Muffinek leży w miejscu, w które nie mógłby upaść z dachu. Mógł co prawda się tu przeczołgać. Ale poza miejscem, gdzie Muffinek teraz leży, nigdzie nie widać śladów krwi…

Ochroniarz nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Ani na drugie – dlaczego dał mi znać dopiero teraz, skoro Muffinek leży tu już od kilku godzin. To on, ochroniarz, zadzwonił do mnie żebym przyjechała i zabrała kota, który wypadł z balkonu. Ale choć twierdzi, że widział moment upadku, nie potrafi wskazać, który to był balkon. Dlatego mu nie wierzę i myślę, że ukrywa prawdziwy przebieg zdarzeń.

Ale to teraz nie ma znaczenia. Teraz najważniejszy jest Muffinek i to, żeby jak najszybciej udzielić mu pomocy, na którą czeka i tak o wiele, wiele za długo.

Delikatnie podnoszę kotka, choć widzę, że sprawiam mu ból. Ale nie mam wyboru. Zabieram prosto do kliniki.

Badanie i rentgen wykazały, że Muffinek ma pęknięte podniebienie i bardzo poważne otwarte złamanie w stawie jednej z łap. Złamana kość przebiła skórę. Oprócz tego jest w stanie wstrząsu spowodowanego wypadkiem – ma gorączkę, bardzo podniesione tętno i ciśnienie. Nie wiadomo, jak jego organizm będzie dalej reagował. Konieczne jest pilne zespolenie podniebienia i skomplikowana operacja poskładania stawu. Trzeba to zrobić jak najszybciej, jak tylko stan Muffinka trochę się ustabilizuje.

Muffinek dostał dożylnie leki i kroplówkę odżywczą. Doktor podał mu bardzo silne środki przeciwbólowe i usztywnił połamaną łapkę. Ale potem musiałam zabrać kotka do domu, bo tylko tyle doktor zrobił na kredyt. Na operację muszę już mieć pieniądze, bez tego lekarze nic więcej dla Muffinka nie zrobić.

Dlatego bardzo Was proszę o pomoc.

P.S. Przeszłam się potem po bloku, pukałam do wszystkich mieszkań. Nikt nie przyznał się do Muffinka.

pozostały czas na zebranie pieniędzy:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakuje jeszcze:

450

Ratuję MUFFINKA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Muffinek na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Lusia

Lusia

Lusia szuka domu adopcyjnego!

Lusia (Lucy) to wyjątkowa kotka ❤️. Mimo swojej niepełnosprawności wciąż potrafi cieszyć się życiem. Jest spokojna, łagodna i delikatna, dlatego najlepiej czułaby się w domu pełnym ciszy i harmonii. Obecnie znajduje się pod opieką mojej koleżanki, ponieważ potrzebuje stabilnego, bezpiecznego otoczenia, w którym nie będzie narażona na stres.

Ze względu na swoją wrażliwość, Lusia powinna trafić do domu bez małych dzieci i innych zwierząt – najlepiej odnajdzie się jako jedynaczka, gdzie cała uwaga opiekuna będzie skupiona na niej. Mimo braku wzroku świetnie radzi sobie w znanym jej otoczeniu. Uwielbia długie drzemki, ale kiedy ma na to ochotę, z radością bawi się piłeczką – tak, niewidome koty też potrafią się bawić 😍.

Lusia potrzebuje czasu, aby zaufać nowemu opiekunowi, ale gdy już poczuje się bezpieczna, stanie się wspaniałą towarzyszką i odwdzięczy się czułością i przywiązaniem ❤️

26 sierpnia 2024

Kochani czy pamiętacie naszą niewidomą Lusię?

Kociczka jest pod opieką wolontariuszki. Jakiś czas temu zauważyłyśmy, że Lusia odczuwa ból podczas jedzenia. Po konsultacji z lekarzem okazało się, że ma stan zapalny w pyszczku.

