Dzięki Waszej pomocy udało nam się uratować łapkę Bobusia!

BRAKUJE: 0 ZŁ

Dzięki Waszej pomocy udało nam się uratować łapkę Bobusia!

15 września 2026

Mam dla Was nowe wieści od Bobusia! Jeszcze niedawno nie wiedzieliśmy, czy uda się uratować jego łapkę. Stan był poważny i musieliśmy liczyć się z amputacją.

Dziś mogę powiedzieć z ogromną ulgą, że łapka Bobusia jest wygojona, zdrowa i sprawna, a amputacja nie będzie potrzebna! 🥹🐾 To dla nas ogromna radość, bo wiemy, jak wiele mogło potoczyć się inaczej. Bobuś dostał szansę, a jego organizm pięknie odpowiedział na leczenie 💚

Przed nami jeszcze walka z grzybicą, którą obecnie leczymy, ale najważniejsze już wiemy. Bobuś zostaje z kompletem czterech łapek! Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nim w tej trudnej drodze. To dzięki Wam mogliśmy walczyć o jego zdrowie do samego końca ❤️

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Bobuś chyba myśli, że świat to straszne miejsce, pełne bólu i strachu. To jeszcze takie maleństwo, a spójrzcie tylko na jego łapkę. Skóra na niej jest czarna i kompletnie martwa. Część mięśni pod skórą również objęła martwica. Nie chcę nawet myśleć, jak bardzo to musi Bobusia boleć! 

Lekarz mówi, że mięśnie są częściowo poprzerywane i zmiażdżone. Do rany dostały się bakterie i w łapce jest już poważne zakażenie. Bobuś dostał zastrzyk z lekiem przeciwbólowym. Kiedy zaczął działać, lekarz zdjął martwą skórę i częściowo oczyścił łapkę. Potem dał koteczkowi antybiotyk, żeby przynajmniej spowolnić rozwój zakażenia. Ale to tylko pomoc na chwilę. Bobuś musi być jak najszybciej operowany! Trzeba usunąć wszystkie tkanki zakażone i objęte martwicą, również te leżące głębiej. Jeśli tego nie zrobimy, zakażenie szybko obejmie cały organizm i zabije biednego Bobusia. 

Tylko że operacja jest taka droga… Chce mi się płakać bo wiem, że sama w żaden sposób nie zgromadzę takich pieniędzy.

Wiele osób powie, że to tylko mały kociak, można go przecież uśpić. Ale Bobuś tak bardzo chce żyć! Chce jeść. Nie poddał się. 

Jeśli tylko możesz, pomóż uratować to cierpiące maleństwo.

Ratuję Bobusia

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Bobuś na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Udało się! Zebraliśmy pieniądze na leczenie Klary! ❤️

BRAKUJE: 0 ZŁ

Udało się! Zebraliśmy pieniądze na leczenie Klary! ❤️

15 września 2026

Mamy to! ❤️ Udało się zebrać całą potrzebną kwotę na leczenie Klary. Z całego serca dziękuję każdej osobie, która dołożyła swoją cegiełkę i nie pozwoliła nam się poddać 🙏

Klara może wreszcie dostać szansę na ratunek. Teraz przed nami leczenie i walka o jej zdrowie, a o jej dalszych losach będziemy Was informować na bieżąco ❤️

Ewa

Klara leżała nieruchomo a wokół niej krążyły muchy. Spod ogona widać było coś jakby fragment wnętrzności, który znalazł się na zewnątrz. Byłam pewna że Klara nie żyje. Chciałam ją tylko zabrać, żeby jej zwłoki nie leżały tak na chodniku. Ale kiedy ukucnęłam przy niej, uchyliła lekko oczy! Ona żyje!

Natychmiast zabrałam ją do kliniki. Na szczęście była ta miła doktor, która ma serce do ulicznych kotów. Uprosiłam ją, żeby przyjęła nas na kredyt.

Doktor zbadała Klarę i powiedziała, że koteczka dopiero co urodziła kocięta. Poród musiał być trudny, bo w jego wyniku część jelita została po prostu wypchnięta na zewnątrz. Klarę trzeba operować i to pilnie, bo jelito jest uciśnięte i może się wdać w nie martwica.

Doktor podała Klaruni tlen, antybiotyk, leki przeciwbólowe i steryd, który ma ją tymczasowo wzmocnić. Oczyściła wynicowane jelito z piasku. Ale powiedziała, że bez pieniędzy nie może nic więcej zrobić. I tak jestem jej wdzięczna za tą pomoc.

