Chmurek melduje się po wizycie u weterynarza❤️

BRAKUJE: 0 ZŁ

Chmurek melduje się po wizycie u weterynarza❤️

14 maja 2026

Kochani, dawno nie pisaliśmy, co słychać u naszego Chmurka 🤍

Dziś kocurek przeszedł zabieg usunięcia małego guzka, który pojawił się na dziąśle przy dolnym kle. Przy okazji doktor usunął również kilka przednich ząbków, ponieważ były już bardzo ruchome i sprawiały dyskomfort. Reszta zębów została dokładnie sprawdzona i wyczyszczona, na szczęście poza tym nie wykryto nic niepokojącego.

Chmurek jest już starszym kotkiem, dlatego problemy stomatologiczne niestety często pojawiają się u takich seniorów. Mimo tego, poza ząbkami, jego stan zdrowia jest naprawdę dobry 😊

Za nami długa droga leczenia i wiele wizyt, ale na szczęście najtrudniejsze Chmurek ma już za sobą. Kocurek jest już zaszczepiony, wykastrowany i zaczipowany. Teraz pozostają nam już tylko wizyty kontrolne, profilaktyka i dbanie o to, żeby żył spokojnie, bez bólu i dyskomfortu 🥹🤍

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

22 sierpnia 2025

Spójrzcie tylko, jak pięknie wygląda nasz Chmurek 😊

Na jego główce zaczęła już odrastać mięciutka sierść, a ranki i strupki po świerzbie całkowicie się zagoiły. Skórka wciąż jest ciemniejsza, ale to naturalny etap gojenia. Najważniejsze, że Chmurek czuje się coraz lepiej – ma ogromny apetyt i sam głośno domaga się jedzonka. 

To wyjątkowy kotek o cudnym charakterze i przepięknych oczkach 🥰

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

31 lipca 2025

Kochani, dziękuję. 

Dzięki Wam zebraliśmy wszystkie środki, których potrzebowaliśmy na leczenie Chmurka. Nie było łatwo, ale wspólnymi siłami sprawiliście, że znowu się udało. Szansa, którą otrzymał od Was Chmurek to możliwość nowego życia i odzyskania wiary w ludzi. 

Przed naszym bohaterem jest jeszcze długa droga do zdrowia, jednak wierzę, że się uda. Maluszek jest teraz w dobrych rękach. Lekarze robią wszystko aby Chmurek wrócił do pełni sił jak najszybciej to możliwe.

Jeszcze raz dziękuję za Wasze wsparcie. Bez Was uratowanie Chmurka nie byłoby możliwe.

Ewa

30 lipca 2025

Stan Chmurka jest wciąż jest bardzo poważny.

Kotek jest skrajnie wychudzony, osłabiony, prawie nie je – powoli próbuje, ale to za mało, by się wzmocnić. Dlatego musi być na kroplówkach, żeby przeżyć.

Żeby móc smarować rany i przynieść ulgę, musieliśmy ogolić jego długą sierść.
Leczenie będzie długie i kosztowne. Wciąż nie udało się zebrać środków na pokrycie dotychczasowych wizyt w lecznicy. 

Bardzo prosimy – pomóżcie nam ratować to bezbronne stworzenie. Każda złotówka to realna szansa na życie bez bólu, na zdrowie, na przyszłość.

Bez Was nie damy rady.

Ewa

Nie wiem, jak długo tam siedział. Nie wiem, ilu ludzi minęło go z obojętnością albo odrazą. Nie wiem, kiedy ostatni raz cokolwiek jadł. Ale wiem jedno – cierpienia, jakie przeżywa Chmurek, nie da się opisać. Ani oddać na żadnym zdjęciu. 

Zobaczyłam Chmurka w parku, zupełnie przypadkowo. Leżał skulony, mokry. Nie poruszał się wcale, nawet kiedy do niego podeszłam. Oczy miał zamknięte, więc w pierwszej chwili pomyślałam, że Chmurek śpi. Ale to nie był sen. Jego główka drżała, płonęła z bólu. Cała pokryta była grubymi, pękającymi i krwawiącymi strupami od świerzbu, który zajął uszy, powieki i całą głowę. Chmurek nie był w stanie nawet otworzyć oczu. Dlatego zwinął się, skulił i nieruchomo, w ogromnym cierpieniu, czekał na śmierć. 

Chmurek musiał być kiedyś pięknym kotem. Białym, puszystym, przypominającym małą chmurkę. Jestem pewna, że był kotem domowym, którego ktoś wyrzucił na ulicę. Dlaczego?? Może dlatego, że zachorował. A może zaczął gubić sierść albo po prostu się znudził… 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Kiedy podniosłam Chmurka, poczułam, że pod futerkiem jest przeraźliwie chudy. Zabrałam go prosto do kliniki. Wizyta trwała bardzo długo. Doktor oczyściła część strupów. Pod nimi były sączące się, krwawe rany. Do świerzbu doszła infekcja bakteryjna, która rozniosła się po całym ciele i w każdej chwili może rozwinąć się z niej sepsa. Dlatego Chmurek dostał dożylnie silny antybiotyk. Do tego leki przeciwbólowe i przeciwświądowe. Dostał też kroplówkę odżywczą i nawadniającą. Doktor mówi, że Chmurek musiał od dawna nie jeść, bo jego organizm jest skrajnie wycieńczony.

Chmurek potrzebuje intensywnego leczenia. Codziennie musi dostawać dożylny antybiotyk., kroplówki i wszystkie leki, które doktor podała na pierszej wizycie. Również codziennie doktor będzie oczyszczała rany na skórze Chmurka. 