Wczoraj miała zabieg. Doktor musiała usunąć aż pięć ząbków. Kociczka zniosła wizytę i zabieg bardzo dzielnie, ale każda wizyta w klinice to dla niej duży stres ze względu na jej niepełnosprawność. Na szczęście po powrocie do domu zrelaksowała się całkowicie ❤

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Aktualizacja 03.05.2024

Kochani, Lusia wczoraj wróciła z kliniki. Kociczka czuje się dobrze, rana ładnie się goi. 
Przed nią już ostatni etap leczenia, operacja złamanej łapki. Doktor jeszcze nie ustalił terminu, ale zapewnił, że stan Lusi jest na tyle stabilny, że juz niebawem będzie można operować. Trzymajcie kciuki za tą dzielną koteczkę !

Dziękujemy też wszystkim cudownym Darczyńcom za pomoc w ocaleniu życia Lusi, jesteście wspaniali !

Ewa

Aktualizacja 29.04.2024

Kochani, dzisiaj rano Lusia miała przeprowadzony zabieg sterylizacji. Będzie przebywała w klinice jeszcze kilka dni, dopóki lekarze będą mieli pewność, że może wrócić do domu. 
Przed kociczką jeszcze jedna operacja, która musi być przeprowadzona jak najszybciej, ponieważ połamane kości łapki bardzo się rozeszły. 
Wierzę, że teraz już będzie tylko lepiej. 

Jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie. Bez waszej pomocy nie dałabym rady pomóc Lusi. 

Ewa

Aktualizacja 27.04.2024

Lusia będzie miała wykonaną sterylizację. Do tej pory lekarze wstrzymywali się z podjęciem działań, bo stan Lusi nie był wystarczająco stabilny. Obawiali się, czy jej organizm zniesie operację. Dlatego podawali antybiotyki, środki przeciwbólowe i kroplówki.

W tej chwili stan Lusi poprawił się na tyle, że lekarze są gotowi przeprowadzić operację. Czekam na dalsze informacje i będę Wam dawać znać.

Ewa

Aktualizacja 26.04.2024

Kochani, dziękuję!!! Zebraliśmy niemal całą potrzebną kwotę!

Niestety w międzyczasie okazało się, że Lusia jest w ciąży.  Bardzo się martwię. Według mnie najlepiej przeprowadzić teraz sterylizację, póki ciąża jest bardzo wczesna… Niestety ;( Ponieważ Lusia ma wadę genetyczną, jest duże prawdopodobieństwo, że przekaże tą wadę dziedziom. Zobaczymy co powiedzą lekarze, na razie z operacją łapki trzeba poczekać na ich decyzję w sprawie sterylizacji.

Lusia jest w trakcie intensywnej antybiotykoterapii, która przygotowuje ją do operacji. Będę Wam na bieżąco dawać znać, co się z nią dzieje.

Ewa

Aktualizacja 22.04.2024

Kochani, stan Lusi do tej pory niewiele się zmienił, nadal ma gorączkę. Najważniejsze, że je i pije. Daję jej leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, bo złamana łapka jest bolesna i gorąca. I wtedy, po tych lekach, zazwyczaj udaje mi się napoić i nakarmić ją choć odrobinę. Mamy prawie całą potrzebną kwotę, bardzo niewiele już brakuje, więc zaniosłam dziś Lusię do kliniki i już tam została. Ma mieć zrobiony ponownie komplet badań i jak tylko lekarze stwierdzą, że jej stan jest w miarę stabilny, mają operować jej połamaną łapkę. Jeśli możecie, dołóżcie jeszcze po parę złotych, żebym miała całą tą kwotę, jaką mi podali w klinice. Wtedy będziemy pewni, że Lusia dostanie całą potrzebną pomoc.

Ewa

Aktualizacja 20.04.2024

Kochani, nie daruję sobie, jeśli Lusia nie wytrzyma do  operacji i odejdzie. 

Na razie robię co mogę, żeby nie dopuścić do odwodnienia jej organizmu. Nie wiem dlaczego, może przez to że ma gorączkę, Lusia nie chce leżeć na kocyku, uspokaja się dopiero kiedy kładę ją na zimnych kafelkach. A może do tej pory nigdy nie spała na miękkim posłaniu i na twardej podłodze czuje się pewniej?