Musiałam zabrać biedną Klarunię do domu. Po podaniu leków trochę się ożywiła, ale teraz znowu leży bez ruchu. Czasem tylko otwiera lekko oczy i niespokojnie rozgląda się dookoła. Może szuka kociąt? Poszłam ich poszukać ale nie znalazłam.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Chce mi się płakać z bezsilności. Nie wiem, czy uda się na czas zebrać pieniądze na operację. Ostatnio każda kolejna zbiórka idzie coraz słabiej. A wiem, że wygląd Klary będzie zniechęcał ludzi. Ale nie mogę się poddać. Może jednak ktoś się nad nią zlituje? Może znajdzie się dobry człowiek, który pomoże, pomimo jej odrażającego wyglądu? Nie wiem, ale muszę mieć nadzieję. 

Ratuję Klarunię

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Klara na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Maślaczek melduje się z lecznicy💕

BRAKUJE: 0 ZŁ

Maślaczek melduje się z lecznicy💕

14 września 2026

Kochani właśnie dostałam filmiki z lecznicy.

Dzisiaj z samego rana zawiozłam Maślaczka na operację. Wszystko przebiegło bez komplikacji, łapka została amputowana. Kocurek powoli się wybudza i na szczęście wszystko jest dobrze ❤️

Bardzo dzielnie zniósł operację, teraz odpoczywa i jest pod opieką lekarzy. Jeśli wszystko będzie w porządku, to prawdopodobnie wieczorem odbiorę go już z lecznicy i zabiorę do domu.

Będę Was informowała na bieżąco❤️

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Myślałam, że teraz będzie choć kilka dni spokojniejszych dla mnie i dla Was. Ale wtedy spotkałam Maślaczka.

Jedna z tylnych łapek Maślaczka jest już martwa. Zaczęła gnić. Jeśli nie pomożemy mu natychmiast, to samo stanie się z resztą jego ciała.

Zobaczcie, jak Maślaczek próbuje się drapać tą martwą łapką. Nie rozumie, dlaczego łapka nie chce się go słuchać. W samej martwej łapce nie ma już czucia. Ale część łapki jeszcze żyje. Martwica powoli posuwa się dalej i obejmuje te żywe części. I tam Maślaczek czuje ból nie do opisania. Niespokojny chodzi z miejsca na miejsce, kładzie się i znów wstaje…

Nie mogłam go zostawić. Zabrałam tego biedaka do kliniki. Przynajmniej tym razem zgodzili się zbadać Maślaczka bez wcześniejszego zapłacenia za wizytę. Doktor mówi, że martwica i gangrena rozprzestrzeniają się bardzo szybko. Nie da rady zatrzymać ich antybiotykiem. Antybiotyk w najlepszym razie trochę je spowolni. A jeśli martwica zajmie całą łapkę aż do miednicy, Maślaczka nie da się już uratować. Dlatego trzeba jak najszybciej amputować martwą, gnijącą łapkę. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Początek roku szkolnego to chyba najgorszy moment na zbiórkę. Ludzie nie mają pieniędzy i nie mają głowy do zbiórek. Ale jak mam to wytłumaczyć biednemu Maślaczkowi? Nie poproszę go, żeby poczekał z umieraniem. Więc mimo wszystko muszę prosić Was o pomoc.

Ratuję Maślaczka

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Maślaczek na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Kartofelek jest pod troskliwą opieką lekarzy. Jego stan powoli się poprawia, ale jeszcze długa droga przed nim.

BRAKUJE: 0 ZŁ

Kartofelek jest pod troskliwą opieką lekarzy. Jego stan powoli się poprawia, ale jeszcze długa droga przed nim.

7 września 2026.

Kartofelek jest pod troskliwą opieką lekarza i reszty medycznego personelu kliniki. W tej chwili, jak zobaczycie na filmie, łapka powoli się już goi. Lekarz zszywa ją po kawałku, zaczynając od dwóch przeciwnych stron. Ze względu na wielkość rany nie dało się zszyć jej całej od razu. Ta straszna skorupa spowodowana świerzbem jest już w dużej mierze usunięta. Ponieważ sięgała daleko wgłąb skóry, jej również doktor nie był w stanie usunąć w całości, bo wtedy wstrząs dla organizmu byłby za duży. I mógłby zagrozić życiu Kartofelka.

Poza tym Kartofelek jest poddany intensywnej antybiotykoterapii. Kiedy tylko jego stan się w miarę ustabilizuje, doktor przeprowadzi operację przepukliny. Będę Was informować na bieżąco.

Dziękuję jeszcze raz wszystkim, którzy pomogli Kartofelkowi. Dzięki Wam ten biedak dostał szansę na dalsze życie, i to życie bez cierpienia. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Aktualizacja 1 września, godz. 22:45   Dziękuję z całego serca za pomoc dla Kartofelka! Dostał od Was szansę na życie. W ciągu tych kilku godzin zebraliśmy nawet więcej, niż było konieczne aby opłacić operację, więc jeśli cos zostanie, wykorzystam to na kastrację Kartofelka i dalsze leczenie. Teraz umawiam operację i będę Was na bieżąco informować. Jeszcze raz dziękuję, dziękuję!

Kartofelek wygląda, jakby nie miał już prawa żyć. Ma rany na ciele, a na jego głowie i szyi zamiast futerka ma twardą, grubą skorupę. Ogonka został mu tylko kawałek. A na brzuszku Kartofelka z jednej strony widać coś, co wygląda jak wielki balon. Ten biedak musiał od dawna głodować, bo widać mu cały kręgosłup i żebra. Jak dałam mu trochę karmy to ledwo do niej podszedł na chwiejących się łapkach. Zjadł wszystko, a potem usiadł i tak na mnie patrzył, że nie mogłam powstrzymać się od płaczu.

Nie mogłam zostawić cierpiącego Kartofelka na ulicy. Ze sklepu obok wzięłam karton i włożyłam do niego kocurka. Zabrałam go do lecznicy z nadzieją, że udzielą mu jakiejś pomocy, chociaż mam u nich zadłużenie. Akurat była taka jedna miła pani doktor, ona najbardziej życzliwie traktuje uliczne koty. Zgodziła się zbadać Kartofelka, chociaż powiedziała, że jak właściciel kliniki będzie zły kiedy się dowie.

Po badaniu doktor powiedziała, że stan Kartofelka jest bardzo zły. Skorupa na ciele to świerzb, tak zaawansowany, że sięga daleko w głąb skóry. Prawdopodobnie ogonek usechł i odpadł Kartofelkowi właśnie przez świerzb. A ten balon na brzuchu to ogromna przepuklina, przez którą narządy wewnętrzne Kartofelka przedostały się z jamy brzusznej pod skórę. To jest bardzo niebezpieczne i wymaga pilnej operacji.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

No i powiedziała jeszcze że Kartofelek jest bardzo, bardzo słaby. W zasadzie jest już na granicy życia i śmierci.

Pani doktor dała Kartofelkowi jakieś wzmacniające zastrzyki i powiedziała, że bez pieniędzy nic więcej nie może zrobić. Konieczna jest operacja przepukliny, leczenie świerzbu i ran na skórze, kroplówki. I powiedziała, żebym rozważyła eutanazję.

Wyszłam z lecznicy z Kartofelkiem w kartonie, płacząc. Czy mam tak po prostu dać mu umrzeć?! Bardzo Cię proszę, jeśli tylko to czytasz, jeśli masz sere, pomóż! Spróbujmy uratować życie tego biedaka.

Ratuję Kartofelka

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Kartofelek na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Nowe wieści od naszych podopiecznych😊

Nowe wieści od naszych podopiecznych😊

20 sierpnia 2026

Kochani, ostatnio dostaję od Was mnóstwo wiadomości dotyczących podopiecznych naszej Fundacji, którzy skradli Wam serce i zapadli w pamięć. 

Czasami przez natłok pracy ciężko mi odpisywać na bieżąco, więc dzisiaj przychodzę do Was z nowymi wieściami od kilku z moich kotków 😊💕

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Nowe wieści od Muzyczki💕

BRAKUJE: 0 ZŁ

Nowe wieści od Muzyczki💕

18 sierpnia 2026

Nasza koteczka czuje się już znacznie lepiej. Kiedy do nas trafiła, była bardzo wystraszona i nie ufała ludziom. Dziś powoli pokazuje swoje prawdziwe, przyjazne oblicze – pozwala się poznać i widać, że zaczyna rozumieć, że jest już bezpieczna.

Niestety jej oczko jest w bardzo złym stanie. Jest mocno zniekształcone, a koteczka nie widzi na nie. Ze względu na jej obecny stan i osłabienie doktor na razie wstrzymuje się z operacją. Muzyczka otrzymuje antybiotyk, aby zahamować infekcję i przygotować ją do zabiegu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Gdy tylko jej organizm będzie wystarczająco silny, doktor usunie chore oczko. To konieczna operacja, przede wszystkim dla jej komfortu, zdrowia i bezpieczeństwa, aby chore oko nie powodowało kolejnych problemów i nawrotów infekcji.

Na szczęście mała pięknie je, czuje się coraz lepiej i każdego dnia robi mały krok do przodu.

Teraz najważniejsze jest, żeby nabrała sił. A potem pozbędziemy się tego, co sprawia jej ból i dyskomfort i damy jej szansę na spokojne, szczęśliwe życie.