Chmurek jest teraz u mnie w domu. Leży nieruchomo, skulony i trzęsący się. Wygląda, jakby stracił nadzieję, że kiedyś jego cierpienie się skończy. Ale ja nadal mam tą nadzieję. Mam nadzieję, że antybiotyk pomoże, że Chmurek wyzdrowieje a ja znajdę mu dobry, kochający dom. Ale potrzebuję Waszej pomocy.

Bardzo proszę, pomóżcie uratować Chmurka.

RATUJĘ CHMURKA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem CHMUREK na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Udało się! Mini ma szansę na leczenie!❤️ Dziękuję wszystkim, którzy sprawili, że to możliwe💕🙏

BRAKUJE: 0 zł

Udało się! Mini ma szansę na leczenie!❤️ Dziękuję wszystkim, którzy sprawili, że to możliwe💕🙏

13 maja 2026

Kochani, mam dla Was wspaniałą wiadomość ❤️ Dzięki wsparciu ludzi o wielkich sercach udało się zebrać środki potrzebne na leczenie Mini 🐾

Z całego serca dziękuję każdej osobie, która wpłaciła choćby najmniejszą kwotę, udostępniała zbiórkę, pisała dobre słowa i trzymała kciuki za Mini. To właśnie dzięki Wam ta dzielna kotka dostała realną szansę na leczenie i powrót do zdrowia.

Przed nami jeszcze długa droga, ale najważniejsze jest to, że możemy ją dalej ratować i zapewnić jej potrzebną opiekę. Obiecuję na bieżąco informować Was o postępach leczenia i dalszych losach Mini.

Wielkie dzięki za to, że jesteście z nami i pomagacie ratować takie zwierzaki jak ona ❤️

Ewa

Mini jest małym ulicznym kocim dzieciątkiem. Ale zamiast poznawać świat, bawić się z rodzeństwem i tulić do mamy, Mini siedzi osowiała i cierpi w milczeniu. Przez rzadką sierść prześwituje pokryta strupami skóra. 

Od razu wiedziałam, że jeśli zostawię to maleństwo tam, na ulicy, Mini będzie cierpieć i wkrótce umrze. Zabrałam tą biedną koteczkę do kliniki. Lekarz zbadał ją dokładnie i powiedział, że Mini ma zaawansowaną grzybicę i świerzb. Choroby musiały rozwijać się już od dawna, bo pokryta jest nimi cała skóra koteczki. W niektórych miejscach strupy i rany na skórze są bardzo głębokie. A do tego wszystkiego doszło jeszcze nadkażenie bakteryjne. 

Mini jest bardzo osłabiona, ma bardzo silną biegunkę i podwyższoną temperaturę. Doktor podał jej dożylnie antybiotyk i lek przeciwgrzybiczy oraz steryd, który ma zmniejszyć świąd i ból skóry. Potem na skórę zaaplikował maść przeciwko świerzbowcom. Ponieważ Mini nie chce jeść, dostała też kroplówkę odżywczą. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Doktor mówi, że Mini zostawiona na ulicy nie przeżyłaby już długo. W tej chwili konieczne jest intensywne leczenie. Dopóki nie ustąpi biegunka, wszystkie leki koteczka musi dostawać dożylnie. A poza tym konieczne jest codzienne oczyszczanie skóry i aplikowanie na nią leków przeciwświerzbowych i przeciwgrzybiczych. 

Tak bardzo szkoda mi tego maleństwa. Mini jest taka dzielna, nie wiem skąd w takiej małej istotce tyle siły. Nie protestuje nawet przy bolesnych zabiegach, takich jak oczyszczanie chorej skóry. Dzielnie znosi zastrzyki i kroplówki. Wie, że jej pomagamy.

Leczenie będzie długie. Doktor mówi, że potrwa kilka tygodni. Codziennie muszę być z Mimi w klinice, żeby dostała dożylnie leki i kroplówkę. To wszystko są wielkie koszty, których nie jestem w stanie sama pokryć. Bardzo proszę o pomoc dla Mini.

Szacowana kwota potrzebna na leczenie Mini to 1700 zł.

RATUJĘ MINI

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem MINI na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Kofi melduje się po wizycie kontrolnej! 💖🐾

BRAKUJE: 0 zł

Kofi melduje się po wizycie kontrolnej! 💖🐾

11 maja 2026

Kochani, wczoraj Kofi miał kolejną wizytę u weterynarza. Kilka dni temu doktor całkowicie zszył ranę oraz wykonał zabieg kastracji.

Rana goi się bardzo ładnie, choć w dwóch miejscach konieczne było założenie dodatkowych szwów. Na szczęście poza tym Kofi czuje się dobrze — ma ogromny apetyt i cały czas domaga się dokładki swojej porcji 😊

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

15 kwietnia 2026

Kochani z całego serca dziękuję Wam za każdą wpłatę dla Kofiego💛 Dzięki Wam udało się zebrać pełną kwotę na jego leczenie… naprawdę brak mi słów, by wyrazić wdzięczność 🙏

Kofi od rana jest w lecznicy – ma przemywane rany, zmieniany opatrunek i podawane leki. To dla niego dopiero początek. Rany Kofika są rozległe i głębokie, przez co droga do zdrowia będzie długa i ciężka. 

Wierzę, że Kofik da sobie radę. Dzięki Wam kociak ma szansę spróbować. Ma szansę walczyć. Dziękuję💛🙏

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Aktualizacja 13 kwietnia

Kochani… 💔 Patrzę na zbiórkę na leczenie Kofiego i naprawdę nie rozumiem, co się dzieje. Nadal brakuje pieniędzy, a wpłat praktycznie nie ma. Cisza. 