Proszę każdego, kto to przeczyta, o pomoc dla tej biednej ślepej koteczki, o choćby najmniejszą wpłatę. Albo o przesłanie tej zbiórki do swoich znajomych, przyjaciół… Nie poddawajmy się, jest już tak blisko!

Dziękuję każdemu z Was, kto wpłacił do tej pory choćby najmniejszą kwotę. Jesteście cudowni i przywracacie mi wiarę w ludzi. 

Ewa

Aktualizacja 19.04.2024

Kochani, Lusia leży, nie je i nie pije. Podaję jej strzykawką do pyszczka wodę i mleko dla kociąt, ale nie chce za bardzo go przełykać. Uprosiłam lekarzy i Lusia dostała dziś rano kroplówkę nawadniającą. Ale bez pieniędzy nie przyjmą jej do kliniki i nie ma szans na intensywną terapię ani na operację. A tylko to może uratować życie tej biednej, skrzywdzonej przez los koteczki.

Dziękuję wszystkim osobom, które do tej pory wpłaciły choćby najmniejsze kwoty. Ale musimy walczyć dalej, aż do końca.

Ewa

Aktualizacja 18.04.2024

Stan Lusi bardzo pogorszył się ostatniej nocy. Jest tak słaba, że nie może samodzielnie utrzymać swojego ciałka. Przestała jeść i pić. Wyniki jej badań są złe, w organizmie jest silny stan zapalny. Trzeba podać jej jak najszybciej dożylne antybiotyki. 

Na dodatek połamana łapka bardzo ją boli, jest gorąca. Poskładać łapkę można tylko operacyjnie. Lekarze mówią, że trzeba będzie wykonać połączenie kości za pomocą metalowych elementów. 

Musimy natychmiast zabrać ją do kliniki weterynaryjnej na leczenie. Jeśli tego nie zrobimy, stracimy ją. Ale lekarze nie chcą już leczyć Lusi na kredyt. Jeszcze nie zapłaciłam za  to co zrobili do tej pory (rentgen, usg, badania krwi, oczyszczenie ran, oczyszczenie oczu i pyszczka z ropy, podanie leków i opatrunki). A operacja i dalsze kompleksowe leczenie to ogromne koszty.

Na razie zebraliśmy kwotę, która nawet nie pokrywa dotychczasowych kosztów… Proszę, pomóżcie, nawet najmniejszą kwotą. Może uda się ocalić to niewinne cierpiące stworzenie.

Ewa

pozostały czas na zebranie pieniędzy:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota do zebrania:

0 zł

JEJ HISTORIA

Tą maleńką kociczkę znalazłam przy ruchliwej ulicy. Przerażoną, wychudzoną, niewidomą.Wyciągam do niej rękę i głaszczę ją po drobnej główce. Nie ucieka, nie unika dotyku. Mruży powieki tak, jakby chciała przymknąć oczka, których nie ma. Mimo że chodzenie sprawia jej ból, ociera się swoim poranionym ciałkiem o mnie, jakby błagała o pomoc.

Moje serce rozpada się na tysiąc kawałków i łzy napływają do oczu. Jak to możliwe, aby po tym co przeszła, miała tyle zaufania i miłości do człowieka? Może myśli, że to jej ostatnia szansa, bo pierwszy raz w swoim ciężkim życiu poczuła coś, co daje jej odrobinę ukojenia mimo bólu i głodu? Nie zastanawiam się ani chwili, mówię do niej delikatnie i ciepło, że dziś zmieni się jej życie. Biorę ją na ręce i zabieram w bezpieczne miejsce.

Kochani, stan Lusi jest krytyczny. Wszystko, co przeszła, stres spowodowany niepełnosprawnością, brak dostępu do pożywienia i wody, ból, strach wyniszczyło jej organizm do granic możliwości. Koteczka ma szansę na przeżycie jedynie dzięki natychmiastowej opiece medycznej oraz specjalistycznemu leczeniu w klinice weterynaryjnej, gdzie będzie stale monitorowana przez weterynarzy. Kicia pilnie potrzebuje operacji złamanej łapki, diagnostyki, ponieważ w miejscu, gdzie powinna mieć oczy jest sącząca się ropa, ma silną ropną infekcję w pyszczku, co powoduje ból przy jedzeniu, rany i infekcję skóry.

Jej organizm jest bardzo wyniszczony i słaby, jeśli jej natychmiast nie pomożemy, Lusia odejdzie. Nie odbierajmy jej szansy na życie. Lekarze obiecali, że zrobią wszystko, co w ich mocy, aby uratować kociczkę, ale czas jest tu najważniejszy. A my go nie mamy. Mamy tylko nadzieję, że jej los nie będzie obojętny ludziom o dobrym sercu. Lusia czeka na cud. Cud, który podaruje jej życie. Jednak sama nie dam rady pomóc Lusi. Przybliżony podany przez lekarzy koszt operacji łapki, diagnostyki, pobytu w klinice, leczenia i leków to kwota 8700 zł.

Błagam Was, każda złotówka dla Lusi da jej nadzieję na życie bez bólu i nowy, dobry dom. Razem możemy uratować tę cudowną istotkę.

RATUJĘ LUSIĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem LUSIA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Tutuś

Tutuś

Tutuś szuka domu adopcyjnego!

Tutuś ( Tuttu) to prawdziwy koci dżentelmen – waży około 7 kilogramów, ma piękne, pełne ciepła oczy i ogromne serce. Jest kotem niezwykle łagodnym i przyjacielskim, który marzy o własnym, kochającym domu.

Tutuś jest niepełnosprawny – jego lewa łapka jest zniekształcona, co utrudnia mu poruszanie się, ale w żaden sposób nie odbiera mu radości życia! Potrafi zaskakująco sprawnie się przemieszczać, a nawet wskakiwać na łóżko czy kuchenny blat.

Nic nie sprawia mu większej przyjemności niż wygodne drzemki w ciepłym i bezpiecznym miejscu.

Tutuś został uratowany na początku czerwca 2024 roku i od tamtej pory przebywa pod moją opieką. To kilkuletni, dorosły kocurek, który doskonale odnajdzie się w domu z innym spokojnym kotem lub kociątkiem. Jest łagodny, cierpliwy i bardzo spragniony miłości.

Tutuś czeka na swojego człowieka – takiego, który pokocha go bezwarunkowo i podaruje mu ciepły kąt na zawsze ❤️

9 grudnia 2024

Tutuś i Krecik mają cudowne charaktery.

Czują to tez nasi inni podopieczni. Kropeczka ciagle śpi przy Tutusiu, a Rudasek przy Kreciku.

Bardzo się wzruszam kiedy widzę jak mocno się wspierają i troszczą się o siebie ❤

Ewa

16 września 2024
 
Tutuś i Bobiczek to dwa nasze dorosłe kocurki 😊 7 i 3 kg 😁
 
Oba mają cudowne charaktery i są super kumplami. Tutuś jest spokojny, uwielbia bawić się wędka i mimo swojej niepełnosprawności skacze za nią jak zdrowy kot😊 Cudownie okazuje miłość do człowieka. Bobik to takie dorosłe dziecko😊 Jest malutki, wygląda jak kociak i uwielbia się bawić, ganiać z innymi kotami😊
 
Te dwa kocurki są przykładem tego jak może zmieć się charakter, usposobienie kota, kiedy zabierze się go z ulicy. Czasem jak na nie patrzę jakie są szczęśliwe i pełne miłości, chce mi się płakać, że ktoś zgotował im taki los wyrzucając na ulice.
 
Ewa
Aktualizacja 10.06.2024
 
Kochani ten piękny kotek to Tutuś! Kocurek powoli wraca do zdrowia, rany na skórze ładnie się goją. Walczymy jeszcze z katarem, dlatego Tutuś musi przyjmować antybiotyk. 
 
Niestety w dalszym ciągu martwi nas jego łapka. Złamanie było bardzo skomplikowane, zrosło się tak, że łapka Tutusia jest nienaturalnie wygięta, kotek nie może się na niej opierać i widać, że używanie jej sprawia mu ból. Musimy czekać aż Tutuś skończy antybiotyk i będzie już zdrowy, wtedy lekarze prawdopodobnie zadecydują o operacji.
 