Ewa

13 sierpnia 2026

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za wszystkie wpłaty na rzecz leczenia Muzyczki. Udało nam się zebrać środki potrzebne na jej leczenie.

Jak na razie musimy jeszcze odczekać z operacją do czasu, aż jej stan się poprawi. Kotka jest nadal niedożywiona i bardzo osłabiona, przez co doktor boi się podać narkozę. Nadal istnieje ryzyko, że Muzyczka już by się nie obudziła. 

Nasza bohaterka ma teraz codzienne wizyty w klinice, gdzie dostaje antybiotyki i kroplówki wzmacniające oraz przechodzi kontrolne badania krwi. Gdy jej stan na to pozwoli doktor od razu przeprowadzi operację oczka. Jest to jedyny sposób, żeby całkowicie zatrzymać infekcję od rozprzestrzeniania się. 

Jeszcze raz dziękuję Wam za pomoc. Gdyby nie Wy, Muzyczki prawdopodobnie już by tu z nami nie było.

Ewa

Maleńką Muzyczkę z pomocą sąsiadów zdjęłam z dachu wysokiego budynku. Nie umiała zejść sama i tylko miauczała rozpaczliwie. Kiedy tylko wzięłam ją w ręce, wbiła się we mnie ostrymi pazurkami i trzymała się z całej siły. Jakby chciała się upewnić, że nie zostawię jej tam pod dachem, tylko zniosę na dół.
Dopiero kiedy miałam ją już w rękach, zorientowałam się, że coś złego dzieje się z jednym z jej oczek. Wyglądało tak, w miejscu gałki ocznej Muzyczki była tylko biało-żółta ropa.

Oczywiście od razu weterynarz, badanie i diagnoza – oko do pilnej amputacji. Jest w nim zaawansowane zakażenie bakteryjne. Pewnie biedna Muzyczka zraniła się jakoś w to oczko i do środka dostały się bakterie. W każdym razie oko trzeba jak najszybciej usunąć, bo w każdej chwili bakterie mogą przedostać się do mózgu i zabić Muzyczkę w ciągu kilku godzin.

Muzyczka dostała antybiotyk i steryd, ale musiałam zabrać ją do domu. Bardzo chciało jej się pic i jeść, widocznie długo była uwięziona na tym dachu. Teraz ta bidulka śpi. W klinice mówią, że jak będę miała pieniądze, mam zadzwonić i umówić operację. Tylko czy Muzyczka wytrzyma do tego czasu?
Bardzo proszę o pomoc dla Muzyczki.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Ratuję Muzyczkę

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Muzyczka na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Stan Mruczusia nadal nie jest zadowalający, jednak kociak nadal walczy. Dziękuję, że daliście mu szansę 🙏💕

BRAKUJE: 0 ZŁ

Stan Mruczusia nadal nie jest zadowalający, jednak kociak nadal walczy. Dziękuję, że daliście mu szansę 🙏💕

18 sierpnia 2026

Mruczuś jest obecnie w trakcie intensywnego leczenia. Każdego dnia zabieram go do lecznicy, gdzie lekarz robi wszystko, aby pomóc mu wrócić do zdrowia.

Na szczęście doktor widzi dużą szansę na uratowanie Mruczusia. Jego narządy wewnętrzne pracują prawidłowo i, co bardzo ważne, nie zostały uszkodzone. To daje nam ogromną nadzieję. 

Mruczuś jest bardzo chudy i przez długi czas nie jadł, dlatego jego organizm jest niezwykle osłabiony. Nie możemy podawać mu od razu dużych ilości jedzenia. W lecznicy dostaje więc bardzo małe porcje, które powoli zaczyna zjadać. Jest również wspomagany dożylnie, aby jego organizm otrzymywał wszystko, czego potrzebuje w tym trudnym czasie.

Mruczuś otrzymuje także antybiotykoterapię, ponieważ oprócz infekcji wirusowej ma również infekcję bakteryjną.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Pojawiły się pierwsze, maleńkie oznaki poprawy. Kotek zaczyna już podnosić główkę, próbuje się poruszać i chce sam wstawać. Niestety na razie nie ma jeszcze wystarczająco dużo siły, ale po kilku dniach leczenia widzimy tę minimalną, tak bardzo wyczekiwaną poprawę.

Na szczęście Mruczuś nie ma żadnych świeżych złamań. Lekarz palpacyjnie wyczuł natomiast ślady starych, już zrośniętych złamań. Oznacza to, że w przeszłości musiał doznać jakiegoś urazu – być może potrącił go samochód lub motocykl. Na dokładniejsze badania obrazowe przyjdzie jeszcze czas, kiedy jego stan będzie na to pozwalał.

