Bezdomna Tinka ma wielki guz, przez który prawie nie może oddychać. Potrzebna diagnostyka i operacja!

BRAKUJE: 2400 ZŁ

Bezdomna Tinka ma wielki guz, przez który prawie nie może oddychać. Potrzebna diagnostyka i operacja!

 

W gęstym, dusznym powietrzu wieczoru, pośród radosnego zamieszania wśród kotów czekających jak co dzień na jedzenie, ona jedna nie podeszła. Skulona w najciemniejszym kącie, pod odrapanym, rozgrzanym po całym dniu murem, wyglądała jak upiorna karykatura kota.

Kiedy podeszłam bliżej, poczułam ten charakterystyczny, mdły zapach silnej infekcji. I zamarłam.

To była ruda Tinka. Pojawiała się tu dosyć rzadko. Zawsze dzika, nieufna, omijająca ludzi szerokim łukiem. Ale dziś nawet nie spróbowała uciec. Jej pyszczek wyglądał makabrycznie. Jedno oko… właściwie nie było już okiem. To była potworna, nabrzmiała, czerwona gula, z której sączyła się ropa, zalewając pyszczek i sklejając futro w brudne strąki. Drugie oko, choć przymknięte, również było niemal całkowicie zalepione zaschniętą, ciemną skorupą. Ale najgorsze było to, co zobaczyłam u nasady jej nosa. Wielki, twardy, nienaturalny guz, który całkowicie zniekształcił jej drobną główkę.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Tinka oddychała ciężko, świszcząco, z pyszczka sączyła jej się ślina. Sierść miała matową, szarą od ulicznego kurzu. Kiedy wyciągnęłam rękę, usłyszałam tylko ciche, zachrypnięte syknięcie. Ta dumna, dzika kotka była już zbyt słaba, by walczyć. Jej małe, wychudzone ciałko bezwolnie poddało się moim dłoniom, choć czułam, jak jej serduszko kołacze w piersi jak oszalałe z przerażenia. Szybko zamknęłam ją w transporterze i ruszyłam prosto do kliniki.

Doktor od razu zajął się Tinką. Po badaniu powiedział, że Tinka ma bardzo silną, zaawansowaną infekcję bakteryjną, która zajęła jej oczy, nos, gardło i najprawdopodobniej wdarła się głęboko do zatok. Oddycha z trudem i wygląda na to, że każdy oddech sprawia jej ból.

Doktor podał Tince domięśniowo silny antybiotyk o szerokim spektrum działania, bardzo delikatnie oczyścił cierpiące oczy z zaschniętej ropy i zaaplikował specjalne leki miejscowe. Tinka nawet nie drgnęła – była tak skrajnie wycieńczona, że ból stał się dla niej codziennością.

Największą niewiadomą i największym zagrożeniem jest jednak ten guz u nasady nosa. 

Doktor dokładnie go zbadał i uciskał. Tinka nie reagowała bólem, co pozwoliło mu niemal całkowicie wykluczyć zwykły ropień. Gdyby to była ropa, guz byłby bardzo bolesny. To jest twarda, lita, niepokojąca zmiana, umiejscowiona tak, że w dużym stopniu blokuje drogi oddechowe. Słowa lekarza zmroziły mi krew w żyłach: to może być nowotwór.

Aby dowiedzieć się, z czym naprawdę walczymy i jak możemy pomóc Tince, musimy pilnie wykonać prześwietlenie RTG główki. Jednak u tak dzikiej i przerażonej kotki badanie to można przeprowadzić wyłącznie w pełnej narkozie. Musimy ją bezpiecznie uśpić, prześwietlić i sprawdzić, jak głęboko sięgają zmiany oraz czy guz nie nacieka na kości czaszki. Dopiero po tym badaniu doktor podejmie decyzję o dalszych krokach – być może konieczna będzie natychmiastowa, skomplikowana operacja usunięcia guza.

Los biednej Tinki wisi na włosku. Bez dokładnej diagnostyki nie wiemy, jak ją leczyć, a guz może w każdej chwili całkowicie zablokować jej drogi oddechowe.