Poparzony Kofi dalej cierpi, dalej potrzebuje pomocy – a ja stoję bezradna, patrząc jak czas ucieka 😢 Bardzo Was proszę o pomoc, bo to zły człowiek skrzywdził tego nieszczęśliwego kotka. Nadal mam nadzieję, że jednak znajdą się dobrzy ludzie, którzy mu pomogą.

Ewa

Ktoś polał bezdomnego Kofi wrzątkiem. Podobno dlatego, że przychodził do baru żebrać o resztki jedzenia. Głodny, zdesperowany. Goście byli niezadowoleni, bo wskakiwał na stoły i zaglądał im do talerzy. Kręcił się pod stołami, licząc, że znajdzie jakieś resztki. Albo miauczał głośno. A przegoniony – wracał.

Biedny Kofi, oczekiwał od ludzi dobroci. Ale się pomylił.

Tyle udało mi się ustalić. Ale pracownicy baru oczywiście się nie przyznają. W ogóle nie chcą ze mną rozmawiać. A ja nie mam żadnych dowodów, więc nie jestem w stanie nic zrobić.

Kofi ma wielką ranę na plecach i drugą mniejszą na łapce. Oparzenia są bardzo głębokie, miejscami krwawią. Kiedy go znalazłam, siedział osowiały, bez ruchu. Nie reagował. Ale wtedy wyjęłam tubkę z kocią karmą. Kofi rzucił się na nią, jakby nie jadł od dawna. Połykał jedzenie bardzo szybko. Chyba się bał, że za chwilę zmienię zdanie i zabiorę mu tubkę. Potem położyłam mu trochę karmy na kamienny murek. Ją też pochłonął żarłocznie. A potem bardzo długo wylizywał beton z resztek zapachu i smaku jedzenia.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Wiedziałam, że Kofi bardzo cierpi i że potrzebuje natychmiastowej pomocy. Kiedy go dotknęłam, cały zesztywniał – nie wiem czy z bólu, czy ze strachu. Ale pozwolił mi się włożyć do transportera. Zabrałam go do kliniki.

Doktor potwierdził, że rany są po oparzeniu. Kofi ma gorączkę i jest w stanie ogólnego wstrząsu spowodowanego ogromnym bólem. Dostał od razu w zastrzykach silne leki przeciwbólowe, przeciwzapalne i antybiotyk. Potem zabrałam tego biedaka do domu. Doktor uprzedził mnie, że stan Kofika może w każdej chwili się pogorszyć. Muszę go uważnie obserwować, a w razie czego natychmiast przywieźć znów do kliniki. Ale to, że Kofi chce jeść, to dobry znak.

Jutro mam zgłosić się z nim do kliniki. Kofi musi mieć codziennie podawane dożylnie leki. Również codziennie doktor będzie oczyszczał rany i aplikował miejscowo antybiotyk, żeby nie rozwinęło się zakażenie. 

Bardzo proszę o pomoc dla biednego Kofika, który ufał ludziom, a oni tak strasznie go skrzywdzili.

RATUJĘ Kofika

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem kofi na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

RATUJĘ Kofika

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem kofi na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Co słychać u Frani?💖

BRAKUJE: 0 zł

Co słychać u Frani?💖

6 maja 2026

Nasza mała Frania z dnia na dzień czuje się coraz lepiej ❤️

Łapka pięknie się goi, choć wizyty w lecznicy nadal są dla niej stresujące i niezbyt przyjemne. Przez jakiś czas musimy jednak regularnie ją tam zawozić, ponieważ rana po amputacji wymaga stałej kontroli naszego weterynarza.

Poza tym Frania to przesłodka koteczka i jestem pewna, że szybko znajdzie kochający dom ❤️

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

1 maja 2026

Kochani, chciałabym dać Wam krótką aktualizację o Frani… 🥺❤️

Frania przeszła wczoraj operację. Jej tylna łapka była w bardzo złym stanie ale doktor zrobił wszystko, co mógł , żeby zachować jak najwięcej – amputacja była konieczna, ale udało się ją przeprowadzić możliwie najniżej, na wysokości „stópki”, dzięki czemu zachowana została większa część łapki.

W drugiej łapce również doszło do uszkodzeń – udało się jednak ją uratować i Frania straciła w niej tylko dwa paluszki.

To była bardzo trudna operacja, ale kociątko jest silne i dzielne. Teraz najważniejsze jest jej dochodzenie do siebie, leczenie i spokój. Przed nią jeszcze droga do pełnego powrotu do formy, ale wierzę, że sobie poradzi ❤️

Dziękuję Wam za każde wsparcie, dobre słowo i trzymanie kciuków za to maleństwo 🙏

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

30 kwietnia 2026

Kochani, z całego serca dziękuję każdej osobie, która wsparła zbiórkę na leczenie Frani 🐾❤️ Dzięki Waszej ogromnej empatii i wrażliwości Frania ma szansę na leczenie i dalszą walkę o zdrowie.

Jeszcze niedawno jej sytuacja była bardzo trudna – konieczna była pilna operacja, a brak środków wstrzymywał pomoc. To właśnie Wy sprawiliście, że ta pomoc stała się możliwa. Wasze wsparcie to nie tylko pieniądze — to nadzieja, szansa na życie bez bólu i dowód na to, że dobro naprawdę istnieje. Dzięki Wam Frania nie jest sama ❤️ Gdy tylko uda mi się coś ustalić, będę Was o tym informować.

Jeszcze raz dziękuję. Jesteście wspaniali 💛

PS. (30 kwietnia godz. 14:11) Kochani, lekarz zgodził się przyjąć Franię poza kolejką, więc właśnie ruszamy do kliniki! Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się udało❤️

Ewa

Widziałam już wiele cierpienia, ale kiedy zobaczyłam małą bezdomną Franię, zrobiło mi się słabo. Koteczka kuśtykała po chodniku z jedną łapką w górze. Kiedy przyjrzałam się dokładniej, zobaczyłam, że łapka jest całkowicie zmiażdżona. Wszystkie kości małej stópki są na wierzchu, jakby skóra i mięśnie zostały z niej zerwane. A wokół Frani unosi się mdlący zapach zepsutego mięsa.

Łapka tej nieszczęśliwej koteczki po prostu gnije. Jak strasznie to kocie dziecko musi cierpieć! Nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić.

Druga łapka też jest ranna, ale jest w lepszym stanie. Jeden palec obdarty jest ze skóry i mięśni, ale reszta łapki wydaje się być nienaruszona.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Co się stało tej małej koteczce? Może coś przytrzasnęło jej łapki? A może ktoś celowo ją skrzywdził?? Nie mam pojęcia, nigdy jeszcze nie widziałam takich obrażeń.

Zabieram biedactwo prosto do kliniki.

Doktor zbadał Franię i od razu powiedział, że łapki nie uda się uratować.  Jest objęta bardzo poważnym zakażeniem i martwicą. Trzeba ją amputować. I to jak najszybciej! Bo jeśli zakażenie rozprzestrzeni się dalej, będzie już za późno na ratunek i Frania po prostu umrze.

W drugiej łapce też konieczna jest amputacja, ale tylko jednego paluszka.

Doktor podał Frani dożylnie silne leki przeciwbólowe i antybiotyk. Antybiotyk nie zatrzyma rozwoju infekcji, ale może ją spowolnić, żeby Frania dotrwała do operacji. Frania dostała też kroplówkę odżywczo – nawadniającą.

Amputację można będzie przeprowadzić, kiedy tylko stan Frani się ustabilizuje. Teraz nie przeżyłaby narkozy. Wstępnie umówiłam Franię na wtorek rano. Ale operacja odbędzie się tylko wtedy,  jeśli będę mogła za nią zapłacić.

Bardzo Was proszę o pomoc dla małej, cierpiącej Frani. W swoim krótkim życiu doświadczyła już ogromnego bólu, strachu i bezsilności. Jeśli uda nam się ją uratować, obiecuję zrobić wszystko, żeby znalazła dobry, kochający dom, gdzie już zawsze będzie bezpieczna.  

RATUJĘ FRANIĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem FRANIA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

12 spośród naszych kotów będzie miało szansę na znalezienie nowego domu ❤️🐈

12 spośród naszych kotów będzie miało szansę na znalezienie nowego domu ❤️🐈

5 maja 2026

Kochani, wczoraj i dziś rano zawieźliśmy do lecznicy łącznie 12 naszych kotów. Dzięki uprzejmości jednej z turystek pobrana surowica trafi do Polski na badania poziomu przeciwciał przeciwko wściekliźnie ❤️

Chciałam też pokazać Wam, jak wygląda to u nas na co dzień. Na wizyty jeździmy skuterem i ze względów bezpieczeństwa możemy zabrać maksymalnie dwa koty naraz. Przy większej liczbie zaczynają się schody — bardzo trudno znaleźć taksówkę, która zgodzi się na przewóz zwierząt. Na szczęście mamy przyjaciela, który zawsze pomaga nam w takich sytuacjach. Dzięki niemu najpierw siódemka, a potem piątka naszych podopiecznych bezpiecznie dotarła do lecznicy 😊

Jeśli wyniki badań będą dobre, będę mogła zacząć szukać dla nich kochających domów w Europie 😍

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Gumiś jest już po operacji❤️🐈

BRAKUJE: 0 zł

Gumiś jest już po operacji❤️🐈

4 maja 2026

Kochani, Gumiś jest już po operacji ❤️ Wszystko się udało – kocurek dzielnie zniósł narkozę, mimo dużego ryzyka związanego z jego stanem. To dla nas ogromna ulga.

Dziś byliśmy na wizycie kontrolnej. Nasz lekarz jest zadowolony – rana goi się ładnie i wszystko wygląda dobrze. Przed Gumisiem jeszcze dalsze leczenie, bo nadal jest osłabiony, ale ma apetyt, a to daje ogromną nadzieję, że i tym razem uda nam się go wyprowadzić na prostą.

Gumiś to bardzo kochany, łagodny kot. Wciąż jest trochę przerażony tym, co go spotkało – wizyty w lecznicy bardzo go stresują – ale mimo to dzielnie znosi wszystkie zabiegi.

Dziękujemy, że jesteście z nami i trzymacie za niego kciuki ❤️

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

2 maja 2026

Dziękuję!!! Mamy pieniądze na operację Gumisia! Biedaczek już jest w klinice, myślę że właśnie w tej chwili jest operowany. Jesteście wspaniali!

Dzięki Wam Gumiś dostał szansę na życie ❤️ Będę Was informować na bieżąco, co dzieje się z tym bidulkiem. Jeszcze raz dziękuję.

Ewa

Doktor był niemal tak samo zaskoczony stanem Gumisia, jak ja. Po zbadaniu go powiedział, że do rany wdało się już zakażenie. A że – jak to uliczne koty – nie mógł liczyć na żadną pomoc, zakażenie objęło całe oko. Ta wielka kula to fragmenty jego oka zmieszane z ropą, krwią i osoczem, wszystko dodatkowo pokryte brudem i sierścią.

Doktor podał Gumisiowi miejscowe znieczulenie i usunął narośl. Potem oczyścił i zbadał chore oczko i powiedział, że nie ma żadnych wątpliwości – oko trzeba amputować w znieczuleniu ogólnym, a potem zaszyć całość. Gumiś i tak już nigdy nie będzie na nie widział, zostało zupełnie zniszczone. W tej chwili bakteryjne zakażenie jest tak zaawansowane, że prawdopodobnie już zaczyna się infekcja głębiej – w zatokach i drugim oku. 

Trzeba działać szybko, żeby Gumiś nie stracił całkiem wzroku. Jeśli zakażenie dotrze do mózgu, Gumiś po prostu umrze. Już mu w żaden sposób nie będziemy w stanie pomóc. Dlatego doktor mówi, że operację trzeba wykonać bardzo pilnie, najlepiej już. Ale wie, że muszę najpierw zebrać pieniądze, bo klinika nie robi już żadnego leczenia na kredyt.

Gumiś dostał w zastrzykach bardzo silny antybiotyk i leki przeciwbólowe. Mimo tego nadal kręci się niespokojnie, nie może znaleźć sobie miejsca. Widać, że ból nie ustąpił całkowicie mimo leków.

Gumisiu wytrzymaj. Dobrzy ludzie ci pomogą. Jeszcze wszystko będzie dobrze – mówię do niego cicho. I mam nadzieję, że rzeczywiście tak się stanie, ale nie mam pewności, bo każda kolejna zbiórka idzie coraz słabiej…

Dlatego tym bardziej proszę, jeśli czytacie tą zbiórkę, pomóżcie zebrać pieniądze na operację usunięcia chorego oka Gumisia. A jeśli nie możecie pomóc finansowo, to chociaż prześlijcie ją do znajomych czy rodziny.

RATUJĘ GUMISIA

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem GUMIŚ na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Nowe wieści od Arielki 💕

BRAKUJE: 0 zł

Nowe wieści od Arielki 💕

29 kwietnia 2026

Kochani, wczoraj Arielka została zaszczepiona i zaczipowana 😍

Nasza śliczna koteczka jest już zdrowa. Gdy zabrałam ją z ulicy, bardzo bałam się, że nie przeżyje – jej stan był naprawdę ciężki. Była skrajnie słaba i wychudzona, ważyła zaledwie 1,8 kg.

Dziś jej waga przekroczyła 3 kg. To wciąż jeszcze trochę za mało, ale Arielka ma apetyt, więc jestem pewna, że będzie dalej pięknie przybierać. Jej sierść nadal jest cienka, ale w miejscach, gdzie wcześniej jej nie było, już ładnie odrasta.

Arielka ma cudowny charakter – jest spokojna, łagodna i dzielnie znosi wszystkie zabiegi w lecznicy. To prawdziwy cud, że przeżyła… a wszystko to dzięki Wam, kochani ❤️

Ewa

14 marca 2026

Kochani, dziękuję. Dzięki Waszej pomocy udało nam się (nawet z górką) zebrać pieniądze potrzebne na leczenie Arielki. 

Jak widzicie kotka nadal ma ogromny apetyt i chęć do życia i cały czas walczy. Najbliższe dni będą dla nas decydujące i pokażą jak przebiegnie jej leczenie i powrót do zdrowia.

Jestem Wam niezmiernie wdzięczna za całą Waszą pomoc i wszystkie wiadomości, w których pytaliście o stan Arielki. Obiecuję na bieżąco informować Was o postępach w leczeniu naszej bohaterki.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

12 marca 2026

Arielka umiera na naszych oczach, a ja nic nie mogę z tym zrobić. Nadal brakuje pieniędzy, a ja powoli zaczynam tracić nadzieję.

Kotka chce żyć. Nadal walczy. Wciąż próbuje jeść, jednak złamana szczęka jej na to nie pozwala. 

Na tą chwilę kotka codziennie musi być karmiona dożylnie, żeby odzyskać siły do przeżycia narkozy. Każda z tych wizyt kosztuje, a środków nadal nie przybywa. Jeszcze nie wymyśliłam skąd wezmę na operację.

Błagam, pomóżmy Arielce. Kotka nie zasługuje na taki los. Nadal jest szansa, żeby ją uratować. Pokażmy jej, że ludzie to nie okrutne potwory, które potrafią tylko krzywdzić i porzucać. Ratujmy ją.

Ewa

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Arielka była domowym, „ukochanym” kotkiem. 

Teraz – porzucona, z połamaną szczęką i w stanie krytycznym – walczy o życie. 

Arielka była piękna – biała, z niebieskimi oczami i miękką, długą sierścią. Mieszkała w domu, spała na kanapie. Każdy, kto przychodził w odwiedziny, zachwycał się ta piękną, puszystą, mruczącą kulką.

Nie wiem, co stało się potem. Czy zaczęła zostawiać za dużo sierści na kanapie? Czy ktoś w domu miał uczulenie na koty? Czy zachorowała i właścicielom nie chciało się jej leczyć? W każdym razie pewnego dnia śliczna, puszysta Arielka wylądowała na ulicy.

Ta bidulka chyba cały czas wierzyła, że wystarczy znaleźć drogę do domu. A wtedy wszystko będzie jak dawniej. Kilkakrotnie dostawałam informacje, że wchodzi do bloków, miauczy nocami na klatkach schodowych. Wiele razy próbowałam ją znaleźć, ale nigdy mi się nie udało. Dopiero wczoraj…

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Arielka siedziała na chodniku pod blokiem. Sztywna, napuszona, z brudną matową sierścią. Kiwała się lekko, zupełnie jakby miała się zaraz przewrócić. Oczy, nos, pyszczek – wszystko posklejane gęstą ropą ze strużkami krwi. Dziwnie przekrzywiona szczęka. Dałam Arielce trochę mokrej karmy. Musiała być bardzo głodna, bo od razu rzuciła się na nią łapczywie i próbowała jeść. Ale… okazało się, że nie potrafi. Nie była w stanie ani gryźć, ani nawet utrzymać w pyszczku kawałka miękkiej karmy.

Zrozumiałam, że stan Arielki jest dużo gorszy, niż to oceniłam na początku. Postawiłam na ziemi otwarty transporter, żeby włożyć do niego tą biedną koteczkę. Ale kiedy Arielka go zobaczyła, od razu wstała i, chwiejąc się na łapkach, sama weszła do środka. I chyba przypomniały jej się czasy, kiedy była noszona w takim transporterku, bo zaczęła mruczeć! Może pomyślała, że zabieram ją do domu…

W klinice doktor od razu powiedziała, że poznaje Arielkę. Bywała tu na wizytach wcześniej, kiedy jeszcze była kochanym domowym kotkiem… Doktor była wstrząśnięta, kiedy zobaczył w jakim stanie jest Arielka. Podała jej od razu leki na wzmocnienie i przeciwbólowe oraz kroplówkę. Kiedy leki zaczęły działać, zrobiła jej RTG. A potem pokazała mi na zdjęciu miejsce, gdzie widać że szczęka kotki jest poważnie uszkodzona w wyniku jakiegoś mechanicznego urazu. Dlatego Arielka nie jest w stanie sama jeść ani nawet utrzymać jedzenia w pyszczku. Doktor mówi, że nie da się pomóc jej inaczej, niż przez operację. Trzeba pod narkozą przeprowadzić rekonstrukcję szczęki.  Do czasu operacji koteczka musi być karmiona dożylnie.

W jaki sposób Arielka doznała takiego urazu?? Może ktoś ją kopnął, przeganiając z klatki schodowej? Przecież chodziła nocami po blokach i miauczała, mając nadzieję na odszukanie swojego domu, swojej rodziny… Serce mi pęka, kiedy o tym myślę. Niektórzy ludzie powinni mieć dożywotni zakaz posiadania zwierząt.  

Arielka jest w tej chwili na intensywnej terapii w klinice. Ma gorączkę, słabe tętno i jest w stanie skrajnego wycieńczenia. Doktor mówi, że najbliższa doba pokaże, czy Arielka ma szansę przeżyć. Kiedy tylko uda się ustabilizować stan koteczki, trzeba będzie ją jak  najszybciej operować.

Bardzo Was proszę o pomoc dla Arielki. Ona została zdradzona przez tych, których uważała za swoją rodzinę, swoich opiekunów. Spróbujmy jej to wynagrodzić. Jeśli Arielka przeżyje, obiecuję że zrobię wszystko, żeby znalazła prawdziwy, dobry, kochający dom.

RATUJĘ ARIELKĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem ARIELKA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę dla Figi💖

BRAKUJE: 0 zł

Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę dla Figi💖

24 kwietnia 2026

Kochani, z całego serca dziękuję za wsparcie dla Figuni ❤️ Maleństwo wciąż zmaga się z biegunką, ale leki i wizyty w lecznicy bardzo jej pomagają. Nadal jest słabiutka, jednak nawet na zdjęciach widać, że jej stan się poprawia.

Mam ogromną nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Wciąż jednak się o nią martwię — leczenie takiego maluszka nigdy nie jest łatwe, nawet jeśli to „tylko” biegunka. To właśnie Wasze wsparcie sprawiło, że dostała swoją szansę ❤️

Dziękujemy za każdą złotówkę, każde udostępnienie i za to, że jesteście z nami i pomagacie ratować jej życie.

Ewa

Maleńką 2 tygodniową Figusię ktoś wyrzucił na ulicę. W całym tym nieszczęściu i okrucieństwie dostała karton i miseczkę krowiego mleka. Żałosny akt miłosierdzia – może nie umrze tak szybko i ktoś ją znajdzie żywą…

Kiedy ją zobaczyłam, tłumaczyłam sobie: masz tyle kotów, potrzebują jedzenia, weterynarza, leków….. Ale nie byłam w stanie jej zostawić. Wiem że takich kociąt na ulicach są setki, ale wiem też, że zostawiając ją, świadomie decyduję, że ta kruszynka nie przeżyje. I następnego dnia, kiedy będę tamtędy przechodziła, ona będzie już martwa. Nie wybaczyłabym sobie że skazałam ją na tak okrutną śmierć. To przecież niemowlę, głodne, chore i przerażone.

Zabrałam Figusię i pojechałam z nią do weterynarza.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Niestety maleństwo jest bardzo słabe, ma silną biegunkę i 50 procent szansy na przeżycie. Dla takiego maleństwa biegunka, na którą nie zareaguje się na czas, to wyrok śmierci. Malutka dostała kroplówkę, leki do domu.  Muszę zabierać ją na kroplówki 2 razy dziennie, ale mając prawie 40 kotów pod opieką nie stać mnie na leczenie kolejnego.

Ktoś może powiedzieć to tylko kociak z biegunką. Tak, wiem. Ale nie mogę jej zostawić na śmierć. Błagam o pomoc dla maleńkiej Figi. Ona ma szanse na przeżycie ale trzeba działać szybko.

RATUJĘ FIGUSIĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem FIGA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Dziękuję!🙏 Mamy pieniądze na leczenie HalinkI! Znowu pokazaliście jak wielkie macie serca💕🐈

BRAKUJE: 0 zł

Dziękuję!🙏 Mamy pieniądze na leczenie HalinkI! Znowu pokazaliście jak wielkie macie serca💕🐈

21 kwietnia 2026

Kochani, po długiej walce, wspólnymi siłami, udało nam się zebrać pieniądze na leczenie Halinki. Nie było łatwo.

Teraz nasza bohaterka będzie mogła przejść potrzebną jej operację i otrzyma szansę na normalne życie bez bólu, kalectwa i strachu. Na tę chwilę pozostaje nam ponowne wyznaczenie terminu zabiegu. Obiecuję informować Was na bieżąco, gdy tylko uda mi się to zrobić.

W tunelu Halinki pojawiło się właśnie światełko❤️ Dziękuję🙏

Ewa

19 kwietnia 2026, godz. 9.30 

Nie wiem, co się dzieje, ale każda kolejna zbiórka idzie coraz gorzej. A zbiórka dla małej Halinki praktycznie stoi w miejscu.

Kilka osób o wielkich sercach wpłaciło jakieś kwoty, za co z całego serca dziękuję! Mam przynajmniej pieniądze na opłacenie dzisiejszej wizyty w klinice i leków dla tej biednej małej koteczki. Ale to nadal jest kropla w morzu. Żeby operować Halinkę, musimy zebrać jeszcze 3800 zł.

Ona tak bardzo cierpi przez złamaną miednicę i łapkę… Operacja miała się odbyć w poniedziałek, ale już dałam znać w klinice, że prawdopodobnie będzie trzeba ją przełożyć. Nie wiem co robić. Błagam Was o pomoc dla Halinki.

Ewa

Bezdomna Halinka ma połamaną łapkę i miednicę. I bardzo cierpi. A to wszystko przez człowieka, który potrącił ją samochodem  lub motocyklem. Człowiek po prostu odjechał a Halinka została na środku jezdni obezwładniona bólem i przerażeniem. Inne pojazdy przejeżdżały obok, omijając Halinkę, ale nikt nie zatrzymał się, żeby udzielić jej pomocy, albo chociaż przenieść z jezdni gdzieś na bok.

Tak znalazła Halinkę wracająca ze szkoły nastolatka. Zawinęła ją w bluzę, włożyła ją do kartonu i przyniosła do mnie. Kiedy zobaczyłam, że koteczka nie jest w stanie utrzymać równowagi, potrząsa cały czas główką i jest zupełnie zdezorientowana, zaniosłam ją do kliniki. 

Doktor zbada Halinkę i zlecił wykonanie prześwietlenia. RTG pokazało, że Halinka ma połamaną miednicę i jedną z tylnych łapek. Brak równowagi wynika częściowo z tego, a częściowo na pewno również z obrażeń głowy. Doktor mówi, że Halinka prawdopodobnie ma wstrząs mózgu, bo na to wskazują wszystkie objawy – brak równowagi, potrząsanie główką i źrenice słabo reagujące na światło.

Halinka dostała dożylnie leki przeciwobrzękowe i poprawiające dotlenienie mózgu oraz silne leki przeciwbólowe. Dostała też nawadniającą kroplówkę a potem doktor umieścił ją na godzinę pod tlenem. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Halinka musi mieć pilnie przeprowadzoną operację, podczas której doktor złoży jej połamaną miednicę i łapkę. Trzeba to zrobić, kiedy tylko ustąpią lub zdecydowanie zmniejszą się objawy neurologiczne. Do tego momentu Halinka musi codziennie mieć podawane dożylnie leki i kroplówki.

Bardzo Was proszę o pomoc dla Halinki. Ta biedna koteczka bardzo cierpi. Bez leczenia czeka ją śmierć lub w najlepszym wypadku trwałe kalectwo. Bardzo się boję, czy damy radę zebrać dla Halinki pieniądze na leczenie, bo ostatnio zbiórki idą bardzo słabo…  Dlatego jeśli tylko możesz, pomóż tej biednej, cierpiącej koteczce.

RATUJĘ HALINKĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem HALINKA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK

Pamiętacie Kluseczkę?❤️

BRAKUJE: 0 ZŁ

Pamiętacie Kluseczkę?❤️

20 kwietnia 2026
 
Kochani, spójrzcie tylko na tę kociczkę…🥰
 
To Kluseczka 🐾 Nawet nie wiem, kiedy tak urosła. Jeszcze niedawno mieściła się w dłoni, była maleńką, kruchą kuleczką, a dziś to już prawdziwa kocia nastolatka – ciekawska i pełna życia.
 
Kluseczka miała w życiu dużo szczęścia – przeżyła i dostała swoją szansę. Teraz jest już bezpieczna, otoczona opieką i niczego jej nie brakuje. Dopóki nie znajdzie swojego domu, u mnie ma pełno miłości, troski i bezpieczeństwa.
 
A ta śliczna trikolorka obok Kluseczki to Plamka 😍
 
Ewa

29 stycznia 2026

Kochani poznajecie te dwa słodziaki?

Kobiczek i Kluseczka to duet idealnie dobrany… na zasadzie totalnych przeciwieństw 😄

Kobiczek to prawdziwy przytulas – typ kota, który najchętniej przykleiłby się do człowieka na rzep i został tak na zawsze 😍

Kluseczka za to chodzi własnymi ścieżkami. Odważna, ciekawska i bardzo niezależna – taka mała odkrywczyni, która pierwsza sprawdzi każdy kąt i dopiero potem ewentualnie pozwoli się przytulić… jeśli akurat będzie miała na to ochotę 🙂

Razem tworzą świetny balans i kochają się jak prawdziwe rodzeństwo ❤️

Ewa

18 sierpnia 2025

Kochani, dawno nie pisałam, co słychać u naszej Kluseczki.

W ostatnim czasie wydarzyło się naprawdę sporo, dlatego chciałabym podzielić się z Wami nowymi wieściami.