Nadal nie wiemy dokładnie, co doprowadziło Mruczusia do tak ciężkiego stanu. Lekarz podejrzewa, że mógł mieć kontakt z czymś toksycznym lub zjeść coś zawierającego niewielką ilość trucizny. Jeśli tak było, na szczęście musiała to być ilość, która nie doprowadziła do nieodwracalnego uszkodzenia jego organizmu.

Teraz wszystko jest już pod kontrolą. Mruczuś jest pod opieką lekarza, otrzymuje leczenie i każdego dnia obserwujemy jego stan.

To młody kotek i właśnie dlatego doktor jest pełen nadziei. Robimy wszystko, żeby dać mu szansę na życie.

Przed nim jeszcze długa droga i na pewno nie możemy powiedzieć, że jest już bezpieczni. Ale po tych kilku dniach leczenia pojawiło się coś, czego bardzo potrzebowaliśmy — nadzieja.

Trzymajcie mocno kciuki za Mruczusiuia. Niech mały walczy dalej. 🙏❤️

Ewa

17 sierpnia 2026

Kochani, dziękuję. Udało nam się zebrać już sporą kwotę na leczenie Mruczusia. 

Maluszek przebywa już w szpitalu, pod opieką lekarzy. To niestety nie koniec jego zmagań. Następne dni będą dla niego decydujące i pokażą czy uda nam się go uratować.

Trzymajcie kciuki za Mruczusia. Musimy mieć nadzieję.

Ewa

Przed chwilą dostałam zgłoszenie o umierającym kotku. Pobiegłam szybko na miejsce i się rozpłakałam.

Myślałam, że Mruczuś już nie żyje. Leżał nieruchomo na betonie. Gdy się zbliżyłam, zaczął dziwnie drgać i cichuteńko miauczeć. Błagał mnie o pomoc. Jego ciało jest przeraźliwie chude i powykręcane.

Widać, że bardzo cierpi. Wzięłam go na ręce, sama skóra i kości. Łzy mi leciały ciurkiem, gdy go wkładałam do kartonika. Nie wiem, co mam zrobić. Z bezsilności tylko zaczęłam krzyczeć.

Do lecznicy go nie przyjmą, bo mam tam ogromne długi. Błagam, zróbcie coś!

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Ratuję Mruczusia

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Mruczuś na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Co słychać u Teodorka? 🐈💕

BRAKUJE: 0 zł

Co słychać u Teodorka? 🐈💕

17 sierpnia 2026

Teodorek – nasz dziadzio, co u niego słychać?

Teodorek bardzo długo walczył o swoje zdrowie. Kiedy do nas trafił, jego wyniki były bardzo złe, a dodatkowo miał bardzo silną infekcję skóry, grzybicę i świerzb. Jego leczenie trwało naprawdę długo, ale Teodorek dzielnie znosił kolejne tygodnie terapii. 🐾

Dzisiaj możemy powiedzieć, że jesteśmy już naprawdę blisko celu. ❤️ Stan jego skóry poprawił się o około 90%! Jego ogólny stan zdrowia jest dobry, ale nadal walczymy z infekcją skóry oraz infekcją uszu. Na szczęście leczenie działa i wszystko wskazuje na to, że już niedługo jego skóra będzie całkowicie zdrowa.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Dzisiaj Teodorek czeka również kastracja. Przy okazji doktor dokładnie sprawdzi guzka, który znajduje się na jego ogonie. Chcemy go usunąć, jeśli lekarz uzna, że jest to bezpieczne i wskazane. Zależy nam na tym również dlatego, aby Teodorek nie mógł go rozdrapywać i dodatkowo ranić.

Doktor zajrzy także do jego pyszczka. Teodorek ma bardzo duże braki w uzębieniu, a zęby, które mu pozostały, są niestety w bardzo złym stanie. Jeśli lekarz stwierdzi, że wymagają usunięcia, zostaną usunięte podczas dzisiejszego zabiegu. Chcemy, żeby Teodorek nie tylko wyglądał zdrowo, ale przede wszystkim nie odczuwał bólu i mógł normalnie funkcjonować. ❤️

Patrząc na niego dzisiaj, aż trudno uwierzyć, jak wiele przeszedł. Zostało nam już naprawdę niewiele, żeby zakończyć jego walkę z chorobami. Teraz najważniejsze jest dokończenie leczenia skóry i uszu oraz zadbanie o jego zęby i ogon.

Teodorek jest coraz bliżej swojego nowego, zdrowego życia.

Ewa

17 luty 2026

Kochani, dostaję od Was wiele wiadomości z pytaniami o Teodorka, więc dziś kilka słów o postępach w jego leczeniu.