Pod moją opieką jest w tej chwili kilkadziesiąt kotów. Koszty leków, wizyt i ratowania kolejnych istnień całkowicie mnie przerastają. Nie mam z czego zapłacić za narkozę i badanie RTG dla Tinki, a bez tego jesteśmy bezradni.

Błagam Was o pomoc dla tej biednej, dzikiej kotki. Ona chce żyć, choć ulica odebrała jej już niemal wszystko. Podarujmy jej szansę na diagnozę i życie – a kiedy ją wyleczymy, ja zajmę się tym, żeby odzyskała zaufanie do ludzi i postaram się znaleźć dla niej dobry, kochający dom.

Ratuję Tinkę

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Tinka na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Bezdomna Rózia pobita metalowym prętem. Ma obrażenia wewnętrzne, walczy o życie. Potrzebna PILNA operacja‼️

BRAKUJE: 400 ZŁ

Aktualizacja 28 czerwca, godz. 10:45.     Jestem zrozpaczona. Prawie nie ma wpłat dla Rózi. Dlaczego wszyscy odwracają od niej wzrok?  Ta skatowana i niemal zatłuczona na śmierć koteczka potrzebuje natychmiast operacji. Ma pękniętą przeponę i strasznie cierpi, mimo leków przeciwbólowych. Każda godzina bez operacji może ją zabić. Błagam o pomoc. Ewa

Dostałam filmik SMS-em. Kilkanaście sekund. Zakrwawiony czarny kot na klatce schodowej bloku.

Pojechałam natychmiast.

Kiedy weszłam na tę klatkę, pierwsza rzecz, którą poczułam, to cisza. Taka dziwna, ciężka cisza. A potem zobaczyłam Rózię.

Leżała skulona przy ścianie, na zimnej posadzce. Czarna sierść sklejona krwią. Z pyszczka, z nosa — krew. I do oczu też sączyła się krew. Patrzyła na mnie wielkimi żółtymi oczami, ale nie widziała mnie. Nie widziała nic.

Nie wiem, ile razy on ją uderzył. Wiem tylko, że to nie był jeden cios.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Udało mi się zdobyć nagrania z kamer monitoringu. Na zdjęciach widać mężczyznę z metalową pałką. I Rózię — małą, czarną, bezradną — skuloną w kącie przy ławce. To on ją tak pobił. Celowo. Bez powodu, który jakikolwiek normalny człowiek byłby w stanie zrozumieć.

Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby ten człowiek poniósł konsekwencje. Mam nagrania. Mam dowody. Ale teraz najważniejsza jest Rózia.

Zabrałam ją prosto do kliniki.

Doktor była wstrząśnięta. Powiedziała, że podejrzewa uszkodzenie mózgu. Rózia nie ma normalnych odruchów neurologicznych a jej źrenice nie reagują na światło. Natychmiast podała Rózi leki zmniejszające obrzęk mózgu, bardzo silne leki przeciwbólowe, antybiotyk i steryd. Położyła ją pod tlenem.

Krew z pyszczka, z nosa, do oczu — to wszystko wskazuje na krwotok wewnątrzczaszkowy. I Rózia jest zupełnie ślepa. Straciła wzrok w wyniku pobicia.

Prześwietlenie pokazało, że Rózia ma bardzo poważne obrażenia wewnętrzne. W wyniku pobicia pękła jej przepona a narządy z jamy brzusznej przemieściły się do klatki piersiowej, uciskają serce i płuca. Rózia musi być jak najszybciej operowana, inaczej nie ma dla niej ratunku.

W tej chwili Rózia jest w klinice, pod stałą opieką. Nie je, nie pije — dostaje kroplówki nawadniająco-odżywcze. Jej stan jest cały czas monitorowany. Jest w silnej traumie. Drży. Na każdy dotyk reaguje strachem. Patrząc na nią, trudno mi powstrzymać łzy. I trudno mi pojąć, do czego zdolny jest człowiek.

Jeszcze dziś musimy zebrać pieniądze, wtedy jutro z samego rana Rózia będzie operowana. Błagam o pomoc!

Ratuję Rózię

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem RÓZIA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK