Nowe wieści od Buni ❤️
4 luty 2026
Kochani, z całego serca dzięku Wam za wsparcie dla Buni
Spójrzcie tylko, jak ogromne postępy przynosi rehabilitacja. Nasza dzielna dziewczynka potrafi już samodzielnie wstać i zrobić kilka kroków. To dla niej – i dla nas – naprawdę wielkie zwycięstwo.
Wciąż walczymy i przed nami jeszcze dużo pracy, ale każdy dzień pokazuje, że było warto się nie poddawać. Bunia z każdym dniem staje się silniejsza.
Dzięki Wam ma realną szansę na normalne, szczęśliwe życie. To Wasza pomoc, dobre słowa i wsparcie sprawiają, że takie małe cuda naprawdę się dzieją
Ewa
2 luty 2026
Kochani, z całego serca dziękuję Wam za całe Wasze wsparcie i pomoc na rzecz Buni.
Nie było łatwo, jednak udało nam się zebrać środki potrzebne na leczenie jej leczenie. Na tą chwilę nadal nie wiemy co dokładnie dolega naszej bohaterce, jednak dzięki zgromadzonym pieniądzom możemy przeprowadzić dalszą diagnostykę i ustalić, czego potrzebuje do odzyskania pełnej sprawności.
Jeszcze raz dziękuję Wam za pomoc. Obiecuję na bieżąco informować Was o postępach w leczeniu.
Ewa
Bunia całe swoje życie radziła sobie sama. Teraz nie jest w stanie nawet stanąć…
Małą Bunię przynieśli do mnie starsi państwo, którzy znaleźli ją podczas spaceru. Leżała bezradnie – próbowała uciec, ale jej tylne łapki były niemal całkowicie bezwładne. Nie mogła ustać, przewracała się. Uliczna kotka, zdana wyłącznie na siebie, nagle straciła nawet tę resztkę kontroli nad własnym ciałem.
Nie miała przy sobie nikogo. Gdyby nie ci dobrzy ludzie, Bunia zostałaby tam sama – cierpiąca, zdezorientowana, bez szans na ratunek.
Na pierwszy rzut oka nie widać było dramatycznych obrażeń. Jedynie dużą, ale płytką ranę na jednej z łapek. Jednak gdy tylko wzięłam ją na ręce, było jasne, że dzieje się coś znacznie gorszego. Plecki Buni były bardzo bolesne – pod palcami dało się wyczuć zgrubienie w okolicy kręgosłupa. Każdy dotyk w tym miejscu sprawiał jej wyraźny ból. Natychmiast zawiozłam ją do kliniki.
Lekarz wykluczył potrącenie przez samochód – brak charakterystycznych obrażeń. Bardziej prawdopodobny jest upadek z wysokości, silne uderzenie… albo kopnięcie. Rzeczy, na które uliczne koty są niestety narażone każdego dnia.
RTG nie wykazało złamań łap ani kręgosłupa. To dobra wiadomość. Ale tylko pozornie. Okolica kręgosłupa jest silnie opuchnięta i bardzo bolesna. Również główka reaguje bólem. Lekarz podejrzewa objawy neurologiczne – możliwy wstrząs mózgu, krwiak, uszkodzenie błędnika. Bunia nie kontroluje swojego ciała.
Na razie nie jest w stanie samodzielnie jeść ani pić. Dostaje kroplówki, leki przeciwbólowe i leki łagodzące objawy neurologiczne. Przebywa w klinice. Żeby dać jej realną szansę, konieczna jest dalsza, specjalistyczna diagnostyka. Bunia bardzo cierpi. A jednocześnie – bardzo chce żyć. Doktor twierdzi, że mała ma jeszcze szansę odzyskać władzę w łapkach, jednak żeby tak się stało musimy działać natychmiast. Każda chwila zwłoki znacznie zmniejsza szansę Buni na powrót do zdrowia.
To tylko mała, uliczna kotka, która całe życie musiała uważać na każdy krok, na każdy dźwięk, na każdego człowieka. Teraz leży bezbronna i potrzebuje nas bardziej niż kiedykolwiek.
Bardzo proszę o pomoc dla Buni.