Jak widać na filmiku, nasz koci dziadzio czuje się już znacznie lepiej. Infekcja dróg oddechowych została wyleczona 💛

Niestety skóra wciąż wymaga leczenia – Teoś zmaga się ze świerzbem i grzybicą – ale widać ogromną poprawę. To nie jest łatwa terapia. Stan, w jakim do nas trafił, był naprawdę skrajny i wymaga czasu, cierpliwości, pracy oraz rygorystycznej higieny. Najważniejsze jednak, że postępy są – i to wyraźne.

Guz na ogonku na szczęście się nie powiększa. Dopóki Teoś nie upora się z problemami skórnymi, a jego wyniki krwi nie poprawią się na tyle, by bezpiecznie podać narkozę, lekarz nie podejmie decyzji o zabiegu.

W bardzo złym stanie są też zęby Teosia. To również będzie priorytetowa sprawa, gdy tylko jego organizm się wzmocni i bezpieczne podanie narkozy stanie się możliwe.

Teraz najważniejsze jest wzmocnienie jego organizmu i pełna regeneracja. Gdy nabierze sił, krok po kroku zajmiemy się wszystkim, co wymaga leczenia.
Spójrzcie tylko, jaki jest szczęśliwy i kochany 🥹💛

Ewa

7 stycznia 2026

Kochani, wczoraj Teodorek miał kolejną wizytę kontrolną. Na szczęście mam dobre wiadomości – jego stan wyraźnie się poprawił. Wyniki krwi są lepsze, a infekcja dróg oddechowych znacznie się zmniejszyła. Nosek jest już drożny, choć kocurek nadal jeszcze kaszle i potrzebuje dalszego leczenia oraz czasu na pełną regenerację.

Poprawie uległ również stan skóry. Rany pięknie się zagoiły, co bardzo mnie cieszy. Niestety, wciąż zmaga się z grzybicą i świerzbem. Przy tak zaawansowanych problemach skórnych leczenie jest długotrwałe i wymaga cierpliwości, ale robimy wszystko, aby Teodorek jak najszybciej wrócił do zdrowia.

Teodorek jest jednak niezwykle dzielnym chłopcem 💪🐾 i doskonale znosi leczenie. Wierzę, że krok po kroku uda się pokonać wszystkie trudności. Dziękuję Wam za wsparcie, dobre myśli i trzymanie za niego kciuków 🤍

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

28 grudnia 2025

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za pomoc dla Teodorka. Mimo świąt udało nam się zebrać pieniądze potrzebne na leczenie tego biedaczka. 

Następne dni będą kluczowe w procesie leczenia naszego bohatera. Teodorek jest już starszym kotem, a życie na ulicy doprowadziło go do na prawdę dramatycznego stanu. Ustabilizowanie go to na tę chwilę priorytet dla lekarzy.

Jeszcze raz dziękuję Wam za Waszą pomoc. Gdyby nie Wy nie byłabym w stanie nadal pomagać tym biednym, bezbronnym istotom.

Ewa

Nie wiem, jak długo Teodorek żył na ulicy. Nie wiem, ile razy był przeganiany, gdy głodny podchodził do ludzi z nadzieją na choćby okruch jedzenia. Jedno jest pewne – jego życie było koszmarem.

Zadzwonił do mnie mężczyzna z prośbą, żebym zabrała „obrzydliwego, parszywego” kota leżącego pod kawiarnią, który żebrze i odstrasza klientów swoim wyglądem. To prawda – Teodorek nie wygląda jak słodki, zadbany pupil. To kot, którego ulica złamała fizycznie i psychicznie.

Kiedy go zobaczyłam, łzy same napłynęły mi do oczu. Próbowałam go nakarmić… i wtedy moje serce pękło. On nie widzi. Ból, strach i głód – to jedyne, co znał Teodorek.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Zabrałam go natychmiast do lecznicy.

Po badaniu doktor nie miał dobrych wiadomości. Stan Teodorka jest bardzo ciężki. To starszy kot, a lata życia na ulicy dosłownie go zniszczyły. Prawdopodobnie nie widzi wcale albo widzi bardzo bardzo  słabo – co tylko potwierdza moje obawy.

Jak kot w takim stanie mógł przeżyć na ulicy? Nie wiem… Czy miał w sobie tak niewyobrażalną wolę życia? A może wierzył, że w końcu pojawi się ktoś, dla kogo nie będzie „obrzydliwym, parszywym kotem”, tylko istotą wartą ratunku?

Ciało Teodorka jest pokryte bolesnymi ranami po świerzbie, które są już zainfekowane. Ma ciężką infekcję dróg oddechowych oraz guz na ogonie. Niestety, jego usunięcie na ten moment jest niemożliwe – stan Teodorka jest zbyt poważny, by mógł przejść zabieg.