Ale teraz najważniejsze jest, że Tutuś jest bezpieczny i nikt już go więcej nie skrzywdzi! To Wy, kochani, zmieniliście jego życie! Dzięki Wam Tutuś już nie będzie cierpiałDziękuję Wam z całego serca, bo bez Was ten kocurek nie miałby szans…
 
P.S. Tutuś przeprasza, że nie wykąpał się do zdjęć, wie, że jest bardzo brudny, ale stosuje się do zaleceń swojego lekarza 😉

Aktualizacja 05.06.2024

Kochani, udało się, zebraliśmy całą potrzebną kwotę, a nawet trochę więcej! Opłaciłam całe dotychczasowe leczenie Tutusia a lekarze robią co mogą, żeby zmniejszyć jego cierpienie i przynajmniej częściowo przywrócić mu zdrowie i sprawność. Będę Was na bieżąco informować o tym, co dzieje się z TutusiemJeszcze raz dziękuję każdemu z Was za pomoc!

Ewa

pozostały czas na zebranie pieniędzy:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota do zebrania:

0 zł

O Tutusiu dowiedziałam się dziś. Od kilku dni przychodził codziennie przed blok i rozpaczliwie miauczał. Dał mi znać jeden z mieszkańców tego bloku, powiedział, że kot wygląda na rannego. Nie wiem, czy było mu żal kota, czy miał już dosyć słuchania rozpaczliwego kociego płaczu. W kazdym razie szybko pojechałam na miejsce.

Zobaczyłam Tutusia od razu. Siedział na skraju chodnika i patrzył na mnie z niepokojem. Musiał  doświadczyć zła od ludzi i ode mnie spodziewał się chyba tego samego. Ale kiedy rozsypałam na chodniku trochę karmy, podbiegł i zaczął łapczywie jeść. Wtedy dopiero zobaczyłam, w jakim Tutuś jest stanie.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Jedną łapkę Tutuś ma nienaturalnie wywiniętą, nie może się na niej opierać, widać że łapka go boli. A na plecach… Plecy Tutusia są poparzone, zupełnie jak plecy malutkiej kotki Mimi, która w tej chwili walczy o życie w klinice. Czyżby zrobił to ten sam zwyrodnialec, który Mimi skatował i polał wrzątkiem?

Na szczęście Tutuś jest w lepszym stanie niż Mimi, bo ona była na granicy śmierci, kiedy ją znalazłam.  

Nie było łatwo, ale udało mi się zwabić Tutusia do transportera i pojechałam z nim prosto do kliniki.

W klinice od razu obejrzeli Tutusia i zrobili RTG łapki. Podali też wzmacniającą kroplówkę. Doktor mówi, że Tutuś prawdopodobnie został kilka razy uderzony. Na plecach ma rozległe poparzenia, prawdopodobnie od polania wrzątkiem. Poparzenia a w kilku miejscach są nadkażone, więc niezbędny będzie antybiotyk. Łapka Tutusia jest połamana, ale złamanie już się zrosło w takim właśnie, nienaturalnym ustawieniu. Jedyny sposób na przywrócenie łapki do normalniego funkcjonowania to operacja. Ale na razie lekarz nie jest w stanie powiedzieć, czy da się łapkę operować.

Tutuś potrzebuje w tej chwili intensywnego leczenia. Jego organizm jest osłabiony od obrażeń, Tutuś ma gorączkę. Niebędne będzie przede wszystkim zajęcie się poparzeniami i ogólnym stanem Tutusia. W drugiej kolejności również łapką. Na to wszystko potrzebne są pieniądze. Pierwsze badanie lekarze zrobili na kredyt, ale na za resztę będę musiała od razu zapłacić.

Bardzo Was proszę, pomóżcie cierpiącemu Tutusiowi.

 

Przekaż darowiznę z hasłem TUTUŚ na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Ratuję TUTUSIA

wybierz kwotę

lub