Kluseczka czuje się dobrze, choć wciąż pozostaje maleńkim kociątkiem. Według naszej pani weterynarz przyszła na świat jako wcześniak, a dodatkowo była bardzo chora tuż po urodzeniu. Wszystko to sprawiło, że rośnie i rozwija się wolniej niż inne kotki w jej wieku.

Los jednak się do niej uśmiechnął. Jakiś czas temu do naszego azylu trafiła mama z trójką maluchów (opowiem Wam ich historię wkrótce ❤). Kotka od razu zaakceptowała Kluseczkę i przyjęła ją jak własne dziecko. Dzięki temu nasza kruszynka zyskała prawdziwą kocią mamę oraz dostęp do naturalnego mleka, którego nie zastąpią nawet najlepsze mieszanki.

Dziś Kluseczka przeszła kolejne odrobaczenie. Jest zdrowa i jeśli wszystko pójdzie dobrze, już niedługo będzie mogła dostać swoje pierwsze szczepienie. 🐾💖

Ewa

3 czerwca 2025

Kochani, mamy dobre wieści o Kluseczce.

Stan maluszka jest stabilny. Biegunka, która wcześniej była krwista, na szczęście ustąpiła. Kluseczka pije mleczko z butelki – jeszcze nie są to takie ilości, jakie powinno przyjmować kociątko w jej wieku, ale najważniejsze, że ma odruch ssania.

Przed nią jeszcze jakiś czas leczenia – musi przyjmować leki, ale dziś usłyszałam od pani doktor coś, co dało mi nadzieję. Powiedziała, że Kluseczka miała mnóstwo szczęścia… Zaważyły godziny.

Teraz wszystko zależy od niej. Musi wykorzystać ten dar od losu i walczyć z całych swoich maleńkich sił. Trzymajcie za nią kciuki. 🐾

Ewa

Wśród resztek starych koców, na brudnym i zimnym legowisku, leżało coś maleńkiego… Podeszłam bliżej i zamarłam. To było kociątko. Nowo narodzone. Jeszcze z przyklejonym do ciała łożyskiem. Bez matki. Bez ciepła. Bez nadziei. W pierwszej chwili pomyślałam, że już nie żyje, tak było zimne, ciche i zupełnie nieruchome. Ale zaraz potem zrozumiałam, że iskierka życia jeszcze tli się słabiutko w tym bezwładnym kociątku. Wtedy od razu nazwałam je Kluseczką. Nie chciałam, żeby było kolejnym umierającym na ulicy bezimiennym kocim noworodkiem.

W pobliżu nie było żadnej ciężarnej kotki ani takiej, która przed chwilą rodziła. Żadnej kotki, która mogłaby by jego matką. To niemożliwe, żeby kocia mama w ten sposób zostawiła swoje dziecko. A jednak Kluseczka tu była, zupełnie sama. Porzucona i bezbronna. Umierająca.

Ktoś ją wyrzucił. Kiedy tylko Kluseczka pojawiła się na świecie, ktoś zabrał ją od mamy i bezlitośnie wyrzucił na ulicę. Na pewną, straszną śmierć. Liczyły się sekundy. Wiedziałam, że muszę działać natychmiast bo kociątko jest umierające.

Zabrałam Kluseczkę prosto do lecznicy. Doktor przyjęła nas natychmiast. Od razu przecięła pępowinę i usunęła ją wraz z łożyskiem. Potem położyła maleństwo do inkubatora pod tlen i podała jej kroplówki.

Po kilku godzinach Kluseczka poczuła się znacznie lepiej i mogłam zabrać ją do domu. Wydawało się, że największe niebezpieczeństwo minęło. Ale okazało się, że to dopiero początek walki.

To wszystko wydarzyło się wczoraj. Dziś rano Kluseczka dostała silnej krwistaj biegunki. Była bardzo słaba i odwodniona. Znowu pojechałam z nią do lecznicy. Doktor kolejny raz podała jej kroplówkę i leki. Okazało się też, że pod odcięciu pępowiny wokół pępka rozwinął się stan zapalny i zaczęła gromadzić się ropa. Lekarka oczyściła to miejsce, usunęła całą zebraną tam ropę i podała antybiotyk, aby powstrzymać rozwój infekcji. Potem znów położyła Kluseczkę do inkubatorka pod tlen.

Teraz przed Kluseczką najtrudniejsze dni. Wszystko od nich zależy. Musi mieć codziennie podawany antybiotyk i kroplówki. Codziennie musi spędzić pewnien czas pod tlenem. Drżę o to, czy uda nam się wygrać tę walkę o życie.

Proszę Was z całego serca – pomóżcie mi uratować to maleństwo. Pod moją opieką znajduje się wiele kotów. Zbyt wiele, żebym była w stanie samodzielnie pokryć wszystkie koszty leczenia. Każdego dnia walczę o ich życie, ich zdrowie, ich godność – ale bez wsparcia to walka ponad moje siły.

Każda złotówka ma znaczenie. Każde udostępnienie może sprawić, że ktoś inny dołączy do ratowania tego maleństwa.

Proszę, pomóżcie Kluseczce przeżyć.

RATUJĘ KLUSECZKĘ

wybierz kwotę

lub

Przekaż darowiznę z hasłem KLUSECZKA na konto:

MBANK: 11 1140 2004 0000 3802 8547 8533
PayPal: kontakt@animalsrescueteam.pl
Fundacja ANIMALS RESCUE TEAM
UL. STEFANA BATOREGO 18/108, 02-591 Warszawa
NUMER KONTA DO WPŁAT W USD:
PL98 1140 2004 0000 3912 2432 1682
BIC: BREXPLPWMBK