Teraz liczy się jedno: ratowanie jego życia. Bez natychmiastowego leczenia Teodorek nie przeżyje.

Proszę o pomoc. Dla kota, który całe życie był niewidzialny. Dla Teodorka – bo on wciąż chce żyć.

RATUJĘ teodorka

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem TEODOREK na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Dzięki Wam Tygryska ma szansę żyć❗ Dziękuję💕🙏

BRAKUJE: 0 ZŁ

Dzięki Wam Tygryska ma szansę żyć❗ Dziękuję💕🙏

15 sierpnia 2026

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za pomoc dla Tygryski. 

Nasza bohaterka jest teraz w klinice, gdzie lekarze przygotowują ją do operacji, podczas której podejmą próbę wycięcia nowotworu. Póki co zmiana nie rozszerzyła się na żadne ważne narządy, więc istnieje duża szansa, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to Tygryska wróci do pełni zdrowia 💕😊

Jeszcze raz dziękuję Wam za całe Wasze wsparcie. Obiecuję, że gdy wszystko się zakończy to dam znać jak poszła operacja 💕

Trzymajcie kciuki!

Ewa

Tygryskę zobaczyłam na ulicy, zupełnym przypadkiem. Ruda kotka siedziała nieruchomo na chodniku i patrzyła poważnym wzrokiem na przechodzących obok ludzi. Od razu zauważyłam, że ma ranę na klatce piersiowej. Pomyślałam, że to zwykłe skaleczenie, jakie zdarza się ulicznym kotom, ale na wszelki wypadek podeszłam do niej, żeby przyjrzeć się z bliska – może potrzebne będzie zszycie albo chociaż przemycie rany?

Ale kiedy zajrzałam jej pod brzuszek, przeżyłam szok. Zobaczyłam wielką, otwartą ranę i zrozumiałam, że ta biedna koteczka potrzebuje pilnej pomocy. Wzięłam ją ostrożnie na ręce. Nie protestowała, a po chwili nawet przytuliła się do mnie. Chyba wiedziała, że próbuję jej pomóc.

Zaniosłam biedną Tygryskę do kliniki.

A tam usłyszałam wyrok. Ta wielka rana to nowotwór. Bardzo duży, uciska płuca i serce. Ale jest jeszcze odrobina nadziei dla Tygryski. Guz jest wyraźnie oddzielony i wydaje się, że nie nacieka zdrowych tkanek. Doktor mówi, że może spróbować usunąć go w całości. To jedyna szansa na uratowanie tej biednej koteczki. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Tygryska jest w tej chwili w klinice. Dostała leki przeciwbólowe, więc mam nadzieję, że przynajmniej teraz nie cierpi. Patrzy tym swoim poważnym wzrokiem, śledzi każdy ruch lekarzy, pielęgniarek, mój. Chyba wie, że teraz ważą się jej losy. 

Tylko że nie jestem w stanie opłacić operacji. Mam pod opieką 50 kotów – chorych, rannych, po wypadkach. Jestem już zadłużona w klinice i lekarze mają polecenie nie leczyć żadnych moich kotów bez wcześniejszej zapłaty. Dlatego błagam, pomóż mi zdobyć pieniądze na operację biednej Tygryski.

Ratuję Tygryskę

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem Tygryska na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Grażynka znalazła nowy dom! 💕

BRAKUJE: 0 zł

Grażynka znalazła nowy dom! 💕

10 sierpnia 2026

Kochani, dziś mam dla Was wiadomość, która ogromnie mnie cieszy.  Grażynka czuje się dobrze i całkowicie doszła już do siebie po operacji i znalazła swój własny, kochający dom! Udało nam się znaleźć dla niej wspaniałe miejsce, w którym może w końcu zapomnieć o bólu, strachu i samotności. Dziś zamiast walczyć o każdy kolejny dzień, może po prostu być kotem – bezpiecznym, zaopiekowanym i kochanym 💕🐈

Spójrzcie tylko na Grażynkę… To zupełnie inna koteczka niż ta, którą poznaliśmy kilka miesięcy temu. Kiedy przypomnę sobie, w jakim stanie trafiła do nas cierpiąca i wycieńczona to aż trudno uwierzyć, jak wielką drogę przeszła ta mała koteczka. Jej historia mogła skończyć się tragicznie, ale dzięki Wam dostała coś znacznie więcej niż tylko pomoc w najtrudniejszym momencie. Dostała szansę na całe nowe życie. 

