BRAKUJE: 0 zł
Pacynka z całych sił walczy o powrót do zdrowia. Jeszcze raz dziękuję za uratowanie jej życia❤️
12 stycznia 2025
Kochani, Pacynka jest w trakcie intensywnego leczenia i codziennie jeździ na wizyty do lecznicy. Ze względu na ból i osłabienie nadal nie chce jeść tyle, ile powinna, dlatego otrzymuje regularnie kroplówki przeciwbólowe oraz nawadniające, które pomagają jej odzyskać siły i stabilizują stan organizmu.
Rany Pacynki są codziennie dokładnie oczyszczane i monitorowane przez lekarzy. Jeśli najbliższe wyniki krwi pokażą poprawę, doktor podejmie decyzję o przeprowadzeniu zabiegu usunięcia martwych tkanek w narkozie.
To wciąż trudny czas, ale Pacynka jest pod stałą opieką i lekarze robią wszystko, aby dać jej szansę na powrót do zdrowia. Dziękuję za wsparcie i trzymanie za nią kciuków
Ewa
Pacynkę ktoś oblał wrzątkiem. Prawdopodobnie celowo. A potem zostawił na powolną śmierć.
Pacynka położyła się na betonie pomiędzy blokiem a śmietnikiem. I tam czekała na śmierć. Na szczęście zauważyła ją przechodząca tamtędy dziewczyna. Kiedy zobaczyła, w jakim stanie jest koteczka, zadzwoniła do mnie i poprosiła o pomoc.
Na pleckach Pacynki nie ma już skóry – w jej miejscu jest ogromna, żywa rana. Łapki są poparzone, a jedna z nich wygląda tak, jakby ktoś zerwał z niej skórę. Na ciele Pacynki jest też wiele mniejszych ran.
W klinice doktor podał koteczce bardzo silne leki przeciwbólowe. Dopiero gdy zaczęły działać, mógł ją zbadać i oczyścić część ran. Potem podał jej steryd i antybiotyk o szerokim spektrum działania miejscowo i dożylnie, żeby zapobiec rozwojowi infekcji bakteryjnej.
Doktor twierdzi, że najprawdopodobniej to nie był wypadek. Mówi, że takie rany widział już nie raz. Zazwyczaj były efektem celowego działania – ktoś miał dosyć bezdomnego kota przychodzącego pod dom czy bar i żebrającego o jedzenie. A gdy przeganianie nie wystarczało, sięgał po garnek z wrzątkiem. Niestety nie wiemy, kto tak strasznie skrzywdził Pacynkę. Nikt nie widział tego zdarzenia, nie ma świadków. Oprawca ujdzie bezkarnie.
Stan Pacynki jest bardzo ciężki. W ranie na plecach i na łapce część tkanek objęta jest martwicą. Muszą zostać usunięte w narkozie. Potrzebna jest też codzienna zmiana opatrunków i oczyszczanie rany. Pacynka cały czas musi być na lekach przeciwbólowych i antybiotykach. Doktor mówi, że nie daje gwarancji, że koteczka przeżyje. Przy tak rozległych poparzeniach i tak wielkim bólu organizm może poddać się w każdym momencie. W tej chwili Pacynka cały czas jest na silnych lekach przeciwbólowych. Na każdego zbliżającego się człowieka patrzy ze strachem. Jakby spodziewała się, że w każdej chwili możemy zadać jej ból. Jak tamten człowiek na ulicy.
Jeśli Pacynka przeżyje, będzie potrzebowała długiego leczenia, specjalistycznej opieki i czasu. Bardzo dużo czasu. Być może już nigdy w pełni nie zaufa ludziom. Ale zrobię wszystko, żeby pokazać jej, że ludzie mogą też być dobrzy. I znajdę jej dobry, kochający dom, gdzie już zawsze będzie otoczona miłością i opieką. Bardzo proszę, jeśli to czytasz – pomóż uratować Pacynkę.