Jeszcze raz dziękuję każdemu, kto wpłacił pieniądze lub udostępnił zbiórkę na leczenie Grażynki. To właśnie dzięki Wam ta koteczka może prowadzić teraz szczęśliwe i beztroskie życie 🙏❤️

Ewa

5 stycznia 2026

Kochani, w ten weekend dostałam od Was bardzo dużo wiadomości z pytaniami o Grażynkę.

W piątek koteczka przeszła operację. Na szczęście wszystko przebiegło bez żadnych komplikacji. Z piątku na sobotę Grażynka została na noc w lecznicy, mimo że nie jest ona całodobowa — jestem ogromnie wdzięczna lekarzowi za tak odpowiedzialną i empatyczną decyzję.

Dziś Grażynka je już samodzielnie. Przez jakiś czas będzie musiała otrzymywać rozwodnioną karmę, aby jelita mogły się spokojnie zregenerować.
Jeszcze raz z całego serca dziękuję Wam za pomoc dla Grażynki — uratowaliście jej życie❤️

Filmik pochodzi z lecznicy, zaraz po jej wybudzeniu.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

2 stycznia 2026

Kochani, z całego serca dziękuję Wam za każde wsparcie, dobre słowo, udostępnienie i wpłatę dla Grażynki. Dzięki Wam udało się zebrać potrzebne środki i już dziś ta dzielna koteczka przejdzie operację, która jest jej jedyną szansą na normalne życie bez bólu.

Przed Grażynką bardzo trudny i skomplikowany zabieg. Boję, ale jednocześnie mam ogromną nadzieję, że wszystko się uda i że po tylu miesiącach cierpienia w końcu poczuje ulgę.

Bardzo proszę — trzymajcie dziś za nią kciuki i wysyłajcie dobre myśli. Każda z nich ma dla nas ogromne znaczenie.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

1 stycznia 2026, godzina 10.00.

Grażynka miała być w piątek rano operowana. Ale nie udało się uzbierać całej potrzebnej kwoty, więc będę musiała odwołać operację. Wczoraj był Sylwester, dziś Nowy Rok, więc nikt w takim okresie nawet nie czyta zbiórek. Tylko że Grażynka nie może czekać! Liczę już chyba tylko na cud.

Ewa

Nie wiem, czy uda nam się pomóc Grażynce. Ona po prostu… nie wygląda ładnie.  Ludzie nie chcą jej oglądać, bo odrzuca ich jej widok. Nie wiem, czy znajdą się osoby, które mimo tego zatrzymają się na chwilę nad zbiórką, przemogą obrzydzenie i poczują odrobinę litości dla tej niewinnej, cierpiącej ulicznej koteczki.

Grażynka nigdy nie prosiła nikogo o nic. Chciała tylko przeżyć kolejny dzień na ulicy. Ale los potraktował ją tak okrutnie…

Odbyt i końcowa część jelita grubego Grażynki znajdują się na zewnątrz. Kiedy zobaczyłam ją na ulicy, były całkowicie oblepione piaskiem, kamykami i brudem. A Grażynka ledwo stała na łapkach. Drżała z bólu. Patrzyła na mnie oczami pełnymi strachu, ale też nadziei… jakby czekała na cud. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Kiedy zabrałam ją do kliniki, doktor od razu oczyścił znajdujące się na zewnątrz jelito. Ponieważ brzuch Grażynki był bardzo twardy i bolesny, wykonał też rentgen. Okazuje się, że Grażynka ma całkowicie niedrożne i kompletnie zapchane jelita, bo nie jest w stanie się wypróżniać. Ma tez kamień w pęcherzu, który uniemożliwia jej samodzielne oddawanie moczu.

Grażynka siedzi nieruchoma, osowiała i smutna. Kto zna koty, ten wie, co to oznacza – że jej stan jest bardzo ciężki. Życie Grażynki gaśnie w oczach. 

Grażynka dostała silne leki przeciwbólowe i antybiotyk, ale to tylko doraźna pomoc. Jest tylko jedna możliwość, żeby uratować jej życie – bardzo pilna operacja. Operacja będzie trudna i wieloetapowa. Po pierwsze zostanie wykonana kolonopleksja, czyli wprowadzenie do środka i wszycie na właściwym miejscu odbytu i jelita. Po drugie, jelito zostanie otwarte i wyczyszczone ze złogów. A po trzecie musi zostać usunięty kamień z pęcherza moczowego.

Nie wiem, czy uda się zebrać potrzebne pieniądze tak szybko, żeby operować Grażynkę na czas. Czy znajdą się ludzie, którzy pomogą jej mimo tego, jak wygląda? 

Proszę, nie odwracaj wzroku od Grażynki. Pomóż uratować jej życie. 

RATUJĘ GRAŻYNKĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem GRAŻYNKA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK